statystyki

Wstrzemięźliwe pożyczanie na zapas

autor: Marek Chądzyński06.08.2018, 07:33; Aktualizacja: 06.08.2018, 09:33
Im mniejszy deficyt, tym niższe potrzeby pożyczkowe

Im mniejszy deficyt, tym niższe potrzeby pożyczkoweźródło: ShutterStock

Około 47 mld zł tzw. poduszki płynnościowej miało Ministerstwo Finansów na bankowych rachunkach na koniec lipca. To mniej niż przed rokiem, ale nadal dużo, biorąc pod uwagę sytuację w budżecie

Ministerstwo Finansów chyba przejęło się krytyką Najwyższej Izby Kontroli, która w analizie wykonania ubiegłorocznego budżetu miała kilka zastrzeżeń do polityki „pożyczania na zapas”. Bo tym właśnie jest poduszka płynnościowa: to środki zgromadzone przez ministerstwo w wyniku sprzedaży obligacji, ale niewykorzystywane do finansowania bieżących wydatków. NIK oceniła, że w ubiegłym roku resort był pod tym względem nadmiernie zachowawczy, to znaczy zebrał w ten sposób zbyt dużo pieniędzy w stosunku do potrzeb. Kontrolerzy izby wskazywali, że w 2017 r. średni stan wolnych środków zapewniał pokrycie 237,5 proc. potrzeb pożyc zkowych netto, podczas gdy w 2016 r. było to 86,4 proc., a w 2015 r. 88,1 proc. W czerwcu 2017 r. poduszka płynnościowa urosła do rekordowych 85,1 mld zł. Izba policzyła, że utrzymywanie tak wysokiej rezerwy kosztowało 262 mln zł – o 42 mln zł więcej niż rok wcześniej.

Choć ministerstwo uważa, że na dużej ubiegłorocznej poduszce raczej zyskało, niż straciło dzięki wykorzystaniu dobrej bieżącej sytuacji na rynku (miało mu to dać aż 981 mln zł zysku – NIK jednak kwestionuje te wyliczenia), to w tym roku w budowaniu budżetowego zaskórniaka jest bardziej wstrzemięźliwe. Choć na początku roku wszystko wskazywało na to, że będziemy mieli powtórkę, bo środków na rachunkach dynamicznie przybywało (z 27,1 mld zł w grudniu do 67,2 mld zł w marcu), to w ostatnich trzech miesiącach MF zaczęło je wydawać. Na koniec lipca miało już tylko 47 mld zł. Choć to nadal spora kwota, biorąc pod uwagę, że na koniec lipca budżet był prawdopodobnie zrównoważony. A wcześniej przez sześć miesięcy utrzymywała się w nim nadwyżka. Na koniec czerwca wynosiła ok. 9,5 mld zł.

– Poziom tych środków zależy w głównej mierze od bieżącej i prognozowanej sytuacji budżetowej i rynkowej. Od kilku miesięcy następuje spadek ich poziomu w efekcie utrzymywania się korzystnej sytuacji budżetowej i ograniczonej emisji długu – informuje biuro prasowe ministerstwa.

Ekonomiści, z którymi rozmawialiśmy, z oceną działań ministerstwa mają problem. Bo tak naprawdę to, czy postępowało ono prawidłowo, czy też popełniło błąd, budując poduszkę w czasach bud żetowych nadwyżek, będzie można ocenić dopiero po fakcie, na koniec roku.

– MF zawsze tworzy taką rezerwę na poczet przyszłych wydatków i być może zakłada, że dobra sytuacja w budżecie to stan przejściowy. Skoro deficyt na koniec roku, jak sądzimy, sięgnie około 25 mld zł, to oznacza, że w samym drugim półroczu wyniesie on ok. 35 mld zł. I trzeba będzie go jakoś sfinansować – mówi Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Jego zdaniem sprzedawanie obligacji na zapas, gdy sytuacja rynkowa jest niezła, ma racjonalne uzasadnienie. Bo nigdy nie wiadomo, czy koniunktura się nie pogorszy, co utrudniałoby przeprowadzanie emisji – a już na pewno zmniejszyłoby ich opłacalność.


Pozostało jeszcze 34% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane