PARP ma do rozdysponowania wśród firm, które chcą działać w ramach klastrów, 300 mln zł dofinansowania z Unii Europejskiej. Choć wasza wspólnota biznesowa istnieje już ponad pięć lat i jest jedną z najstarszych w Polsce, nie dostaliście jeszcze ani złotówki z Unii. Dlaczego?

Bo do tej pory procedury konkursów były absurdalne. Wymyślili je urzędnicy, którzy nie mają pojęcia o prowadzeniu biznesu.

Na czym polegały te absurdy?

W 2009 roku mogliśmy aplikować o 2 mln zł. Jednak zgodnie z warunkami konkursu najpierw musieliśmy je wydać, a dopiero potem przedstawić faktury i starać się o refundację. W ubiegłym roku też chcieliśmy złożyć wniosek, ale nie zrobiliśmy tego, bo Państwowa Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości każdej z firm zrzeszonych w klastrze kazała podać dane, których żaden przedsiębiorca nie ujawni. Prezesi naszych firm stwierdzili, że to wywiad gospodarczy, więc wycofaliśmy się z konkursu.

O ujawnienie jakich danych prosiła PARP?

Chciali dowiedzieć się, gdzie nasze firmy eksportują, za ile, ilu mają odbiorców i jakich, od kogo kupują komponenty do produkcji. Organizatorzy konkursu zastrzegli poza tym, że beneficjentów czeka audyt i jeśli kontrolerzy wykryją jakieś nieprawidłowości między składanym wnioskiem a dokumentacją firmy, to klaster wszystkie pieniądze będzie musiał zwrócić.

Ale w tym roku złożycie wniosek?

Na szczęście zmieniła się procedura. PARP zrezygnowała z wywiadu gospodarczego, a pieniądze wypłaca po zaakceptowaniu programu. Poza tym na rozlicznie programu będziemy mieć cztery lata, a nie jak poprzednio dwa miesiące. To oznacza, że będziemy mogli spokojnie zorganizować przetargi i wybrać najlepszych dostawców czy usługodawców.

Na co chcecie przeznaczyć pieniądze z dotacji?

Przede wszystkim na zorganizowanie centrali klastra z prawdziwego zdarzenia. Obecnie nie mamy miejsca, gdzie możemy zaprosić przedstawicieli zagranicznych klastrów, żeby nawiązać z nimi współpracę. Mieliśmy sygnały od klastrów produkcyjnych w Niemczech i Hiszpanii, że chcą z nami kooperować, ale do spotkania nie doszło. Trochę wstyd ich zaprosić do restauracji, kiedy oni mają własne świetnie zorganizowane centrale.

Chcemy też zainwestować w promocję klastra za granicą. Nasze spółki przy współpracy z inżynierami z Politechniki Rzeszowskiej wytwarzają naprawdę świetne części do maszyn, samolotów, pociągów i samochodów. Ponad połowa produkcji już dziś trafia na eksport, ale dobra akcja promocyjna mogłaby znacząco zwiększyć sprzedaż i przyspieszyć rozwój klastra.

A czy będziecie zwiększać zatrudnienie?

Obecnie w naszych 21 spółkach pracuje ok. 3 tys. osób. Wyliczyliśmy, że wzrost eksportu o 20 – 30 proc. oznaczałby stworzenie dodatkowych kilkuset miejsc pracy. Dlatego też część unijnej dotacji chcemy przeznaczyć na szkolenie nowych pracowników, bo brakuje fachowców od obróbki metali.

Co to są klastry

Klaster to zrzeszenie składające się z co najmniej sześciu firm, instytucji naukowej oraz spółki doradczo-koordynującej. Taka forma prowadzenia biznesu umożliwia małym firmom dostęp do nowych technologii i nowych rynków.

Andrzej Trytek

dyrektor biura Innowacyjnego Klastra Przemysłowego Producentów Komponentów Odlewniczych KOM-CAST