W najbliższych dniach dowiemy się, czy wszyscy trzej oferenci, którzy brali udział w poprzednim postępowaniu (Airbus, PZL Mielec – Lockheed Martin i PZL-Świdnik – Leonardo), złożą wstępne oferty w kolejnym postępowaniu na śmigłowce. 20 lutego resort obrony przekazał zaproszenia do negocjacji, a minister Antoni Macierewicz zapowiedział, że termin składania ofert mija w poniedziałek 13 marca.

Kurcząca się flota i kilka znaków zapytania

Zagadką pozostaje to, czy zdecyduje się na to francuski Airbus, który został wybrany jako dostawca 50 śmigłowców dla wojska przez poprzedni rząd. Ostatecznie gabinet Beaty Szydło uznał, że oferta offsetowa przedstawiona przez koncern nie spełnia jego oczekiwań.

– Na tym etapie postępowania nie komentujemy sprawy – mówi w rozmowie z DGP prezes Airbus Polska Sebastian Magadzio. Brak oferty producenta caracali byłby sporym zaskoczeniem (ostatnio Francuzi zrezygnowali ze składania oferty na samoloty dla polskich VIP-ów).

Różnicą w stosunku do poprzedniego postępowania jest to, że już nie chodzi o 50 śmigłowców. Ale o osiem dla wojsk specjalnych i osiem morskich (być może rozbitych na dwie transze po cztery sztuki). Zaskakuje, że w pierwszej kolejności mają być kupione statki powietrzne dla specjalsów – ich sprzęt jest w stosunkowo dobrym stanie, a najszybciej resursy kończą się śmigłowcom morskim. To właśnie w ratownictwie morskim wojsko ma największe niedobory.

W poniedziałek, do godz. 10, producenci pragnący wziąć udział w postępowaniu złożą dokumenty rejestracyjne i bardzo ogólne oferty, w których nie będzie np. cen. Nieoficjalnie wiadomo, że dotychczas nie zmieniono wymagań technicznych dla śmigłowców – obowiązują te same, które były w poprzednim postępowaniu. Później MON wystosuje zapytanie o informację, producenci odpowiedzą, będą rozmowy techniczne, zostanie przygotowane zapytanie ofertowe i dopiero wtedy firmy przedstawią swoje oferty. Potem czekają nas jeszcze negocjacje kontraktu i wreszcie negocjacje offsetowe. W sumie całe postępowanie to kilkanaście różnych punktów. Do tego dochodzą tłumaczenia oraz rygor zachowania niejawności.

– To zajmie co najmniej kilkanaście miesięcy – mówi jeden z naszych rozmówców dobrze znający kulisy rozmów. Inny dodaje, że przy bardzo dużym pośpiechu podpisanie umowy jest możliwe jeszcze w tym roku. Jednak szans na dostawę nie ma żadnych. Warto przypomnieć, że minister obrony Antoni Macierewicz zapowiadał, że pierwsze dwie maszyny do celów szkoleniowych trafią do sił specjalnych do końca ubiegłego roku. Ostatnio mówił, że należy się tego spodziewać w marcu. Na to także nie ma szans.

Szef MON zaczął cykl przejażdżek

Które maszyny zostaną zgłoszone do postępowania? – Zaproponujemy AW101 – zapowiadał w piątek prezes PZL-Świdnik Krzysztof Krystowski podczas pokazu najnowszej wersji tej maszyny. Na jej pokładzie był m.in. Antoni Macierewicz. – Wygląda na to, że minister obrony narodowej zafundował sobie właśnie cykl przejażdżek śmigłowcami. Gdyby poprzestał tylko na tej wczorajszej, w trwającym postępowaniu musiałyby paść zarzuty o wspieranie konkretnego dostawcy – komentował na stronie Polityka.pl analityk Marek Świerczyński. Duże, trzysilnikowe śmigłowce produkowane przez Leonardo – na pewno będą brały udział w postępowaniu na wersje morskie. Nie jest jasne, czy zostaną zgłoszone także jako propozycja dla sił specjalnych. Tak czy inaczej, nieoficjalnie mówi się o tym, że w przypadku ich wyboru przez MON część komponentów AW101 byłaby produkowana w Polsce – udział tych zakładów w produkcji śmigłowca miałby być co najmniej porównywalny do produkcji mieleckiego black hawka S70i (drugiego z faworytów postępowania). Obecnie najbardziej prawdopodobne wydaje się, że ten typ śmigłowców trafi właśnie do sił specjalnych, a AW101 do sił morskich. O ile w dalszej części postępowania nie zmienią się wymagania techniczne dla śmigłowców, to spełni je także Caracal, który cenowo może być konkurencyjny. Oferta francuska faworytem nie jest. Jednak jej skreślanie byłoby przedwczesne.

Brakuje pieniędzy, żeby kupić więcej

Zlecenie jest znacznie mniejsze niż to zamknięte w ubiegłym roku na 50 sztuk. Jednak gra toczy się o znacznie więcej niż 16 śmigłowców. Ci producenci, którzy w obecnym postępowaniu sprzedadzą maszyny MON, będą mieli większe szanse na zwycięstwo, gdy wymieniane będą śmigłowce transportowe. Trudno jednak przewidywać, kiedy to się zdarzy, ponieważ resort obrony pracuje nad remotoryzacją śmigłowców Mi-8/Mi-17 przy udziale Ukraińców. Śmigłowce uderzeniowe Mi-24 również mają przejść gruntowny remont, a to z kolei w dalszą, bliżej nieokreśloną przyszłość odsyła program zakupu nowych śmigłowców uderzeniowych Kruk.

Wydaje się, że takie podejście związane jest głównie z brakiem pieniędzy na zakup większej liczby nowych maszyn. Na razie mimo licznych zapowiedzi ministra obrony, premier Beaty Szydło, wicepremiera Mateusza Morawieckiego i prezesa Jarosława Kaczyńskiego nie doszło do zwiększenia budżetu na obronność. Wciąż wynosi on ok. 2 proc. PKB. 

13,4 mld zł miał kosztować zakup 50 śmigłowców Caracal w różnych wersjach z offsetem

50 śmigłowców mieliśmy kupić w poprzedniej procedurze

16 śmigłowców mamy kupić w obecnej procedurze