Jaki wpływ na ubezpieczenia życiowe i zdrowotne będzie miało wejście w życie unijnego pakietu regulacyjnego Solvency II?

Oczekiwałbym wzrostu kosztów ubezpieczeń na życie. Niektóre produkty – w szczególności te gwarantujące długi okres ochrony kapitału – mogą nawet całkowicie zniknąć. Wynika to z wysokich wymogów kapitałowych dla tych produktów, który będzie wymagany przez nowe regulacje. Może to prowadzić do wzrostu zainteresowania produktami ochronnymi, jak np. ochrona z tytułu niezdolności do pracy czy poważnej choroby. Solvency II przyczyni się także do wzrostu kosztów prowadzenia działalności bieżącej ubezpieczycieli, co w ostatecznym rozrachunku znajdzie odzwierciedlenie w cenach. W pakiecie ma być stosowana zasada proporcjonalności, a więc dodatkowy narzut kosztów administracyjnych będzie dostosowany do złożoności i rozmiarów prowadzonej działalności. Podołanie tej zasadzie będzie wyzwaniem dla małych i średnich ubezpieczycieli.

Jak problemy fiskalne niektórych unijnych państw i niedawny kryzys finansowy wpłynęły na sektor ubezpieczeń na życie?

Kryzys dotknął towarzystwa ubezpieczeń na życie na wiele sposobów. Niektóre zakłady ubezpieczeń ucierpiały, ponieważ oferowały produkty z gwarancjami finansowymi – np. powiązane z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi – dla których nie miały wystarczającego pokrycia kapitałowego. Doprowadziło to do strat i zmiany konstrukcji niektórych produktów. Dodatkowo cała branża cierpi z powodu obecnych stóp procentowych, które w wyniku kryzysu są utrzymywane na sztucznie niskim poziomie. Zmniejszyła się także sprzedaż, szczególnie produktów oszczędnościowych, w wyniku wzrostu niepewności społeczeństwa i spadku dochodów pozostających do dyspozycji konsumentów. Na niektórych rynkach Europy Środkowo-Wschodniej ten problem dotyczy także produktów ochronnych. Znaczna ich część jest tam powiązana z ochroną w zakresie kredytów mieszkaniowych.

Jak te wydarzenia wpłynęły na reasekuratorów?

W ich przypadku sytuacja jest trochę inna. Przejmując ryzyko z produktów ubezpieczeniowych, reasekuratorzy stanęli przed takimi samymi problemami co firmy ubezpieczeniowe. Jednak o ile problemy dotyczyły części ubezpieczeniowej, to zazwyczaj nie ceduje się ryzyka inwestycyjnego, więc na nie reasekuratorzy – z nielicznymi wyjątkami – nie byli narażeni. Gen Re nie dotknął także problem spadku sprzedaży, bo koncentrujemy się na produktach ochronnych. W ich przypadku sprzedaż jest stabilna, a nawet w przypadku niektórych wzrasta.

Czy kryzys spowodował wzrost cen reasekuracji ubezpieczeń zdrowotnych i na życie?

W przypadku tych rodzajów ubezpieczeń kryzys nie miał generalnie wpływu na wysokość stawek w reasekuracji. Oczywiście są wyjątki. Są nimi np. ubezpieczenia na życie, w których istotną rolę odgrywa wysokość stóp procentowych. Trzeba przy tym pamiętać, że wejście w życie Solvency II i wzrost wymogów kapitałowych spowoduje, że niektórzy ubezpieczyciele będą w większym stopniu niż obecnie korzystać z reasekuracji. W ten sposób będą chcieli obniżyć swoje wymogi kapitałowe. Jednak duża część wymogów kapitałowych typowego ubezpieczyciela życiowego wynika z ryzyka inwestycyjnego. To zaś – jak mówiłem – nie jest zazwyczaj przejmowane przez reasekuratora. Dlatego rzeczywisty wpływ zwiększenia reasekuracji będzie ograniczony. Będą obszary, w których może to spowodować zmianę stawek, ale nie postrzegałbym tego jako ogólnego trendu. Reasekuratorzy mogą natomiast wnieść znaczący wkład w zarządzanie ryzykiem przez ubezpieczycieli.

W segmencie majątkowym ubiegły rok stał w Polsce i w naszym regionie pod znakiem katastrof pogodowych. Jak to wpłynęło na politykę cenową reasekuratorów?

W całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej widzieliśmy wzrost liczby zdarzeń związanych z klęskami żywiołowymi w ciągu ostatniej dekady. Po zdarzeniach z 2010 r. zaobserwowaliśmy korekty taryf reasekuracyjnych, które uwzględniały te zdarzenia. W szczególności w Polsce taryfy rosły dla programów lub umów, w których wzrosła liczba reasekurowanych klęsk żywiołowych.