W Stanach Zjednoczonych można było niedawno wygrać na loterii 640 mln dol. Czy taka kumulacja jest możliwa także w Polsce?

W Polsce są duże kumulacje, ale nie aż tak wysokie. Zasady amerykańskiej gry są na tyle różne od naszego Lotto, że tam to jest możliwe. Jednak tam prawdopodobieństwo trafienia głównej wygranej wynosi 1 do 176 mln, a u nas 1 do 14 mln.

Polacy dużo grają? Wydają coraz więcej na gry liczbowe? Totalizator odnotował wzrost przychodów, ale i tak jest to mniej niż w 2009 roku.

2008 to rok boomu, 2009 rok to lekka korekta, a 2010 rok to spadek sprzedaży spowodowany m.in. kryzysem ekonomicznym. Na naszych wynikach odbiła się też afera hazardowa.

A nie jest tak, że ludzie w kryzysie grają więcej?

Nie mieliśmy poważnego kryzysu. Raczej mieliśmy do czynienia z obawami przedkryzysowymi, czyli z oszczędnym wydawaniem pieniędzy. Takie zachowania miały miejsce w 2010 roku, a w 2011 roku jest znacznie lepiej i mamy dobre perspektywy.

Czy zadowala pana poziom przychodów?

3,062 mld zł w ubiegłym roku to bardzo dobry wynik. Dobrze sprzedają się loterie – odnotowaliśmy ich dwucyfrowy wzrost. Sam wynik finansowy osiągnięty w 2011 roku jest bardzo dobry i wynosi 239,7 mln zł brutto. To więcej ok. 40 mln zł niż rok wcześniej.

Co dzieje się z państwa zyskiem?

Część zysku jest zostawiana w firmie, część wypłacana właścicielowi, czyli Skarbowi Państwa, w formie dywidendy. Działamy na takich samych zasadach jak każda inna spółka w Polsce, czyli w oparciu o kodeks handlowy.

Zmienili państwo logo, a gra Lotto zastąpiła Dużego Lotka. Czy to miało wpływ na wyniki?

Jesteśmy w trakcie zmiany wizerunku, nasze produkty mają nowe oznaczenia, zmieniamy wystrój kolektur. W zmianę znaków naszych produktów zainwestowaliśmy 1,5 mln zł – jest to stosunkowo niewiele. Nowe znaki są bardzo dobrze odbierane przez graczy, robiliśmy badania w tej sprawie, a one potwierdziły słuszność zmian.

Czy zaproponują państwo nowe gry?

W 2011 roku wprowadziliśmy grę Kaskada, która jest naszym ogromnym sukcesem. Mamy też zdrapkę Ekstra Pensja. Jest to zwiastun nowych produktów z kategorii Win for Life, które nagradzają albo dodatkową pensją, albo dodatkowymi pieniędzmi wypłacanymi przez wiele lat, niekiedy nawet po przejściu na emeryturę. W tym roku planujemy wprowadzenie jednego tego rodzaju produktu. Chcemy też zaoferować graczom rozszerzoną wersję naszej flagowej gry, która będzie się nazywać Lotto Plus.

Będzie można wygrać jeszcze więcej?

Duże sumy biorą się z kumulacji. Dzięki Lotto Plus będzie można wygrać więcej. Będą dwa losowania, aby mieć prawo udziału w obu należy do kuponu Lotto dokupić za 1 zł Lotto Plus. Nowe produkty generują większe przychody dla naszych odbiorców. Przypomnę, że środki z dopłat kierujemy na fundusze – mówiąc ogólnie – rozwoju sportu, kultury i przeciwdziałania uzależnieniom. W ubiegłym roku skierowaliśmy łącznie na te cele 690 mln zł, od trzech lat ta suma rośnie. Na fundusz rozwoju kultury fizycznej było 531 mln, a w 2010 roku 488 mln. Fundusz promocji kultury wzrósł o ponad 10 mln. Wszystkich podatków (od gier, dywidend i tytułu powyższych dopłat) odprowadziliśmy łącznie 1,4 mld zł. Jest to o 72 mln więcej niż w 2010 roku. Jest to ważny zastrzyk dla beneficjentów Totalizatora Sportowego. Pierwszy kwartał tego roku zakończyliśmy ponad 20-proc. wzrostem sprzedaży. To zasługa kumulacji, która przyciąga grających do kolektur. W lutym wypłaciliśmy jednemu zwycięzcy 33 mln zł, najwięcej w historii naszych gier. W 2011 roku mieliśmy kumulację 56 mln zł, ale tą sumą podzieliło się dwóch graczy.

Co z ekspansją Totalizatora?

W Europie są dwa systemy gier, w które zaangażowane są różne kraje:

Euromillions i Euro Jackpot. Próbowaliśmy zaistnieć w tym drugim projekcie. Niestety, nie pozwala nam na to polskie prawo. Euro Jackpot to bardzo ciekawy projekt, w którym mogą wystąpić wielkie kumulacje w euro. Ta gra ma być obecna m.in. na dużym rynku niemieckim. Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami w ustawie o grach hazardowych, które umożliwią nam dołączenie do Euro Jackpot. W tym roku wyniki tych prac mają trafić do Sejmu.

Dlaczego nie można grać przez internet?

Zabrania nam tego ustawa o grach hazardowych. Jednak niektóre nasze produkty będą mogły być dostępne w internecie. Nad tym też pracuje resort finansów. 40 proc. społeczeństwa gra, a gdy pojawia się kumulacja, liczba graczy rośnie kilkukrotnie. Byłoby ich jeszcze więcej, gdyby możliwa była sprzedaż przez internet. Niektórzy młodzi ludzie w ogóle nie wychodzą do kolektur, bo są przyzwyczajeni do pracy i rozrywki przy komputerze. Jest duża szansa, że w tym roku doczekamy się nowelizacji.

Nie ciąży panu tak duża sieć sprzedaży?

12,5 tys. punktów sprzedaży to nie jest dużo. Powinniśmy być dostępni wszędzie. Ostatnie umowy z siecią sklepów wielkoformatowych też ułatwiają dostęp do naszych produktów. Nasza sieć jest budowana przede wszystkim w oparciu o jednostki własne, punkty działające na podstawie umów franczyzowych oraz sklepy wielkoformatowe. Im większa sieć, tym większe korzyści.

Wywiad jest zapisem rozmowy z cyklu: Salon Ekonomiczny „Trójki” i „Dziennika Gazety Prawnej”