Bankowcy mają podejrzenia, że Komisja Nadzoru Finansowego chce zupełnie wyeliminować kredyty walutowe z rynku. Skąd taka determinacja nadzoru?

Pojawiają się głosy bankowców i ekonomistów, którzy uważają, że najlepszym rozwiązaniem byłby całkowity zakaz kredytowania w walutach obcych. Bank jako pojedyncza instytucja widzi swój cel i swój zysk, ale nadzór, chcąc ograniczać nadmierne ryzyko w systemie bankowym, musi patrzeć szerzej i dalej. Jako nadzór myślimy w kategoriach zapewnienia bezpieczeństwa systemu finansowego.

W Polsce udział kredytów walutowych w kredytach dla gospodarstw domowych przekracza 60 proc. To niespotykana wielkość w przypadku większości gospodarek rozwiniętych. Wiążą się z tym konkretne ryzyka, na które jako nadzór musimy reagować. Nie usłyszałem dotąd od środowiska bankowego żadnych argumentów merytorycznych, które świadczyłyby o tym, że masowe udzielanie kredytów walutowych jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem.

Tyle że rekomendacja nie uderza w sektor, ale bezpośrednio w klientów. Zgadza się pan z tym argumentem bankowców?

W klientów uderza budowanie iluzorycznego przekonania o tanich kredytach dewizowych i bezpiecznym zadłużaniu się w walucie obcej. Jeśli zarabiamy głównie w złotówkach, a zadłużamy się w walutach, to ryzykujemy, że w perspektywie dziesięciu, dwudziestu lat możemy stracić kontrolę nad ryzykiem. Klienci detaliczni mają niską świadomość ryzyka kursowego. Przebieg ostatniego kryzysu w niewielkim stopniu to zmienił, bo spadek wartości złotego do franka i związane z tym zwiększenie obciążeń kredytowych zostały zniwelowane spadkiem stóp procentowych w Szwajcarii. W przyszłości polski kredytobiorca może mieć mniej szczęścia. Dlatego nadzór nie może patrzeć na rynek kredytów walutowych punktowo i odnosić się tylko do obecnej sytuacji, ale musi pamiętać, że tąpnięcia na rynku walutowym zdarzają się dość często – klient, a nawet bank, nie jest w stanie tego przewidzieć.

Jakie są w takim razie niebezpieczne sytuacje w samych bankach, którym chce zapobiegać KNF?

Bank, który ma portfel kredytowy w większości denominowany w walutach obcych, jest wystawiony na ryzyko związane z finansowaniem tego portfela. Jeśli sytuacja na rynku jest w miarę stabilna, koszty finansowania akcji kredytowej nie są dla banku obciążeniem. Jednak w momencie załamania gospodarczego następuje spadek zaufania w systemie finansowym, a co za tym idzie – dochodzi do zmian na rynku hurtowym i ograniczenia finansowania przez zagraniczne banki matki. Przekłada się to na kondycję całego sektora. To z kolei może wymusić na niektórych bankach konieczność sięgnięcia po pomoc z banku centralnego. Takich sytuacji chcielibyśmy uniknąć.