statystyki

Biznes, który konsultuje się z Bogiem: Czy wiara pomaga w zarabianiu pieniędzy?

autor: Piotr Szymaniak29.05.2016, 17:00
pieniądze, biblia, gospodarka, dolary

Katolickich przedsiębiorców wyróżnia podejście do pieniądza.źródło: ShutterStock

Czy wiara pomaga w biznesie? Czy może obnoszenie się z religijnością jest jedynie zagrywką marketingową? Jak działają przedsiębiorcy, których doradcą jest Bóg?

Katolickich przedsiębiorców wyróżnia podejście do pieniądza. Ten, jak to w biznesie, jest ważny, ale nie najważniejszy. Owszem, trzeba opłacić ZUS, podatki, pensje pracowników, biuro, rachunki etc., ale to wszystko nie oznacza, że czasem, w imię wyższych racji, nie trzeba zrezygnować z przyjęcia jakiegoś zlecenia. Takiego, którego realizacja byłaby niezgodna z wyznawanymi wartościami.

Agnieszka Kminikowska prowadzi w Trójmieście agencję public relations Enter PR. Na tym rynku panuje olbrzymia konkurencja. Ona założyła, że nie podejmie się promowania produktów, które są niezdrowe: alkoholu, papierosów czy np. homeopatii lub środków farmaceutycznych szkodzących zdrowiu.

– Tak samo nie wyobrażam sobie promowania jakiejś ideologii sprzecznej z moimi poglądami. Kilka razy miałam taką sytuację, w której musiałam wybrać. Albo pozostanę wierna swoim wartościom, albo będę promować coś, co nie jest zgodne z moimi zasadami, moralnością i etyką. Ceną za to jest konkretna strata finansowa. Z drugiej strony, korzyścią jest to, że jestem spójna i postępuję w zgodzie z tymi zasadami, które deklaruję – mówi Agnieszka Kminikowska.

W sytuacji, gdy każde zlecenie jest na wagę złota, odrzucenie atrakcyjnej oferty koncernu tytoniowego czy producenta alkoholu musi robić wrażenie. – Na głos nigdy nikt nie komentował moich decyzji w negatywny sposób. Raczej ludzie są w szoku i lekko zdezorientowani, gdy słyszą, że muszę odmówić realizacji zlecenia z powodu wiary. Najczęściej mówią, że to rozumieją i szanują mój wybór. Z drugiej strony nie wiem, co tak naprawdę myślą. Czy nachodzi ich potem refleksja, że czasem warto przedłożyć wartości, w które się wierzy, nad potencjalne korzyści.

Śmieciówki: źle czy dobrze?

By uniknąć dylematów, można też od razu odpowiednio sprofilować działalność firmy. Tak jak np. krakowska Klinika Małżeńska, której hasło brzmi „Rozwiązujemy problemy – nie związki”.

– Jasno komunikujemy, jakich klientów poszukujemy i jakim jesteśmy w stanie pomóc. Trafiają do nas osoby, których celem jest uratowanie związków czy małżeństw – mówi Marcin Konik-Korn, jeden ze współwłaścicieli kliniki. Przedsiębiorczość traktuje jako powołanie. Odkrył je dosyć wcześnie, prowadząc działalność gospodarczą „od momentu, gdy dostał dowód osobisty”.

– Wierzę, że każdy człowiek ma jakieś swoje szczególne talenty. Ja dość wcześnie odkryłem, że moje wiążą się z prowadzeniem biznesu, dlatego prawie nigdy nie pracowałem na etacie – deklaruje przedsiębiorca, który oprócz prowadzenia firmy stara się też obalić stereotypy na temat biznesmenów, które długi czas obowiązywały w Kościele katolickim.

Chodzi o przeświadczenie, że prywaciarz to ktoś zły. Cwaniak specjalizujący się w wyzysku pracowników. Nieuczciwy kanciarz oszukujący urząd podatkowy.

– Owszem, część biznesmenów, zwłaszcza tych, którzy rozpoczynali prowadzenie interesów w okresie transformacji, bogaciła się nie dzięki uczciwej pracy, ale dzięki kontaktom z odpowiednimi ludźmi czy naginaniu lub wręcz łamaniu prawa. Jednak nie można tego rozciągać na przedsiębiorców w ogóle – mówi Konik-Korn. – Przecież ok. 60 proc. naszego PKB wytwarzane jest przez małe rodzinne firmy, które nawet gdyby chciały, to i tak nie skorzystają z optymalizacji podatkowej. Również nie zatrudniają na śmieciówkach, bo najczęściej nie mają pracowników spoza rodziny – wylicza przedsiębiorca, który nie ukrywa, że akurat w jego klinice część terapeutów pracuje na etatach, a większość, jak to w służbie zdrowia, prowadzi własną działalność. Zaznacza przy tym, że są to osoby świadczące usługi dla różnych podmiotów, nie tylko dla Kliniki Małżeńskiej.

Poza tym, jak mówi, z punktu widzenia pracownika umową śmieciową jest umowa o pracę, bo to na etacie państwo „zjada” mu najwięcej jego dochodów.


Pozostało 72% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane