Nastolatek, który zastrzelił dziewięć osób w monachijskim centrum handlowym, zaopatrzył się w broń w tzw. głębokiej sieci, pozwalającej na anonimowe zakupy zakazanych towarów. Ali Sonboly wybrał glocka 17. To cieszący się dużą popularnością w policji i wojsku pistolet austriackiej produkcji. Według bawarskiej policji nastolatek kupił broń przez internet. Aby ominąć restrykcyjne przepisy regulujące handel bronią, zakupu dokonał za pośrednictwem jednego z nielegalnych serwisów skrytych w tzw. ciemnym lub głębokim internecie.
W ten sposób nazywane są strony i usługi internetowe znajdujące się w sieci TOR. To coś na kształt równoległego internetu. Dostęp do tych witryn możliwy jest tylko za pomocą specjalnej przeglądarki internetowej (która jest ogólnie dostępna). Można je poznać dzięki charakterystycznym końcówkom adresów. Zamiast .com lub .pl ciemne strony internetu zawsze mają rozszerzenie .onion. TOR został opracowany przez amerykańską marynarkę jako sposób anonimowego porozumiewania się przez internet.
„Anonimowego” w tym wypadku znaczy tyle, że tożsamości nadawcy nie da się powiązać z tożsamością odbiorcy. Dzięki temu, jeśli ktoś przechwytuje naszą komunikację internetową, to widzi tylko tyle, że nadaliśmy jakąś wiadomość bądź ją otrzymaliśmy. TOR sprawia, że nadawca lub odbiorca pozostają ukryci przed wścibskimi oczami.
Wszystkie te cechy sprawiły, że TOR jest wykorzystywany przez dziennikarzy śledczych oraz sygnalistów pokroju Edwarda Snowdena. Niestety, czynią one również z niego doskonałe miejsce dla handlarzy zakazanymi towarami. W połączeniu z anonimowymi metodami płatności za pomocą kryptowalut, jak bitcoin, TOR umożliwia kompletnie anonimowe zakupy. Niektóre sieciowe sklepy po ciemnej stronie internetu swego czasu miały stoiska z bronią, a w 2014 r. pojawiła się nawet strona poświęcona wyłącznie tym produktom. Jeden z handlarzy pracujących wówczas w The Armory (zbrojownia) mówił w wywiadzie dla specjalizującego się w badaniach ciemnego internetu serwisu „Vocativ”, że miesięcznie sprzedają od 30 do 70 sztuk broni. Klienci byli głównie obywatelami USA, ale sklep wysyłał też swoje produkty do Wielkiej Brytanii, Australii czy Irlandii. Najchętniej wybieranym przez nich pistoletem był glock 17.
Reklama
Problemem jest oczywiście wysyłka. Zwłaszcza jeśli ma się to odbyć anonimowo. Zmyślni handlarze znaleźli jednak rozwiązanie: po prostu ukrywają broń w innych przedmiotach, np. elektronarzędziach. – Rozkładamy je na elementy pierwsze, chowamy części broni w ich wnętrzu, a następnie składamy z powrotem. Robiliśmy tak już z wiertarkami i piłami. Wykorzystywaliśmy pojemniki na paliwo, silniki, komputery, a nawet meble. Kluczem do sukcesu jest znalezienie materiału o gęstości podobnej do metalu, aby zmylić aparaty rentgenowskie wykorzystywane przez służby celne – mówił „Vocativowi” handlarz z The Armory. Dodał, że broń jest wolna od jakichkolwiek smarów, aby przemknęła niezauważenie przez systemy wykrywające substancje chemiczne. Trudności logistyczne sprawiły, że cena wysyłki za granicę nierzadko przekraczała 200 dol.

Reklama
Jak wynika z badań przeprowadzonych przez badacza „ukrytych bazarów” Nicolasa Christina z Carnegie Mellon University, broń stanowi ułamek przychodów handlarzy z darknetu. Christin razem z kilkoma współpracownikami analizował sprzedaż w 35 sklepach internetowych ukrytych po ciemnej stronie sieci w latach 2013–2015. Wyszło im, że 50 proc. wszystkich obrotów stanowiły zakupy marihuany i ecstasy. Na tym tle zakupy broni były na tyle mało znaczące, że wpadły do kategorii „różne” razem z przedmiotami używanymi przy spożywaniu narkotyków, elektroniką, steroidami i viagrą. „Różne” generowały 3 proc. obrotów ukrytych sklepów.
O niewielkiej popularności broni kupowanej w ten sposób decyduje również łatwość w dostępie do uzbrojenia na rynku amerykańskim. Potencjalni kupcy mają też na uwadze, że po ciemnej stronie nie brak oszustów, którzy pobierają płatności, nie wysyłając towaru. Do tego ciemna sieć wcale nie jest tak bezpieczna i anonimowa, jak mogłoby się wydawać. Od czterech lat amerykańskie służby skutecznie likwidują kolejne ukryte bazary i wsadzają za kratki ich administratorów. Najbardziej znanym przykładem takiej akcji było aresztowanie w 2013 r. Rossa Ulbrichta, założyciela Silk Road, najsłynniejszego ukrytego w ciemnej sieci sklepu z nielegalnym towarem.
Zatrzymanie było efektem współpracy FBI i DEA, a także połączenia tradycyjnych metod operacyjnych z wywiadem elektronicznym. Historię polowania na Ulbrichta opisał magazyn „Wired”. Trzyczęściowy artykuł pokazuje, jak agent DEA podający się za handlarza narkotyków z Portoryko zdołał zyskać zaufanie Ulbrichta, a nawet stał się jego cynglem. Ulbricht złożył mu przez sieć kilka zleceń na zabójstwo, których dowody w postaci zdjęć zostały sfingowane przez agentów. Ulbrichta w 2015 r. skazano na dożywocie bez możliwości skrócenia wyroku.
Po upadku Silk Road pojawiły się próby wskrzeszenia sklepu przez następców Ulbrichta, także zakończone przez FBI. Z tego względu handel nielegalnymi substancjami i przedmiotami za pomocą ciemnego internetu stracił na atrakcyjności. O ile problemy logistyczne potencjalnych nabywców nielegalnej broni w Europie mogą zniechęcać tak samo jak klientów amerykańskich, o tyle już ostrzejsze regulacje w dostępie do broni mogą stanowić element zachęcający. I rzeczywiście w ciemnej sieci działają sprzedawcy, którzy jako kraj wysyłki deklarują Niemcy lub Austrię. Pistolet, którym posługiwał się Sonboly, miał pochodzić ze Słowacji.
Znacznie większym problemem na Starym Kontynencie, jak się wydaje, jest jednak handel nielegalną bronią w bardziej standardowy sposób. W listopadzie 2015 r. Reuters przeprowadził śledztwo, które ujawniło, jak łatwo klienci z Europy mogą zaopatrzyć się w broń z krajów bałkańskich. Handlarz, z którym rozmawiali dziennikarze, wycenił koszt zakupu i dostawy kałasznikowa do Europy Zachodniej na 700 euro. Pistolet to wydatek rzędu 150 euro. Bronią pochodzącą z Bałkanów posługiwali się m.in. zamachowcy, którzy dokonali zamachów w Paryżu w listopadzie 2015 r.
Ukryta sieć jest inwigilowana przez służby, handlarze wędrują za kraty
Tu jest wszystko, co nielegalne. Odsłaniamy tajemnice ukrytej sieci. Więcej na Forsal.pl
TOR – jak działa i czy da się go wyśledzić? Czytaj na Dziennik.pl