Ogłoszony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości konkurs o dotacje na wsparcie działań eksportowych (Działanie 6.1 Innowacyjna Gospodarka) cieszy się bardzo słabym zainteresowaniem. Mimo że nabór wniosków kończy się w poniedziałek, to do tej pory znaleźli się chętni na niecałe 20 proc. pieniędzy.

- W ramach Działania 6.1 wpłynęło 75 wniosków o dofinansowanie na łączną kwotę 713 tys. zł - mówi Monika Karwat-Bury, rzecznik PARP.

To może być pierwszy konkurs o dotacje dla firm w PARP, który zakończy się klapą. Wcześniej zakończone nabory w innych działaniach cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem, a środki wyczerpywały się błyskawicznie.

- Unijne dotacje na promocję eksportu są źle skonstruowane, co zniechęca przedsiębiorców do starania się o pieniądze - tłumaczy niepowodzenie konkursu Tomasz Chmielecki z firmy doradczej Euro Grant Consulting.

Zwraca uwagę, że to samo wsparcie w latach 2004-2006 miało prostszą formułę i cieszyło się dużym zainteresowaniem firm. Przedsiębiorca składał wniosek i uzyskiwał dotacje na wyjazd na zagraniczne targi lub misje handlowe, podczas których mógł nawiązać nowe kontakty biznesowe. Teraz najpierw musi przygotować strategię działalności eksportowej.

- To nikomu niepotrzebny dokument, który opóźnia dostęp do grantów. Każda firma, która jest zainteresowana eksportem, wie, co i gdzie chce sprzedawać - podkreśla Tomasz Chmielecki.

Innego zdania jest Edyta Żak, prezes firmy BBUE, przygotowującej europejską platformę społecznościową, która ma ułatwić wychodzenie za granicę. Według niej, niepowodzenie konkursu pokazuje, że polskie firmy nie są przyzwyczajone do długofalowych planów działań. Wolą wyjazdy na targi i pozyskiwanie w ten prosty sposób nowych klientów. BBUE rozesłało do 300 przedsiębiorców informacje o konkursie, oferując darmowe przygotowanie dokumentacji. Żaden się nie zgłosił. Edyta Żak zwraca uwagę na to, że firmy mogą mieć problem z wykonaniem wymaganych planów rozwoju eksportu. Wszystko przez to, że na ten cel dostaje się z UE tylko 10 tys. zł.