Progi unijne w zamówieniach publicznych

Progi unijne w zamówieniach publicznych

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Zarówno progi unijne, jak i oficjalny kurs, po jakim przelicza się euro na złote przy ich obliczaniu, są zmieniane co dwa lata. W 2016 r. korekty były kosmetyczne. W 2018 r. będą jednak poważne, zwłaszcza w polskich przetargach. Stosunkowo mocno podniesione zostaną bowiem zarówno same progi, jak i kurs euro.

Dlaczego to takie ważne? Przed ogłoszeniem jakiegokolwiek zamówienia publicznego zamawiający musi oszacować jego wartość netto. Jeśli jest niższa od progu unijnego, może zastosować uproszczone procedury. Obowiązują wówczas skrócone terminy składania ofert, ogłoszenia są publikowane tylko w polskim Biuletynie Zamówień Publicznych, a przedsiębiorcy nie muszą składać jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia tylko własne oświadczenie. Ograniczone są środki ochrony prawnej – firmy mogą kwestionować jedynie kilka enumeratywnie wyliczonych czynności zamawiającego.

Ponad 2 mln zł więcej

Nowe progi unijne mają zostać dość mocno podniesione. Przykładowo w przetargach na usługi czy dostawy gminy dzisiaj wchodzą w procedurę unijną od kwoty 209 tys. euro. Po zmianach będzie ona o 12 tys. euro większa, czyli wyniesie 221 tys. zł. Najwięcej, bo aż o 323 tys. euro, zostanie podniesiony próg przy robotach budowlanych (z 5,225 mln euro do 5,540 mln euro).

W Polsce zmiany będą szczególnie odczuwalne także z innego powodu.

– Zmieniają się bowiem nie tylko same progi, ale także podwyższony zostanie kurs przeliczeniowy euro z dotychczasowej wartości 4,1749 zł na 4,3117 zł. Spotęguje to efekt zmian. Najlepiej widać to przy zamówieniach na roboty budowlane, gdzie próg zostanie podniesiony aż o 2,1 mln zł, czyli wzrośnie o ok. 10 proc. w stosunku do poprzedniego – podkreśla Artur Wawryło, ekspert Centrum Obsługi Zamówień Publicznych.

Co to oznacza w praktyce? Zamawiający będą mogli wydać dużo więcej w uproszczonych procedurach, co najczęściej pogorszy sytuację przedsiębiorców startujących w tych przetargach. Przy robotach budowlanych o wartości netto prawie 24 mln zł będzie im można dać tylko 14 dni na przygotowanie oferty. Po przekroczeniu progu unijnego termin ten nie może już być krótszy niż 35 dni. Największe ograniczenie dotyczy jednak odwołań. Aż do wspomnianej kwoty ok. 24 mln euro nie wolno będzie podważyć postanowień specyfikacji przetargowej czy też zaskarżyć bezprawne unieważnienia przetargu.

Zmiana kursu euro w stosunku do złotego oznacza też, że nieco więcej urzędnicy wydadzą bez konieczności organizowania jakichkolwiek przetargów. Tak zwany próg bagatelności wynosi 30 tys. euro, co dzisiaj daje ok. 125 tys. zł. Od nowego roku kwota ta wzrośnie o ponad 4 tys. zł, do ok. 129 tys. zł.

Skomplikowane wyliczenia

Zarówno progi, jak i kurs są ustalane przez Komisję Europejską.

– Sposób ich wyliczania jest skomplikowany i uwzględnia m.in. średnie dzienne kursy euro w stosunku do umownej jednostki monetarnej SDR, przy czym obowiązuje zasada zaokrąglania do tysiąca euro w dół – tłumaczy Anita Wichniak-Olczak, dyrektor departamentu informacji, edukacji i analiz systemowych Urzędu Zamówień Publicznych.

Obliczenie wartości progów oparte jest na średnich dziennych wartościach euro, wyrażonych w SDR, z okresu 24 miesięcy, którego koniec przypada na dzień 31 sierpnia poprzedzającego korektę ze skutkiem od 1 stycznia. Na razie KE wciąż jeszcze nie wydała stosownego rozporządzenia, ale przedstawiła już jego projekt.

– W oczekiwaniu na ostateczną decyzję Urząd Zamówień Publicznych zainicjował już proces opracowywania krajowych rozporządzeń. Choć unijne są w fazie projektu, to jednak można w zasadzie mieć pewność, że nie zostaną zmienione. A to oznacza, że od nowego roku będziemy stosować progi, które zostały wskazane w unijnych i polskich projektach – wyjaśnia Artur Wawryło.

Projekty rozporządzeń w sprawie kwot wartości zamówień oraz konkursów, od których jest uzależniony obowiązek przekazywania ogłoszeń Urzędowi Publikacji Unii Europejskiej, a także w sprawie średniego kursu złotego w stosunku do euro stanowiącego podstawę przeliczania wartości zamówień publicznych zostały już skierowane do uzgodnień. Zaznaczono w nich jednak, że z ich przyjęciem należy się wstrzymać do czasu wydania unijnego rozporządzenia. ⒸⓅ

X-lecie Krajowej Izby Odwoławczej

Jutro minie 10 lat od dnia, w którym Krajowa Izba Odwoławcza zastąpiła zespoły arbitrów, wcześniej rozstrzygające spory przetargowe. Tym samym społecznych arbitrów, którzy na co dzień pracowali w różnych zawodach, a orzekali, jeśli zostali wybrani do składu orzekającego, zastąpili profesjonaliści, zajmujący się wyłącznie rozpoznawaniem odwołań.

Przez wielu ekspertów powołanie KIO jest uznawane za jeden z większych sukcesów polskiego systemu zamówień publicznych. Dzięki niemu polskie spory przetargowe są rozstrzygane najszybciej w całej Unii Europejskiej. Średni czas oczekiwania na wyrok to zaledwie 14 dni.

Izba to organ quasi-sądowy. W jej skład wchodzi 50 członków, którzy zawodowo mogą zajmować się wyłącznie orzekaniem. Na przestrzeni lat model ewoluował od trzyosobowych do jednoosobowych składów orzekających. Wciąż jednak, w skomplikowanych sprawach, prezes KIO może wyznaczyć trzyosobowy skład.

Z okazji jubileuszu jutro odbędzie się w Warszawie konferencja „X-lecie funkcjonowania Krajowej Izby Odwoławczej w systemie zamówień publicznych”. Obok wystąpień Małgorzaty Rakowskiej, prezes KIO, a także Małgorzaty Stręciwilk, prezes Urzędu Zamówień Publicznych, przewidziano wiele wykładów merytorycznych. Profesor Maciej Szpunar, rzecznik generalny w Trybunale Sprawiedliwości UE, wygłosi odczyt: „Wpływ dyrektyw UE na orzecznictwo w zakresie zamówień publicznych”, Tomasz Czajkowski, były wieloletni prezes UZP, a dzisiaj wiceprzewodniczący Rady Zamówień Publicznych, przedstawi wystąpienie: „Od arbitrażu niezawodowego do zawodowego”, a prof. dr hab. Ryszard Szostak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie wygłosi wykład: „10 lat funkcjonowania Krajowej Izby Odwoławczej. O potrzebie zmian”.