Po pierwsze, dlatego, że są jednymi z najnowocześniejszych w Europie i na świecie - w ciągu ostatniej dekady w kilkanaście nowych i modernizację kilku istniejących zainwestowano setki milionów dolarów. Po drugie, na skutek osłabienia się złotego i tak stosunkowo niskie - na tle innych krajów - koszty siły roboczej jeszcze bardziej się obniżyły. Spadły też ceny surowców, w tym ropy i stali, co dodatkowo zwiększa opłacalność produkcji. Istnieje więc duża szansa, że polskie fabryki utrzymają produkcję kosztem innych krajów, w których najwięksi producenci również mają swoje zakłady. Może być też tak, że niektórzy z nich zdecydują się nawet przenieść część swojej produkcji z innych krajów do fabryk w Polsce, co przełoży się w efekcie na ponowny wzrost ograniczanego obecnie zatrudnienia.