● W branży biopaliwowej wiele firm narzeka na problem związany z obowiązkiem realizacji Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW). Czy Grupie Lotos uda się spełnić NCW?

- W 2008 r. zrealizowaliśmy NCW bez większych kłopotów. Cel ten w ubiegłym roku wynosił 3,45 proc., licząc opałowo. Oczywiście wymagało to odpowiedniego przygotowania technologicznego i logistycznego, co pociągnęło za sobą określone nakłady, które musieliśmy ponieść. Nakłady, które poczyniliśmy w 2007 i 2008 r., umożliwiały nam wykonanie NCW również w bieżącym roku, przy założeniu, że Unia Europejska zmieni od początku 2009 r., zresztą jak zapowiadała, możliwość dodawania biokompentów do paliw z obecnego poziomu 5 do 7 i 10 proc.

● Co by to zmieniło?

- Paliwa takie byłyby paliwami normatywnymi. Nie byłoby więc potrzeby oznaczania dystrybutorów na stacjach benzynowych i budowania specjalnej infrastruktury.

● Ale jaki to ma wpływ na wykonanie NCW?

- Zasadniczy. Aby wykonać NCW opałowo w wysokości 4,60 proc., należałoby w tym roku przekroczyć dozwoloną granicę 5 proc., ponieważ dodatki mają mniejszą wartość opałową niż paliwa otrzymywane z ropy naftowej. A to z kolei oznacza, że sprzedając paliwo zawierające ponad 5 proc. biokomponetów, musi być ono sprzedawane ze specjalnie oznaczonych dystrybutorów. To za sobą pociąga z kolei inwestycje w dwa dystrybutory na każdej stacji benzynowej. Jeden dystrybutor do benzyn z dodatkiem etanolu a drugi dystrybutor do oleju napędowego z dodatkiem estrów. Ponadto na każdej stacji musiałyby być dwa dodatkowe zbiorniki do tych paliw, a cała logistyka musiałaby być tak zmieniona, aby uwzględniała te dwa odrębne paliwa łącznie z budową nowych zbiorników.

● Czy nie można jednak rozwiązać problemu z realizacją NCW np. poprzez sprzedaż E85, czyli benzyny z 70-85-proc. dodatkiem etanolu?

- Można oczekiwać, że w perspektywie paru lat paliwo to zyska na popularności. Są jednak pewne ograniczenia, które spowodują, że wpływ na NCW w tym roku będzie bliski zeru, natomiast w 2010 r. będzie bardzo znikomy.

● Jakie ograniczenia ma pan na myśli?

- Chodzi o cenę paliwa i konieczność posiadania samochodu z odpowiednio przystosowanym silnikiem. Pojawiają się informacje, że paliwo to będzie atrakcyjne, ponieważ może być o 1 zł tańsze od benzyny. Nic bardziej błędnego. Przy założeniu, że cena 1 litra benzyny wynosi 3,80 zł, to w przeliczeniu na mniejszą wartość opałową E85 powinno kosztować 2,71 zł/l. Do tego potencjalni zainteresowani tym paliwem muszą posiadać auto z systemem Flexi Fuel. To kosztuje. Aby zachęcić nabywców, powinny być wprowadzone dodatkowe ulgi. Także dla producentów paliwa.