Produkcja w Niemczech spada najszybciej od trzech lat, a coraz mniejsza liczba nowych zamówień wskazuje na to, że to nie koniec problemów.

Dane obrazujące stan europejskiego przemysłu pod koniec 2023 r. na ogół są niższe od oczekiwań ekonomistów. We wtorek o spadku produkcji przemysłowej o 4,4 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem poinformował austriacki urząd statystyczny. Lepsze były dane z Francji, w której produkcja przemysłowa wzrosła w listopadzie w porównaniu z poprzednim miesiącem, a w ujęciu rocznym oscylowała wokół zera. Istotny wpływ na francuskie dane w dalszym ciągu ma poziom produkcji energii elektrycznej, który w listopadzie był o 9,4 proc. wyższy niż przed rokiem. Tak duży wzrost to efekt problemów technicznych, jakie wcześniej miały francuskie elektrownie atomowe. Wyniki energetyki przesądzają o tym, że cały przemysł drugiej co do wielkości gospodarki UE nieznacznie rośnie w ujęciu rocznym, ale jego część przetwórcza w dalszym ciągu jest na minusie. Podobnie wygląda sytuacja przemysłu w Szwecji, w której produkcja przemysłowa znajduje się na podobnym poziomie jak przed rokiem.

Spojrzenia na dane dotyczące przemysłu w całej UE sugerują, że epicentrum problemów znajduje się w Niemczech, a silnych spadków produkcji doświadczają te państwa, których związki z tą największą europejską gospodarką są silne. Dlatego wśród krajów, w których przemysł skurczył się w ostatnich 12 miesiącach o więcej niż 10 proc., znajdują się Belgia i Holandia, a także grupa państw, które do Unii przystąpiły w 2004 r. razem z Polską.

Jeśli wskazówką odnośnie do dalszego rozwoju koniunktury w europejskim sektorze wytwórczym jest stan niemieckiego przemysłu, to perspektywy nie są najlepsze. Opublikowane we wtorek dane pokazały, że produkcja przemysłowa spada coraz szybciej – w listopadzie 2023 r. była niższa niż przed rokiem o niemal 5 proc. i jest to najsłabszy wynik od wybuchu pandemii ponad trzy lata temu.

Niemcom zaszkodziła kombinacja wielu czynników

– Niemiecki przemysł został dotknięty przez kombinację czynników strukturalnych i cyklicznych – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego. Ilustracją problemów strukturalnych jest przemysł motoryzacyjny, najważniejszy z punktu widzenia niemieckiej gospodarki. Na rynku aut elektrycznych ma on trudności z konkurencją ze strony producentów chińskich czy amerykańskiej Tesli.

Do grupy czynników cyklicznych Rafał Benecki zalicza rozczarowująco niski popyt ze strony konsumentów krajowych. To dlatego zaskakujące, że właśnie rosnące wydatki gospodarstw domowych miały na przełomie lat 2023 i 2024 pociągnąć w górę całą gospodarkę. Sprzyja temu spadająca inflacja, która sprawia, że realne dochody Niemców (ten trend dotyczy także innych europejskich państw) znów rosną. A jednak dane dotyczące nowych zamówień dla przemysłu pokazują, że od początku roku popyt w kraju kurczy się w tempie ok. 10 proc. rocznie. Ostatni, listopadowy odczyt pokazuje, że zamówienia krajowe spadły o 9,1 proc., choć słabość niemieckiego przemysłu z reguły była przypisywana złej sytuacji na rynkach zagranicznych.

– Wśród niemieckich konsumentów dominuje pesymizm, który sprawia, że nie zwiększają oni wydatków, choć mogliby to zrobić. Być może wciąż pamiętają kryzys energetyczny z poprzedniej zimy, mimo że obecnie ceny gazu są na poziomie 10 proc. cen ze szczytu z 2022 r. – mówi Rafał Benecki. I dodaje, że mimo tak znaczącego spadku niemieckie firmy przemysłowe mają świadomość, że wytrych w postaci bardzo niskich cen gazu z Rosji, z którego korzystały przez lata, już nie działa.

Do problemów już istniejących wciąż też dochodzą nowe. Ostatnio jest to transport morski. Kłopoty są i z Kanałem Sueskim, i z Kanałem Panamskim. W przypadku tego ostatniego niski poziom wody powoduje paraliż ruchu statków z Europy na zachodnie wybrzeże USA. A Stany Zjednoczone to największy rynek eksportowy dla niemieckiego przemysłu. Również sytuacja tamtejszej gospodarki, która w III kw. 2023 r. osiągnęła apogeum wzrostu gospodarczego i obecnie znajduje się w fazie lekkiego spowolnienia, nie sprzyja naszym zachodnim sąsiadom. Dużo większe, strukturalne problemy przeżywają Chiny, które również znajdują się w czołówce odbiorców niemieckiego eksportu.

– Ożywienie w niemieckiej gospodarce ma szansę nadejść po zimie, kiedy się okaże, że udało jej się przetrwać bez większych problemów na rynku energii. Tymczasem brak popytu ze strony Niemiec jest wyraźnie widoczny w naszym przemyśle, który po ożywieniu w III kw. znów znalazł się w stagnacji pod koniec roku – mówi Rafał Benecki. ©℗

ikona lupy />
Produkcja przemysłowa / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe