W tym miesiącu rusza przetarg na projekt. Wykuwa się specustawa. A od 2018 r. rząd zamierza szukać wykonawcy. Nowy kanał żeglugowy, który połączy Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską, ma pochłonąć prawie 900 mln zł. Rząd uznał, że warto ponieść taki wydatek, żeby uniezależnić się od Rosjan.
Według Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej budowa umożliwi całoroczną żeglugę po Zalewie Wiślanym. Dzisiaj to od widzimisię naszych sąsiadów zależy, czy kogoś przepuszczą przez Cieśninę Pilawską, czy nie. Na pozwolenie na przepłynięcie kontrolowanego przez Rosjan łącznika z Bałtykiem trzeba czekać prawie tydzień.
Inwestor przekopu Urząd Morski w Gdyni przygotowuje dokumentację przetargową. Kolejne kroki mają wydarzyć się na dniach. – Wszczęcie postępowania na projekt jest planowane na wrzesień, a podpisanie umowy z wykonawcą dokumentacji – na przełom października i listopada – zapowiada rzecznik MGMiŻŚ Piotr Jasina. Postępowanie ma się toczyć według znowelizowanego prawa zamówień publicznych. Cena nie powinna być więc jedynym kryterium wyboru wykonawcy. Niestety, inwestycja nie jest przygotowana od strony dokumentacyjnej. Z harmonogramu przedstawionego nam przez MGMiŻŚ wynika, że dopiero na przełomie października i listopada 2017 r. będzie gotowa decyzja środowiskowa, a w marcu 2018 r. – pozwolenie budowlane. To daty możliwe do uzyskania, o ile nie zostaną oprotestowane.