W przypadku informacji o polskim gazie z łupków źródła „plotek” były bardzo wiarygodne. Swoje szacunki najpierw przedstawiło kilka poważnych firm, a stawkę podbiła jeszcze amerykańska agencja ds. energii EIA, według której polskie zasoby przekraczały 5 bln metrów sześciennych.

Wystarczyło porównać sytuację w zakresie wydobycia gazu w USA i w Europie, aby wyciągnąć wnioski. W USA wydobycie gazu z łupków rośnie, a ceny spadają. Coraz częściej mówi się o tym, że obecnie opłaca się już tylko wydobycie ropy. Wprawdzie uruchomienie terminali gazu skroplonego, poprzez które amerykański gaz popłynie w świat, może sytuację poprawić, ale to przyszłość.

Tymczasem w Europie gaz kosztuje – w zależności od kraju – 400, 500 i więcej dolarów za tysiąc metrów sześciennych. To kilkakrotnie więcej niż w USA. Kraje europejskie przyciśnięte kryzysem chętnie wezmą każdą ilość tańszego gazu, co przełoży się na niższe wydatki publiczne i na portfele konsumentów, a na dodatek ograniczy uzależnienie od dostaw z Rosji.

Nie dziwi więc, że koncerny amerykańskie rzuciły się do walki o koncesje poszukiwawcze w Polsce, zwabione dodatkowo niskimi podatkami i od wydobycia, i korporacyjnymi. A na działania firm inwestorzy zareagowali zakupami ich akcji, co wywindowało wyceny koncernów.

Oczywiście Polska i jej gaz nie były jedynymi przyczynami wzrostu kursów koncernów paliwowych. Do tego trzeba dodać dobre perspektywy w innych krajach, w których także szukają one gazu, wzrost cen ropy naftowej zwiększający zyski tych firm i niezłe prognozy dotyczące popytu na te paliwa zwłaszcza w Azji. Uważam jednak, że gdyby nie było polskiego fragmentu tej układanki, ceny akcji tych firm byłyby obecnie na niższych poziomach.

Być może wkrótce polski fragment naftowo-gazowych puzzli zniknie. Ostatnie szacunki mówią o znikomych w stosunku do pierwszych prognoz ilościach gazu. Jednak tak naprawdę ciągle mówimy o „plotkach”, czyli szacunkach. Nadal nie ma potwierdzenia w danych, którymi dysponują koncerny działające w Polsce. Kiedy te informacje wreszcie zostaną opublikowane, dowiemy się, jakie są fakty. I być może rozpocznie się wyprzedaż. Zwłaszcza że złe prognozy gospodarcze obejmują już prawie cały świat.