Bankowy Fundusz Gwarancyjny pracuje nad wprowadzeniem tzw. uporządkowanej likwidacji banków, pozwalającej uniknąć upadłości. Sytuacja sektora jest tak słaba, że jest potrzebne takie rozwiązanie?

Nie. W Polsce nie ma sytuacji kryzysowej. Z punktu widzenia stabilności finansowej prezentujemy się bardzo pozytywnie. Ale powinniśmy być przygotowani na problemy, nawet jeśli prawdopodobieństwo ich pojawienia się jest małe. Przed kryzysem żaden unijny kraj nie miał rozwiązania pozwalającego na uporządkowaną likwidację banków, co po angielsku określa się jako „resolution”.

W niektórych krajach funkcjonowały takie regulacje.

Tak. W wielu krajach pozaeuropejskich (np. w USA, Kanadzie, Japonii, Korei, Meksyku), ale też w Turcji czy Rosji.

W USA w czasie kryzysu w ten sposób zlikwidowano grubo ponad 400 banków.

Teraz to rozwiązanie jest rekomendowane jako podstawowe narzędzie zarządzania kryzysowego przez wszystkie liczące się instytucje międzynarodowe (dziś swój raport na temat uporządkowanej likwidacji w Polsce przedstawi Bank Światowy – red.).

Jak wyglądały prace nad „resolution” w Polsce?

W ubiegłym roku Komitet Stabilności Finansowej powołał grupę roboczą, w skład której wchodzili przedstawiciele Ministerstwa Finansów, NBP, KNF i BFG. Komisja miała opracować koncepcję przepisów dotyczących uporządkowanej likwidacji banków w Polsce. Prace koncepcyjne zostały już zakończone.

Porozmawiajmy o szczegółach. W jakich sytuacjach będzie można sięgnąć po to narzędzie?

Będą musiały być spełnione trzy warunki. Po pierwsze – musi się pojawić zagrożenie wypłacalności albo płynności banku. Dodatkowo zastosowania nowego narzędzia będzie wymagał interes publiczny. Wreszcie będą musiały być wyczerpane inne możliwości naprawy sytuacji w banku, tj. usunięcia zagrożenia kontynuacji jego działania.

Na przykład?

Myślę o działaniach nadzoru czy też o szukaniu kapitału przez dotychczasowych właścicieli.

Na czym ma polegać uporządkowana likwidacja w polskich warunkach?

Będą trzy możliwości: sprzedaż banku w całości lub w części, bank pomostowy oraz umorzenie lub konwersja zobowiązań.

Mówimy o sprzedaży wymuszonej, czyli takiej, na którą dotychczasowi akcjonariusze nie będą mieć wpływu?

Tak. Ale cały proces będzie przejrzysty. Będą w niego zaangażowane Komitet Stabilności Finansowej, KNF i BFG. Z KSF proces będzie konsultowany na każdym etapie. KNF będzie podejmować decyzję o rozpoczęciu uporządkowanej likwidacji, a BFG będzie odpowiadać za jej przeprowadzenie.

Jak szybko będzie można sprzedać bank lub jego część?

Tego typu rozwiązanie – o ile kiedykolwiek pojawi się potrzeba jego zastosowania – będzie się odbywać pod presją czasu. Modelowo wszystko powinno się odbyć w jeden weekend, tak by nie zaburzyć możliwości korzystania z usług bankowych przez klientów.

Co będzie można sprzedać?

Cały bank, jego część, pasywa – czyli depozyty z rachunkami klientów, a także wybrane aktywa – np. jakąś część kredytów.

To może być trudne do przeprowadzenia w krótkim czasie.

Tak. Stąd propozycja stworzenia przy BFG banku pomostowego, do którego na rok, dwa trafiałyby aktywa likwidowanego banku, na jakie szukano by nabywcy.

Po co jeszcze możliwość wydzielania aktywów?

Zdarzają się okresy, w których rynek określonych aktywów nie funkcjonuje.

Na myśl przychodzą obligacje bankrutujących spółek budowlanych.

Nie mam na myśli konkretnych przykładów. Chodzi o to, że aktywa, które trafiłyby do firmy asset management, sprzedawano by wówczas, gdy byłoby możliwe uzyskanie rynkowej ceny.

Firma asset management też byłaby własnością BFG?

Tak.

Kiedy będzie ustawa o uporządkowanej likwidacji?

Pracujemy nad wstępną wersją projektu – to kwestia tygodni. Później zostanie opracowanie ostatecznej wersji przez MF, przyjęcie jej przez rząd i Sejm.

Czy „resolution” będzie dotyczyć też banków spółdzielczych?

Chcemy, by to rozwiązanie objęło wszystkie banki.

A SKOK-i, które już wkrótce znajdą się pod nadzorem KNF?

Zakres przygotowywanych rozwiązań ogranicza się do sektora bankowego.