Przede wszystkim od lat nie mieliśmy upadku większego banku, bo gdy nawet któryś przeżywał duże problemy, ratowany był pieniędzmi zachodnich spółek matek. To finansowe wspomaganie działało także w trakcie ostatniego kryzysu.

W tych krajach, w których w systemie przeważa rodzimy kapitał, banki po pomoc zgłaszały się do własnych rządów. A te, chcąc nie chcąc, wykładały kolejne miliardy na ratowanie banków, aby nie dopuścić do zapaści całego systemu. Wolę sobie nie wyobrażać, co by się działo, gdyby polskie banki poszły do rządu z prośbą o pieniądze. I bez tego dziura w budżecie jest ogromna.

Dlatego nim zaczniemy zwiększać polski udział w kapitale banków, trzeba się zorientować, czy nasze państwo na to stać. W innym wypadku trzeba się pogodzić z tym, że o cenach kont w naszym kraju będą decydować Niemcy, Francuzi, Hiszpanie czy Amerykanie.