W ciągu półtora roku nasz narodowy przewoźnik wyleasinguje 11 boeingów 737 MAX.

Prezes LOT-u Michał Fijoł potwierdził, że według prognoz zysk spółki za 2023 r. osiągnie rekordowy poziom 1 mld zł. – Chcę przeciąć wszelkie spekulacje. To prognoza zysku na każdym poziomie: ze sprzedaży, z EBIT i wyniku finansowego – stwierdził. W ciągu kilku tygodni ten wynik ma zweryfikować niezależny audytor. Zyski oznaczają, że przewoźnik będzie mógł m.in. zgodnie z terminem spłacać pomoc publiczną. Chodzi o 1,8 mld zł pożyczki, którą w czasie pandemii otrzymał od Polskiego Funduszu Rozwoju. Pod koniec grudnia zeszłego roku doszło już do spłaty pierwszej raty w wysokości 450 mln zł. – W tym roku czeka nas spłata kolejnej raty w takiej wysokości, a potem dwóch kolejnych. Musimy kontynuować uważną politykę handlową i dyscyplinę kosztową, aby dowozić rezultaty i spełniać nasze obowiązki względem właściciela i pożyczkodawców – powiedział Michał Fijoł. Można uznać zatem, że spółka na dobre wychodzi z ogromnego dołka wywołanego pandemią COVID-19. Wówczas dwa lata z rzędu – w 2020 i 2021 r. odnotowała ogromną, przekraczającą 1 mld zł stratę netto.

Nowością jest również rychłe powiększenie floty naszego narodowego przewoźnika. Prezes LOT-u zapowiedział, że do połowy 2025 r. spółka wzbogaci się o 11 boeingów 737 MAX. Tym samym liczba tych maszyn zostanie podwojona. Pierwszy samolot z nowej dostawy zacznie latać w barwach LOT-u na przełomie marca i kwietnia. Dwa kolejne trafią do przewoźnika do końca pierwszego półrocza. Wiosną przyszłego roku dostarczonych zostanie osiem następnych „maksów”. Maszyny zostaną pozyskane na zasadach leasingu operacyjnego. Umowy w tej sprawie zostały już zawarte. Podróżni zobaczą w nowych samolotach nieco zmienione wnętrza. Pojawią się inne fotele i kolorystyka. LOT zdecydował się na dalszą współpracę z Boeingiem, mimo że prowadzi spór sądowy z producentem. Domaga się odszkodowania po tym, jak „maksy” przez półtora roku były uziemione.

Zwiększenie floty będzie się wiązać z uruchamianiem nowych kierunków na średniodystansowych trasach. 13 marca LOT zacznie latać do stolicy Uzbekistanu – Taszkientu. 11 kwietnia uruchomione zostaną rejsy do Aten, a 4 czerwca do Rijadu, stolicy Arabii Saudyjskiej. Przewoźnik zapowiada też, że latem wrócą wakacyjne rejsy z Radomia, które są realizowane wspólnie z biurami podróży. LOT będzie stamtąd latał do bułgarskiej Warny, greckiej Prewezy i Ochrydy w Macedonii Północnej. Spółka zdecydowała, że na zimę utrzyma z Radomia tylko jeden kierunek. To regularne rejsy do Rzymu, które odbywają się dwa razy w tygodniu.

W planach spółka ma także zwiększenie liczby małych, regionalnych samolotów i największych, szerokokadłubowych. Zgodnie z przyjętą jesienią zeszłego roku strategią na lata 2024 – 2028 w ciągu pięciu lat liczba maszyn ma się zwiększyć z 76 do 110. W 2028 r. przewoźnik chce obsłużyć 17 mln pasażerów. W zeszłym roku linia przewiozła nieco ponad 10 mln podróżnych i tym samym niemal wyrównała dotychczasowy rekord z 2019 r.

Dotychczas szefowie LOT-u duże nadzieje wiązali z planami budowy nowego lotniska przesiadkowego w Baranowie. Założenie było takie, że w nowym porcie przewoźnik będzie mógł jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła i postawić m.in. na rozwój połączeń dalekiego zasięgu. Na razie rząd prowadzi audyt Centralnego Portu Komunikacyjnego. Po zakończeniu weryfikacji – najpewniej do połowy roku – ma być podjęta decyzja o tym, czy przygotowania do budowy nowego lotniska będą kontynuowane. Prezes Fijoł nie chciał wczoraj odpowiedzieć na pytanie, co dla LOT-u będzie oznaczać ewentualna rezygnacja z budowy nowego lotniska.

Michał Fijoł zasiada w zarządzie narodowego przewoźnika od marca 2016 r. Na początku był wiceprezesem do spraw handlowych, prezesem spółki został w czerwcu 2023 r. Po zmianie rządu, jak na razie, utrzymał swoje stanowisko. ©℗

Wyniki finansowe LOT-u / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe