Patrząc przez pryzmat waszej sprzedaży w ostatnich 15 miesiącach, które sektory najbardziej ucierpiały w kryzysie?

Na pewno mali lokalni producenci komputerów stacjonarnych. Popyt na desktopy spadł najbardziej, bo w czasie kryzysu wyraźnie przyspieszył proces odchodzenia od nich na rzecz komputerów przenośnych – notebooków.

W wyniku przyspieszenia tego procesu, kryzys słabiej dotknął producentów notebooków, a ci z nich, którzy zdecydowali się na produkcję netbooków, czyli małych komputerów mobilnych, mają się lepiej niż konkurenci. Naszym zdaniem nie potwierdzają się obawy, że małe komputery mobilne zjedzą popyt na notebooki.

A inne branże niż produkcja komputerów?

Tu nie mamy bezpośrednich danych. Do tej pory naszym głównym klientem był rynek komputerów. Wdrażana strategia zakłada, że wejdziemy na nowe rynki. Rośnie zapotrzebowanie na małe, energooszczędne procesory instalowane w urządzeniach elektroniki użytkowej. Pojawi się też popyt na podobne mobilne centra, które każdy będzie mógł mieć zawsze przy sobie.

Czy ma pan na myśli urządzenia, które będzie się używać podobnie do iPhone’a i N900 Nokii?

Tak, ale są to rozwiązania, w których nie ma naszych procesorów. Urządzenia z naszymi układami pojawią się w II połowie 2010 roku i będą bardziej funkcjonalne.

Czyli od 2010 roku Intel będzie stał na dwóch nogach...

Jest jeszcze trzeci filar strategii. Wprowadzenie na większą skalę IT wszędzie tam, gdzie informatyzacja może podnieść jakość życia. Dotyczy to zwłaszcza edukacji i opieki zdrowotnej.

Dzieci trzeba kształcić tak, by radziły sobie w nowoczesnym świecie. By nie tylko umiały obsługiwać komputery, ale także umiały zdobywać wiedzę dzięki komputerom. Trzeba więc przestawić system edukacyjny z uczenia o technologiach na uczenie z wykorzystaniem technologii. Takie programy w praktyce już działają w Portugalii i Macedonii.

W opiece zdrowotnej chodzi o to, by zapisy danych dotyczące naszego stanu zdrowia były tak efektywne, jak systemy bankowe w pokazywaniu informacji o kliencie.

Wróćmy jeszcze do kryzysu. Czy centrum badawczo-rozwojowe Intela w Gdańsku na nim ucierpiało?

Gdańsk absolutnie tego nie odczuł. Intel w kryzysie nie tylko nie ogranicza inwestycji w badania i rozwój, jak to często czynią inni, ale wręcz je zwiększa. Przykładowo na początku tego roku ogłosiliśmy, że zainwestujemy 7 mld dol. w nowe fabryki i technologie produkcji, a na początki stycznia odświeżymy praktycznie wszystkie linie naszych produktów.

Polski PKB w tym roku nie spadnie, a sprzedaż komputerów załamała się bardziej niż w wielu krajach dotkniętych recesją. Jak pan to wytłumaczy?

W poprzednich latach polski rynek komputerów bardzo szybko rósł. Dużo szybciej niż gospodarka. Na dodatek w 2008 roku były duże dostawy komputerów do szkół na zamówienie resortu edukacji. W tym roku ich nie było. Gdy te dostawy odejmiemy od wyniku 2008 roku, okaże się, że spadek nie jest tak wielki. Ten rok pod względem sprzedaży komputerów cofa nas do poziomu z 2007 roku. W innych krajach poziom sprzedaży będzie co najwyżej taki, jak w 2006 roku.

*Tomasz Klekowski

jest związany z Intelem od 1998 roku. Pracę w branży IT zaczął w 1994 roku. Jest absolwentem wydziału Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej.

di.com.pl