Autostrada A1 ma docelowo połączyć Pomorze ze Śląskiem, ale na razie kierowcy muszą się zadowolić 107-km fragmentem (całość ma mieć 582 km). Droga prowadzi z Rusocina położonego pod Gdańskiem do Nowych Marz pod Grudziądzem. Dalej się urywa. Budowa kolejnego fragmentu autostrady do Torunia dopiero rusza i zakończy się do końca 2011 roku. Przetarg na odcinek do podłódzkiego Strykowa nie został jeszcze nawet rozpisany. Cezary Grabarczyk, minister infrastruktury, obiecuje że stanie się to jeszcze w tym roku.

W lipcu lepiej nie jechać

Niewielki fragment, którym mogą już jeździć kierowcy, cieszy się jednak coraz większą popularnością. Rekord padł w pierwszy weekend lipca, gdy przez bramki wjazdowe przejechało odpowiednio 30,1 tys., 29,1 tys. oraz 29,9 tys. pojazdów. To niemal dwa razy więcej niż normalnie. Od początku roku średnio miesięcznie z A1 korzysta bowiem ok. 18 tys. pojazdów. To mniej więcej tyle, ile wyliczył rząd, przygotowując całą inwestycję.

Nie do końca trafiona prognoza ruchu sprawia, że w wakacyjne miesiące wjazd na autostradę w Nowych Marzach zajmuje znacznie więcej czasu niż zwykle. Powód – mniejsza liczba bramek, w których można zapłacić za przejazd. Koncesjonariusz autostrady, spółka Gdańsk Transport Company, przyznaje, że lipcowy rekord przekracza możliwości istniejącej infrastruktury.

– Wykonane zostały różne warianty prognoz natężenia ruchu. Szczególnie w ostatnich miesiącach wartości ruchowe znacznie przekraczają maksymalne założenia – wyjaśnia Aleksander Kozłowski, doradca zarządu GTC.

– Zatory zdarzają się, ale autostrada jest w stanie obsłużyć wszystkich kierowców w dość krótkim czasie – zapewnia.

Korki tworzą się szczególnie w dni weekendowe, gdy z trasy korzystają kierowcy udający się na odpoczynek nad polskie morze, a część wraca z urlopów. Na przykład w ostatni weekend w godzinach szczytu inkasenci na bramkach obsługiwali na węźle w Nowych Marzach 950 pojazdów na godzinę.

– Daje to 150–160 pojazdów na godzinę na jednego inkasenta. Średni czas obsługi kierowcy to 22,5 sek. Pobranie biletu na bramkach wjazdowych trwa zazwyczaj od kilku do 10 sekund – twierdzi Aleksander Kozłowski.

Trzeba jednak pamiętać, że to wyliczenia średnie. W godzinach szczytu kierowcy czekają o wiele dłużej.

To i tak pestka w porównaniu z tłokiem, jaki zdarza się na autostradzie A4, biegnącej od granicy z Niemcami do Krakowa. Ostatni 61-km fragment trasy z Katowic jest pierwszym płatnym odcinkiem autostrady w Polsce. Tamtejsze średnioroczne natężenie ruchu to niemal 29 tys. pojazdów na dobę.

– Choć zdarzają się dni, szczególnie latem, gdy przez bramki przejeżdża nawet 35 tys. pojazdów – mówi Alicja Rajtar ze Stalexport-Autostrady, który jest koncesjonariuszem odcinka.