Okazuje się jednak, że nowe przepisy łatwo obejść. Otóż zgodnie z art. 40b ust. 1 ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi maksymalna stawka opłaty recyklingowej będzie wynosić 1 zł za lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego. W rozporządzeniu można określić kwotę niższą, i tak się rzeczywiście stanie – rząd chce, by Polacy za foliówki płacili po 20 gr.

Art. 8 pkt 15a ustawy wskazuje, że za lekką torbę na zakupy z tworzywa sztucznego będzie uważało się te, których grubość materiału jest poniżej 50 mikrometrów. Zamiarem ustawodawcy nie było bowiem nakładanie nowego podatku, lecz zniechęcenie Polaków do korzystania z foliówek. Postanowił więc wprowadzić próg, uznając, że nie ma potrzeby nakładać opłaty na grube torby wielorazowego użytku sprzedawane w sklepach. Mówiąc prościej: opłata recyklingowa ma objąć jednorazówki, a nie torby ekologiczne.

Grubsza sprawa

Rzecz w tym, że te uchodzące za ekologiczne są znacznie grubsze niż 50 mikrometrów. Co więc robią przedsiębiorcy? Z naszych informacji wynika, że kilka dużych sieci handlowych zwróciło się już do producentów opakowań plastikowych z prośbą, by zaczęli im dostarczać grubsze foliówki, np. o grubości 52 mikrometrów. Koszt ich produkcji jest minimalnie większy niż obecnych jednorazówek. I zarazem o wiele niższy niż 20 gr, które chce pobierać rząd od każdej sprzedanej reklamówki.

– Skoro rząd postanowił opodatkować torebki do 50 mikronów, to będziemy oferować sklepom te grubsze. One nie są objęte ustawową dopłatą i też kosztują grosze. Dla klienta to nawet lepiej. Będzie mógł sobie śmieci wynieść w tej torbie stwierdził w rozmowie z WP Wiadomości Jerzy Pluta, prezes Frogut Plastics, jednego z największych dystrybutorów torebek foliowych w Polsce. Jego zdaniem wszystko więc pozostanie po staremu. A być może nawet będzie korzystniej dla konsumentów, gdyż dostaną odrobinę grubsze, a co za tym idzie trwalsze torebki.

Walka o ekologię

Cena gra rolę

Cena gra rolę

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Najprawdopodobniej ustawodawca nie będzie na razie korygował przepisów. Jeszcze przed ich uchwaleniem Ministerstwo Środowiska zapowiadało, że będzie chciało po kilku miesiącach funkcjonowania ustawy sprawdzić, czy wpływa ona na zmniejszenie wykorzystania reklamówek. Nie chodzi bowiem o korzyści fiskalne, lecz o ekologię. I o to, by Polska nie musiała płacić za kilka lat wysokich kar.

Takie ryzyko istnieje, jako że jesteśmy związani postanowieniami unijnej dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2015/720 dotyczącymi zmniejszenia zużycia lekkich plastikowych toreb na zakupy. Państwa członkowskie są zobowiązane do podjęcia działań zmierzających do ich ograniczenia. Polska zaś od lat pałęta się na samym końcu rankingu. Zdaniem ekspertów od ekologii – dlatego że o ile w Niemczech zakup ekologicznej torby za 2 euro wydaje się oczywistością, o tyle w Polsce siatka wielorazowego użytku kosztująca ok. 4 zł uważana jest za horrendalnie drogą.

Gdyby wykorzystanie plastikowych toreb w Polsce utrzymało się na dotychczasowym poziomie, co roku do budżetu państwa mogłoby trafiać nawet półtora mld zł. Realne wpływy ustawodawca szacuje jednak na ok. 1/5 tej kwoty, licząc, że nowe przepisy wpłyną na preferencje zakupowe Polaków. Środki mają być przeznaczone na ochronę środowiska, w tym walkę ze smogiem. 

Etap legislacyjny

Ustawa czeka na podpis prezydenta