Nie jestem pistoletem, jeśli coś działa dobrze, nie jestem skłonny, by to jeszcze poprawiać – mówi DGP Adam Glapiński, kandydat na prezesa NBP. To będzie modelowe przejęcie władzy. Kandydat na nowego prezesa Narodowego Banku Polskiego nie tylko dał się dobrze poznać analitykom w czasie swojej sześcioletniej kadencji w Radzie Polityki Pieniężnej.
Nie tylko świetnie zna instytucję, którą będzie kierował – od kilku tygodni wdraża się jako członek zarządu banku. Płynne przejście od ery Belki do ery Glapińskiego będzie bezkolizyjne z jeszcze jednego powodu: w dużym stopniu profesor gwarantuje kontynuację polityki ustępującego szefa NBP. Polityki, która raczej miała dobrą prasę u uczestników rynku, ekonomistów i zagranicznych analityków. Adama Glapińskiego, który jest już oficjalnym kandydatem prezydenta na stanowisko prezesa NBP, i Marka Belkę, który odchodzi po sześcioletniej kadencji, dzielą światopogląd i polityczna przeszłość. Łączą pomysł na działanie NBP i zamiłowanie do konserwatyzmu w polityce pieniężnej. Do tego koncyliacyjność i umiejętność zjednywania sobie przeciwników.
Repolonizacja banków