Opublikowany przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego raport Zespołu do Spraw Przeciwdziałania Naruszeniom Prawa Autorskiego i Praw Autorskich wskazuje na to, że w 2008 roku straty spowodowane piractwem w Polsce sięgnęły 538 mln dol. To około 20 proc. więcej niż w 2007 roku i najgorszy wynik od co najmniej siedmiu lat. Spowodowało to, że Międzynarodowy Sojusz Własności Intelektualnej IIPA w dokumencie do Przedstawiciela Handlowego USA – USTR zalecił w dalszym ciągu pozostawić Polskę na liście krajów będących pod obserwacją – tzw. Watch List (na listę trafiają kraje, w których piractwo jest problemem, ale nie tak poważnym, jak w pierwszej kategorii państw).

Pomysł na problem

Problem piractwa w Polsce (przy jednoczesnym braku zmian legislacyjnych, które mogłyby pomóc ukrócić proceder) zainteresował nie tylko opinię publiczną. Coraz częściej o potrzebie poważnych zmian w prawie autorskim mówi się w Sejmie.

– Sprawy o naruszenie praw autorskich w internecie rzadko trafiają do sądów. Postępowanie dowodowe jest zbyt skomplikowane, a droga prawna uciążliwa. Organizacje zrzeszające twórców domagają się wprowadzenia przepisów o odcięciu internetu osobom naruszającym prawa autorskie. Dla branży filmowej i muzycznej to jedyny sposób na wyplenienie piratów z sieci. Internet jest jednak zdobyczą cywilizacji i powinien być objęty regulacjami o charakterze szczególnym, zwłaszcza że korzystają z niego także dzieci, które nie mogą odpowiadać w postępowaniu karnym. Czy Ministerstwo Sprawiedliwości przewiduje opracowanie przepisów regulujących dostęp w sieci internetowej do materiałów objętych ochroną wynikającą z prawa autorskiego – pytali ministra sprawiedliwościowi posłowie PO, Arkady Fielder i Tomasz Nowak.

W odpowiedzi ministerstwo przyznało, że problem piractwa internetowego nabiera znaczenia, przypomniało definicję utworu i przepisy, które pozwalają na jego ochronę. Stwierdziło z zadowoleniem, że obowiązujące przepisy dają liczne instrumenty do ścigania sprawców naruszeń prawa autorskiego i w dużym stopniu zabezpieczają twórców przed piractwem. Podkreśliło jednak, że problem tkwi w skuteczności ich stosowania i niskim poziomie świadomości prawnej Polaków.

– Skuteczność ścigania piractwa przez policję wydaje się zbyt mała, zwłaszcza w kontekście fakultatywności praw operatorów sieci, którzy mogą, ale nie muszą, powiadomić o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dlatego należy rozważyć konieczność wprowadzenia obligatoryjnego zawiadomienia o przestępstwach popełnianych i możliwości techniczne oraz prawne jego weryfikacji – podkreśla poseł Tomasz Nowak.

Zbyt radykalnie

Operatorzy, podobnie jak każdy z nas, mają już obowiązek zawiadomienia prokuratora lub Policji o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Co do zasady jest to jednak obowiązek społeczny, z którego nie można nikogo rozliczać i nie musi być respektowany.

Prawny obowiązek zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa sprowadza się tylko do niektórych przestępstw (takich jak zabójstwo, wzięcie zakładnika czy piractwa w komunikacji wodnej lub powietrznej).

Zdaniem ekspertów, katalog tych przestępstw nie powinien być rozszerzany o przestępstwa związane z piractwem internetowym.

– Nakładanie na operatorów obowiązku składania zawiadomień jest rozwiązaniem zbyt radykalnym, natomiast zasadny wydaje się obowiązek udostępniania danych na wniosek organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości – mówi Michał Jaworski, dyrektor ds. polityki korporacyjnej w Microsoft. Jego zdaniem, przyjęcie takiego rozwiązania mogłoby zadziałać prewencyjnie, a jednocześnie nie byłoby odebrane jako działanie represyjne wobec internautów.

W ocenie Przemysława Krejzy, prezesa Stowarzyszenia Instytut Informatyki Śledczej, rozszerzające się zjawisko piractwa wymaga zmiany uregulowań prawnych, ale na pewno nie nałożenia na dostawców usług internetowych obowiązku nadzoru nad treścią stron, które są u nich prowadzone.

– Zmiany powinny pójść w kierunku, np. doprecyzowania tzw. użytku własnego – twierdzi prezes Krejza.