LOT chce wrócić na drugie miejsce pod względem liczby pasażerów w Polsce. Z powodu zatkania Okęcia szykuje ofensywę z portów regionalnych. To element strategii na czas oczekiwania na oddanie lotniska w Baranowie.
Choć szybko rosnące tanie linie lotnicze mają inny model działania niż te tradycyjne, to, jak przyznaje prezes LOT Michał Fijoł, nasz narodowy przewoźnik musi także często konkurować o tego samego podróżnego. Spółka uruchamia wiele europejskich połączeń, które pokrywają się z trasami przewoźników niskokosztowych. To głównie kierunki turystyczne, takie jak Rzym, Paryż czy Cypr. Pod względem liczby podróżnych z Polski LOT przegrywa jednak batalię z dwoma największymi tanimi graczami – Ryanairem i WizzAirem. Irlandzka linia przeskoczyła naszego przewoźnika już w zeszłej dekadzie. WizzAir zepchnął LOT na trzecie miejsce w 2023 r. i zamierza powiększać dystans. W tym roku chce obsłużyć w naszym kraju 14,5 mln podróżnych – o 2,5 mln więcej niż LOT.
LOT chce wyprzedzić linie WizzAir
Michał Fijoł twierdzi, że w najbliższych latach ciężko będzie odebrać pałeczkę pierwszeństwa Ryanairowi, który w tym roku chce obsłużyć w Polsce 18–19 mln pasażerów. Fijoł twierdzi jednak, że jest szansa, by w ciągu kilku lat LOT wrócił na drugie miejsce. Problemem dla naszego przewoźnika jest jednak brak możliwości rozwoju na warszawskim Lotnisku Chopina – czyli w głównym miejscu działalności dla naszej państwowej spółki, w którym ma swój hub przesiadkowy oferujący wiele połączeń dalekiego zasięgu. Port jest już zapchany i w efekcie w porach o największym popycie na przeloty nie da się zmieścić dodatkowych operacji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.