Prędzej czy później zawieranie umów też przeniesie się do sieci. I nie będzie już żadnych papierów, które leżą w domu i w razie nieszczęścia umożliwią spadkobiercom zapoznanie się ze stanem finansów zmarłego.

Byłoby więc dobrze przejrzeć przepisy dotyczące różnego rodzaju instytucji finansowych i sprawdzić, czy zostały tam wpisane reguły dotyczące postępowania w sytuacji, kiedy rachunek „zamiera” – pieniądze przestają płynąć na konto i z niego wypływać. Ubezpieczyciele i banki takich przepisów nie mają. Niektóre wprawdzie mogą rozwiązać umowę i wysyłają odpowiednią informację, ale większość nie robi nic. Pieniądze leżą i przechodzą w końcu na własność banku albo nieuczciwych pracowników, jeżeli są w stanie na tych środkach położyć łapę.

Obowiązek wysyłania monitów do właścicieli „zamarłych” rachunków powinna mieć każda instytucja finansowa. I dopiero po tym, jak trzeci czy piąty monit zostanie bez odpowiedzi, zastanowić się, co dalej. W innym wypadku zaś nie powinna mieć prawa do dysponowania pieniędzmi, nawet gdyby leżały one już 20 lat.

Nieco inna historia jest w przypadku OFE. Tutaj bowiem głównym problemem jest brak wiedzy, że pieniądze w funduszu emerytalnym podlegają dziedziczeniu czy podziałowi w razie rozwodu. Przydałaby się więc kampania informacyjna w tej sprawie. Tylko nie wiadomo, kto ją sfinansuje – same fundusze mają mniej pieniędzy po obcięciu składki. Z kolei rząd może nie być zainteresowany krzewieniem wiedzy o funduszach. Dziś sprawia wrażenie, jakby był gotów położyć rękę na pieniądzach w OFE. Tak samo jak od pewnego czasu zabiera środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej, który miał służyć nie obecnym, ale przyszłym emerytom.