Nie są tak powszechne jak w rolnictwie. Rząd po wprowadzeniu kilku istotnych zmian, na czele z wydłużeniem wieku emerytalnego, przechodzi do proponowania pomysłów, których znaczenie dla budżetu będzie niewielkie, jeśli nie będą bardziej radykalne. To choćby podatek dochodowy od rolników czy emerytury górnicze.

Są pewne sprawy, które mają mniejsze znaczenie gospodarcze i systemowe. Dlatego nie ma co się tak napinać, jeśli efekt będzie mizerny, są ważniejsze rzeczy. Robiliśmy teraz w pośpiechu zmiany w ustawie zdrowotnej, bo widać, że w tej sferze są napięcia, które wywołują dantejskie sceny. Jeśli ktoś ma osobę chorą w rodzinie czy wśród znajomych, to wie, co się dzieje w szpitalach i co się dzieje u specjalistów. Widać, że to trzeba naprawić, bo nam się zwali na głowę. Bankrutują firmy budujące autostrady. Gdzie indziej na świecie jest nie do pomyślenia, by firmy realizujące główne projekty w skali kraju wywracały się do góry kołami. To podważa zaufanie do państwa i natychmiast musimy się zająć tym problemem. Tu nie chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych, ale naprawę sytuacji na głównych budowach w kraju, które w przypadku braku reakcji przedłużą się o kolejne już nie miesiące, lecz lata.

To co trzeba zrobić, by pomóc firmom?

Trzeba zmienić sposób rozliczania VAT oraz ustawę o zamówieniach publicznych.

A wracając do górników. Powinni zostać włączeni do systemu emerytur pomostowych?

Powinni państwo przypomnieć sobie expose, w którym premier zapowiedział, że nie zamierza likwidować emerytur górniczych, ale nie chce też kontynuacji specjalnych uprawnień dla tych, którzy pod ziemią nie pracują.

Taki podział jest teoretycznie już dziś, więc skutki zmian nie będą duże.

Właśnie, ale premier powiedział, że emerytur górniczych nie będzie likwidował. Niech państwo nie próbują przypisywać premierowi złych intencji. Ja usłyszałem, że pan premier zamachu na górników nie zrobi.

Nie przypisujemy, jesteśmy tylko ciekawi, czy pan nie chciałby pójść krok dalej?

Ja też doceniam ciężką pracę górników.

To praca kosztowna dla podatników i gospodarki, jeśli się weźmie pod uwagę, ile kosztują emerytury górnicze.

Ale dzięki temu Polska nie kupuje bardzo dużo gazu z importu. Dzięki temu jesteśmy krajem stosunkowo niezależnym energetycznie i przez to utrzymujemy miejsca pracy nie tylko w górnictwie, lecz także energetyce, ciepłownictwie i wielu innych dziedzinach. Dzięki temu mamy tańszą energię. A tańsza energia zwiększa konkurencyjność gospodarki. Summa summarum to bardzo umiarkowane koszty, jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie korzyści. Także to, że Polska – po Wielkiej Brytanii – jest krajem najbardziej niezależnym energetycznie w Europie.

Tylko czy długo będziemy się cieszyli taką pozycją z powodu węgla? Wchodzi w życie pakiet klimatyczny i utrudnienia będą narastały.

Ze strony Polski bardzo jasno przedstawiliśmy, że w naszej polityce stawiamy na tańszą energię. Nie wyrażamy zgody na dalsze ograniczenia emisji CO2 bez porozumienia globalnego. Takie stanowisko konsekwentnie przedstawiamy w UE. Ostatnio przedstawiłem je na posiedzeniu Rady do spraw Energii. Europa odpowiada za 17 proc. światowej emisji CO2, podczas gdy Ameryka i Chiny za 45 proc. To przykład polityki, która wymaga porozumienia globalnego, bo nawet polityka europejska jest tu nieskuteczna.

Jeśli chodzi o nasze weto w tej sprawie, to jesteśmy osamotnieni, czy inne kraje popierają nasz sprzeciw?

To my mamy w tej sprawie rację. Często się w Europie zastanawiają, jak to jest, że Polska tak łagodnie przeszła kryzys i ma nieprzerwany wzrost.

Mieliśmy unijne fundusze?

Ale to niejedyny powód. To efekt działań rządów, które jeszcze w latach 90. i w poprzedniej dekadzie, ryzykując brak popularności, robiły to, co trzeba. Dziś jesteśmy krajem, który jest lepiej poukładany od innych. Mamy konstytucyjną barierę długu, konkurencyjną gospodarkę, przebudowane przedsiębiorstwa. To, na co inne kraje nie mogły się zdobyć, bo ich rządy bały się utraty popularności, my zrobiliśmy z dużymi wyrzeczeniami. W przypadku polityki klimatycznej gołym okiem widać, że Europa powiesi się na własnych sznurówkach, jeśli będzie forsowała tak horrendalnie wysokie ceny energii. Gaz w USA jest za 70 dol., a w Europie gaz z Rosji importuje się po 400 dol. za tysiąc metrów sześciennych. Ropa w Europie jest o 20 dol. droższa niż w Ameryce.

Na ile możemy się uniezależnić energetycznie od Rosji?

De facto jesteśmy niezależni. Dziś nasze rafinerie kupują ropę od Rosji, bo mówią, że to najtańsze. Ale technicznie możemy kupić ropę z dowolnego kierunku, bo pozwala na to infrastruktura, która zresztą została wybudowana jeszcze w PRL. Jeśli chodzi o gaz, to import ze Wschodu wynosi dwie trzecie, ale mamy już możliwości wirtualnego rewersu na gazociągu jamalskim. Krzyk o uzależnieniu energetycznym od Rosji jest u nas o niebo głośniejszy, niżby wskazywały na to fakty.

Uda się wybudować elektrownie atomowe do 2025 roku?

Wierzę, że tak.

A w łupki pan wierzy? To również kwestia wiary?

Atomówki to kwestia wiary. Myśmy zrobili to, co trzeba, jeśli chodzi o regulację. Teraz wszystko w rękach inwestorów. A łupki to bardziej przekonanie, ale wymagające dużych inwestycji i szybkiego potwierdzenia przemysłowego. Bo z jednej strony słyszymy, że ExxonMobil się wycofał z szukania łupków w Polsce. Tylko z drugiej strony nie ma co się dziwić, jeśli słyszymy, że koncern zawarł intratne porozumienia z naszymi wschodnimi sąsiadami. Po tej informacji zdziwiłbym się, gdyby Exxon się od nas nie wycofał.

A w system emerytalny za 30 – 40 lat wierzy pan czy jednak nie?

Prognozy na 30 lat są obarczone dużym ryzykiem. Wystarczy spojrzeć na telefony komórkowe, jak wyglądały 20 lat temu. Natomiast trzeba budować rozwiązania, które mają trwały charakter i wbudowane mechanizmy autokorekty. To w technice nazywa się ujemne sprzężenie zwrotne.

Obecny system ma takie sprzężenie.

Obecny jest bezpieczniejszy niż ten, który był rok temu i dwa lata temu.

Wróćmy do deregulacji. To teraz pana najważniejszy projekt. A do tej pory politycy, którzy nieśli deregulację na sztandarach – Adam Szejnfeld czy Janusz Palikot, nie zrobili na niej politycznych karier.

Dlatego ja bardzo unikam odniesień osobistych. W naszym kraju nic tak ludzi nie wkurza, jak nazwanie jakiegoś przedsięwzięcia nazwiskiem polityka. To prosta droga do zabetonowania tematu. Nasze rozwiązania są horyzontalne, obejmują różne obszary i jeśli zrobimy to razem, razem będziemy mieli sukces. I nie ma się co napinać. Warto odpuścić sobie element widowiska i autoreklamy, żeby mieć sukces rzeczywisty.

Czyli to nie jest deregulacja Pawlaka?

I nigdy nie będzie. Bo to są rozwiązania, które wychodzą daleko poza właściwość ministra gospodarki.

Dziś jesteśmy krajem lepiej poukładanym od innych. Mamy konstytucyjną barierę długu, konkurencyjną gospodarkę, przebudowane przedsiębiorstwa. To, na co inne kraje nie mogły się zdobyć, bo ich rządy bały się utraty popularności, my zrobiliśmy z dużymi wyrzeczeniami