W przesłanej we wtorek PAP kopii listu do premiera przedstawiciele związku podkreślili, że zarząd PZU zdecydował w grudniu ub.r. o kontynuowaniu restrukturyzacji spółki, w tym zwolnień pracowników.

"W ciągu 3 lat planowane są w PZU SA zwolnienia na poziomie około 4 tys. 500 pracowników, z czego już w 2010 roku można się spodziewać - na podstawie lakonicznej informacji ze strony zarządu - że będzie to wielkość rzędu 2 tysięcy zwolnień. Ogółem bilans już dokonanych jak i tych planowanych zwolnień osiągnie granicę około 6 tys. pracowników. Jest to prawie połowa zatrudnionych w spółce" - czytamy w liście Solidarności do szefa rządu.

Związkowcy mają nadzieję, że "zostaną podjęte zdecydowane działania", pozwalające na uratowanie miejsc pracy, "a naszą firmę uchronią przed unicestwieniem". W piśmie jednocześnie podkreślili, że firma "jest w dobrej kondycji finansowej, nie jest zagrożona upadłością i zachowanie struktury zatrudnienia nie stoi w sprzeczności z jej interesem".

Związkowcy nie wykluczają akcji protestacyjnej pracowników PZU.

Według Solidarności, restrukturyzacja spółki zapoczątkowana przez poprzedniego prezesa Cezarego Stypułkowskiego i obecnego prezesa Andrzeja Klesyka jest "niedopracowana", "wprowadza chaos organizacyjny" oraz prowadzi do marginalizacji PZU na rynku ubezpieczeniowym.

"Chcielibyśmy, aby nasza spółka, która przynosi zyski nie została sprzedana obcemu kapitałowi. Firma z 200-letnią tradycją powinna zostać w sferze wpływu polskich interesów. Jesteśmy otwarci na zmiany, na restrukturyzację, ale taką, która nie zniszczy firmy i kapitału ludzkiego" - dodano.

Związkowcy skrytykowali w piśmie centralizowanie działań firmy m.in. w finansach, księgowości czy administracji. Ponadto zwrócili uwagę, że likwidowanie niektórych oddziałów firmy i zastępowanie ich kilkuosobowymi unijnymi punktami obsługi klienta powoduje, że PZU traci tworzoną przez kilkadziesiąt lat sieć sprzedaży i obsługi klienta.

W opinii Solidarności, spada udział spółki w rynku ubezpieczeniowym. Ich zdaniem, polityka zarządu PZU jest krótkowzroczna. "Odchodzą od nas nawet ci najbardziej lojalni, ubezpieczający się w PZU SA od kilku pokoleń" - dodano.

Związki podkreśliły, że pomimo ich "usilnych starań" nie doszło do spotkania z szefem resortu skarbu, by omówić sytuację spółki. "Wszystkie nasze próby spotkały się z brakiem zainteresowania i ignorancją" - napisano.