Najbardziej spektakularne spadki przewozów towarowych zanotowano w styczniu i w lutym – ilość przewożonych towarów koleją w krajach Europy Środkowej i Wschodniej stopniała średnio o 28 proc., a w Europie Zachodniej o 27 proc. Nadal przewozy spadają w Polsce, w Niemczech, Rosji, Czechach, na Słowacji oraz Ukrainie. Sytuacja jest tak zła, że 22 największych państwowych operatorów, w tym polskie PKP Cargo, zdecydowało się zaapelować do europejskich rządów o wsparcie finansowe, aby uchronić sektor przed upadkiem.

W kraju kryzys najbardziej uderzył w państwową firmę, spółkę PKP Cargo, której udziały w rynku według wartości przewiezionych ładunków spadły już poniżej 50 proc. Przewoźnik od 2008 roku przechodzi restrukturyzację, ale chcąc utrzymać płynność finansową, wiosną zaczął stosować agresywną politykę ofertową.

To dało początek wojnie cenowej, czego nie może mu darować prywatna konkurencja.

– Jak to możliwe, że spółkę dopiero przechodzącą restrukturyzację stać na zaoferowanie stawek nieosiągalnych dla dużo mniejszych, prężniejszych i lepiej zarządzanych podmiotów. Jeżeli rzeczywiście jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Po co PKP Cargo domaga się finansowego wsparcia od rządu? – mówi Krzysztof Sędzikowski, prezes CTL Rail, największej wśród prywatnych spółek wożących towary koleją.

Cargo gra na dwa fronty

Do krytyki państwowego przewoźnika chętnie dołączają się inni.

– Z jednej strony mamy PKP Cargo, które stosuje ceny dumpingowe, a z drugiej – Deutsche Bahn, kolejną firmę wspieraną przez państwowy budżet, która weszła ostatnio na polski rynek, przejmując PCC Rail. Może dojść do sytuacji, w której państwowi przewoźnicy za państwowe pieniądze doprowadzą do zaniku prywatnej konkurencji – mówi Rafał Milczarski, dyrektor zarządzający FreighlinerPL, jednego z najmniejszych graczy na rynku.

Prywatni przewoźnicy za wszelką cenę chcą więc zablokować 1,5 mld zł budżetowej dotacji dla PKP Cargo, o którą zabiegają posłowie z komisji infrastruktury (w tej sprawie wystosowali już dezyderat do rządu).

PKP Cargo, nawet bez zapowiadanych przez polityków i posłów pieniędzy, cieszy się uprzywilejowaną pozycją na rynku. Na skutek reform PKP rozpoczętych dziewięć lat temu państwowy przewoźnik zarządza większością terminali przeładunkowych. Jeśli jeden z prywatnych operatorów chce skorzystać z takiej stacji, wówczas z 30-dniowym wyprzedzeniem musi poprosić o to PKP Cargo.

W tej sytuacji przewoźnicy towarowi postanowili walczyć o uczciwą konkurencję. Na początku kwietnia siedmiu operatorów – CTL Logistics, Freightliner, Lotos Kolej, Pol-Miedź Trans, PTK Holding, Rail Polska oraz RCO – utworzyło Związek Niezależnych Przewoźników Kolejowych.

– Do tej pory w debacie o sytuacji na rynku kolejowych słychać było głównie głosy PKP Cargo, polityków i związków zawodowych – uzasadnia powstanie związku Krzysztof Sędzikowski.

PKP Cargo odpowiedziało wówczas wyrachowanym komunikatem: Spółka, działając zgodnie z zasadami wolnego rynku, wchodzi z konkurencyjnymi ofertami w obszary zdominowane dotychczas przez przewoźników prywatnych, co naturalnie budzi ich sprzeciw, objawiający się dyskredytowaniem spółki w oczach klientów i opinii publicznej.

W czasie gdy jednak posłowie rozpoczynali krucjatę o 1,5 mld zł dotacji dla towarowego przewoźnika, spółka sama naraziła się na złośliwe komentarze – pracownicy centrali otrzymali pokaźne nagrody – w sumie ponad 1 mln zł.

Ostatnie posunięcia PKP Cargo ostro krytykuje Tony Berkeley, szef Europejskiego Stowarzyszenia Kolejowego Transportu Towarowego.

– PKP Cargo stosuje dumpingowe ceny i jednocześnie oczekuje finansowego wsparcia rządu. Do tego jeszcze zapowiada akwizycję na niemieckim rynku! – grzmi Tony Berkeley, który w imieniu stowarzyszenia domaga się szerszego udostępnienia polskich terminali przeładunkowych w większości pozostających w rękach państwowej spółki oraz obniżenia stawek dostępowych do polskich torów, które dla pociągów towarowych w Polsce są niemal dwukrotnie wyższe niż w Niemczech.

– Przecież spółka na tym zarobi, więc dlaczego się temu sprzeciwia – pyta szef ESKTT.

Pomysł finansowego wsparcia dla PKP Cargo wspiera jednak Janusz Engelhardt, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za kolej.

– Nie jesteśmy ministerstwem jedynie państwowego przewoźnika, ale sytuacja jest na tyle poważna, że rozważyć trzeba nawet tak odważne kroki, jak finansowa pomoc dla PKP Cargo – mówi Janusz Engelhardt.