W salonach ruszyły promocje na nowe auta. Jednak importerzy wciąż nie wiedzą, na jak duże upusty będą mogli sobie pozwolić tej jesieni.

Twierdzą, że ostateczne decyzje w tej sprawie zapadną w ciągu dwóch – trzech tygodni. Do tego czasu łowcy okazji nie mają co liczyć na duże upusty.

Jaki jest powód ostrożności dystrybutorów? Przede wszystkim ograniczone zapasy samochodów. W ostatnich miesiącach zostały one przetrzebione przez zagranicznych brokerów, zajmujących się reeksportem. W efekcie, aut, które cieszą się największym wzięciem klientów, nie jest zbyt wiele. Sytuacja może się jednak wkrótce odmienić, ponieważ np. w Niemczech kończy się rządowy program dopłat do zakupu nowych pojazdów. Eksperci spodziewają się, że wyraźnie osłabi to popyt u naszych zachodnich sąsiadów. Wówczas samochody zjeżdżające w taśm produkcyjnych błyskawicznie trafią do Polski.

– Jeżeli tak się stanie, importerzy prawdopodobnie zdecydują się na duże promocje, aby przy obecnej fluktuacji kursu złotego nie ryzykować i nie trzymać aut na przyszły rok – uważa Maciej Janiszewski, dyrektor zarządzający KPI Sports Cars, wyłącznego przedstawiciela Porsche na Polskę.

Ale ostateczne decyzje w tej sprawie zależą nie tylko od zagranicznych fabryk, ale też od strategii przyjętej przez importerów. Konkretnie od tego, jak dużo aut na ostatnie miesiące tego roku zamówili. Takie informacje są natomiast pilnie skrywaną tajemnicą, o której nie wiedzą nawet jeszcze dealerzy. Oficjalnych komunikatów od importerów w sprawie ewentualnych promocji na jesień spodziewają się w większości przypadków w ciągu dwóch – trzech tygodni.