● Jak sektor bankowy radzi sobie z kryzysem?

- Już w ostatnim kwartale ubiegłego roku zwracaliśmy uwagę, że polska gospodarka i polski system bankowy stoją wobec poważnych wyzwań. Dlatego podjęliśmy prace nad pakietem stabilizacji i rozwoju. Wiedzieliśmy, że zagrożeniom trzeba będzie przeciwdziałać. Co ważne, polski sektor bankowy wszedł w kryzys naprawdę w dobrej kondycji. Ale to nie znaczy, że nie ma problemów.

● Najważniejsze z tych problemów to...

- Pierwszy to dostęp do tańszych i stabilnych źródeł finansowania akcji kredytowej w gospodarce. Polska nie cierpi na nadmiar oszczędności, jesteśmy importerem netto oszczędności do naszego sektora bankowego. Na koniec 2008 roku mieliśmy pożyczone ponad 160 mld zł od zagranicznych instytucji finansowych, sami lokując niewiele ponad 43 mld zł. Większość z posiadanych pasywów są to pasywa krótkie, najczęściej do sześciu miesięcy. A to oznacza kłopoty z finansowaniem kredytów długoterminowych.

Inna sprawa to rosnące ryzyko kredytowe. W sytuacji niepewności banki muszą kierować się względami bezpieczeństwa depozytów nawet za cenę niższych dochodów. Banki nie mają zgody deponentów na roztrwonienie ich oszczędności.

● Wzrost ryzyka blokuje akcję kredytową?

- Tak. Sami kredytobiorcy bardzo często weryfikują swoje plany rozwojowe i odstępują od realizacji projektów. Kolejnym wyzwaniem są rosnące wymagania związane z kapitałami, jakimi muszą dysponować instytucje bankowe, aby móc rozwijać akcję kredytową. Na skutek gwałtownej deprecjacji złotego wystąpił np. problem niedoboru regulacyjnego kapitału w ponad 130 bankach spółdzielczych. Niestabilny złoty, wyraźnie osłabiony, utrudnia zarządzanie pasywami i aktywami banków, które część kredytów udzielały w walutach obcych.

● Jak może wyglądać dynamika akcji kredytowej w tym roku?

- Dokonaliśmy takiej symulacji kilka miesięcy temu. Zebraliśmy informacje z 60 proc. polskich banków, mierząc to udziałem w aktywach polskiego sektora bankowego. Z badań wynikało, że akcja kredytowa może wzrosnąć w tym roku w granicach 7-9 pkt proc. To jest uogólnienie, wiemy, że może ona wzrosnąć o kilkanaście procent w przypadku gospodarstw domowych, ale znacznie gorzej sytuacja może wyglądać w kredytowaniu przedsiębiorstw, szczególnie największych. Bardzo mocno wskazujemy na potrzebę podjęcia działań przez rząd, NBP i KNF. Dlatego m.in. wspieraliśmy zbudowanie i wdrożenie pakietu zaufania NBP oraz działania rządu zmierzające do uchwalenia ustaw stabilizujących sektor finansowy. Częściowo się udało, ale jest jeszcze sporo do zrobienia.

● W jakich dziedzinach?

- W obszarze płynności niewątpliwe potrzebny jest cały zestaw działań. Musimy np. zapewnić trwały dostęp banków do źródeł finansowania. To może nastąpić poprzez redukcje rezerwy obowiązkowej oraz poprzez wykup na rynku wtórnym papierów wartościowych, jakie znajdują się w portfelach banków. Możliwe jest też udzielanie pożyczek bankom pod zastaw zdrowych portfeli kredytowych. To po stronie NBP. Ale i rząd ma dużo do zrobienia, na przykład w kwestii opodatkowania transakcji repo. Repo muszą być podatkowo traktowane jak pożyczki udzielane pod zastaw papierów wartościowych.

● A jakie działania powinno się podjąć w sprawie zmniejszenia ryzyka kredytowego?

- Banki potrzebują instytucji, które podzieliłyby się z nimi ryzykiem, przynajmniej częściowo. Środkami takimi w pewnym zakresie dysponuje Rada Ministrów. Używa ich się do strategicznych projektów. Większą rolę powinny odgrywać BGK i sieć funduszy poręczeniowo-gwarancyjnych. Trzeba wzmocnić potencjał tych instytucji.

● Nowelizacje ustaw, które mają zapewnić funkcjonowanie takiego systemu, weszły już przecież w życie.

- Mam nadzieję, że ustawy będą mogły skutecznie temu służyć. Spodziewam się jednak rychłej nowelizacji, bo w pewnych obszarach przyjęte rozwiązania nie są dostatecznie elastyczne, a nawet usztywniają system poręczeń i gwarancji.

● Wspomniał pan o dokapitalizowaniu banków. Jak miałoby to wyglądać?

- Niedobór kapitałów może stać się problemem fundamentalnym już w najbliższym roku. Byłoby niedobrze, gdybyśmy zostali uśpieni mantrą, którą wszyscy powtarzamy: sektor jest stabilny, nie potrzebuje specjalnego wsparcia. To prawda, ale gdy my to mówimy, w innych krajach banki wzmacnia się środkami publicznymi. Poważna debata powinna się odbyć także w naszym kraju. W przypadku banków z kapitałem rodzimym wystarczy zwykłe dokapitalizowanie. Warto pomyśleć całościowo o sektorze.

● Czy sprawa płynności sektora bankowego w Polsce nie jest demonizowana? NBP twierdzi, że banki mają płynność, przynajmniej krótkoterminową złotową.

- Problem w tym, że rynek międzybankowy na całym świecie nie funkcjonuje normalnie. Banki chcą mieć pewność, że w bilansach ich partnerów nie pojawią się sygnały o charakterze kryzysowym. Gdy rynek międzybankowy nie funkcjonuje należycie, są stosowane różne rozwiązania. Najczęściej większą aktywność wykazują banki centralne. Polega to na dostarczaniu płynności pod zastaw papierów wartościowych, wykup papierów wartościowych, obniżanie rezerwy obowiązkowej.

● Jakie branże wymagają najszybszego odblokowania kredytów?

- Ważne jest, aby kryzys potraktować nie tylko jako zagrożenie, ale też jako szansę. Musimy upatrywać szans naszego kraju w poprawie produktywności i efektywności gospodarowania. Stąd finansowanie ukierunkowane na innowacyjność przedsiębiorstw, informatyzację, inwestycje w logistykę, transport, energetykę, technologie energooszczędne oraz projekty i technologie przyjazne dla środowiska naturalnego. Kierunkiem strategicznym powinno stać się budownictwo. Musimy wykorzystać wszystkie środki unijne, powinniśmy mocno postawić w Polsce na gospodarkę elektroniczną, konieczne jest dbanie o dobry wizerunek Polski na arenie międzynarodowej. Wierzę, że wspólnymi staraniami uda się nam trudniejsze lata pokonać bez większych strat. Ale i zbudować solidne podstawy do rozwoju całej gospodarki.

● KRZYSZTOF PIETRASZKIEWICZ

od kwietnia 2003 r. prezes ZBP. Członek Rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, przewodniczący Rady Nadzorczej Biura Informacji Kredytowej