Nie znam prac badawczych potwierdzających tezę, że sektor państwowy jest bardziej efektywny od prywatnego. To, co się ostatnio w Polsce głosi, nawet ustami autorytetów, jest próbą udowodnienia, że kryzys finansowy dokonał rzekomo kompletnego przewartościowania paradygmatów ekonomicznych. Według mnie kryzys pokazał, że w tej materii nic się nie zmieniło. Nic nie upoważnia do zmiany sposobu widzenia spraw związanych z rolą państwa i jego wpływem na procesy gospodarcze.

Pomysł rządu na tworzenie championów narodowych i zwiększenia roli państwa wywodzi się z niewłaściwego sposobu myślenia. Wydaje mi się, że trzeba iść krok dalej i dążyć do optymalizacji struktury gospodarczej, byśmy mieli efektywne firmy, które są liderami w skali światowej. Kiedy zajmuje się tym państwo, robi się niebezpiecznie.

Nawiązując do tego, co mówi rząd – czy potrzebna jest nam Nokia? Byłoby miło, ale wolałbym, by był to pomysł biznesowy prywatnych inwestorów, których nam w Polsce nie brakuje. Państwo powinno stworzyć optymalne otoczenie regulacyjne, dbające i wspierające czystość oraz przejrzystość reguł rynkowych. Tylko to może pomóc w tworzeniu silnych i efektywnych podmiotów gospodarczych. Rząd, powołując instytucje stojące na straży przestrzegania reguł rynkowych, powinien je wzmacniać, a nie deprecjonować publicznie i grozić wymianą ich szefów. A wszystko odbywa się pod hasłem rzekomego wzmacniania struktur gospodarczych pod egidą państwa.

Godne pochwały jest uruchomienie przez ministra Grada procesu prywatyzacyjnego w ostatnich trzech latach, jednak trudno pozytywnie się odnieść do planowanej transakcji przejęcia Energii przez PGE. Jeśli ktoś myśli, że jedna spółka państwowa przejmie drugą i w ten sposób uzyska się nową jakość, a poza tym wydrenowana z gotówki spółka będzie w stanie zrealizować gigantyczny program budowy elektrowni atomowej oraz zapisane w prospekcie emisyjnym inwestycje odtworzeniowe, musi być człowiekiem dużej wiary, gdyż jest to zadanie niewykonalne. Regulator słusznie zdiagnozował ten problem.

W tym projekcie próbuje się odtworzyć struktury oligopolistyczne w produkcji i dystrybucji energii, a to jest niebezpieczny kierunek. Mamy nieefektywny sektor energetyczny w porównaniu z resztą Europy. Wydajność pracy jest trzykrotnie niższa niż przeciętna Unii Europejskiej. Jeśli stworzymy spółkę z dominującym udziałem w rynku, będzie ona dyktować ceny, a nie optymalizować koszty. PGE twierdzi, że 100 proc. energii będzie sprzedawała przez giełdę. Przy ograniczonym rynku energii (nic nie wskazuje, by sytuacja się tutaj zmieniła na lepsze, a ostatnie próby stworzenia alternatywnej giełdy energii przez PGE, GPW i przy poparciu Ministerstwa Skarbu to kuriozum na skalę europejską), znikomych możliwościach konsumentów przy zmianie dostawcy i wspomnianych różnicach w efektywności działania naszych spółek energetycznych, silny i niezależny regulator oraz prawdziwa prywatyzacja (a tylko taka wymusi obniżenie kosztów wytwarzania, co łatwo zauważą konsumenci energii w wysokości płaconych rachunków) powinny leżeć w najszerzej pojmowanym interesie publicznym. Sytuacja w sektorze energetycznym jest przykładem mieszania się państwa w grę pseudorynkową polaną pseudonarodowym sosem, a to zakłóca wolną konkurencję.

Maciej Stańczuk

prezes WestLB Bank Polska SA