Przedwyborcze obniżki na stacjach paliw pomogły obniżyć ogólny wskaźnik cen we wrześniu i w październiku, w listopadzie przyniosły odwrotny efekt.

Listopad okazał się pierwszym od lutego miesiącem, w którym roczna inflacja się nie obniżyła. Ceny płacone przez konsumentów były o 6,6 proc. wyższe niż w analogicznym miesiącu poprzedniego roku. To finalne dane Głównego Urzędu Statystycznego. Wstępne szacunki GUS podane pod koniec listopada wskazywały, że inflacja obniżyła się o 0,1 pkt proc., do 6,5 proc.

Do zatrzymania hamowania inflacji przyczyniły się paliwa, które przez kilka poprzednich miesięcy były wśród głównych czynników ograniczających ogólne tempo wzrostu cen. W listopadzie mieliśmy pełny efekt odwrócenia towarzyszących finiszowi kampanii wyborczej obniżek cen paliw na stacjach. We wrześniu w porównaniu z poprzednim miesiącem paliwa do prywatnych środków transportów potaniały o 3,1 proc. Miesiąc później – o 4,2 proc. A w listopadzie był wzrost o 8,8 proc. W porównaniu z listopadem ub.r. tankowaliśmy jednak taniej średnio o 5,7 proc.

Bazowe spowolnienie

Ekonomiści zwracają uwagę, że chociaż główny wskaźnik się nie zmienił, to ubiegły miesiąc przyniósł znaczące spowolnienie inflacji bazowej. To wskaźnik, który nie uwzględnia zmian cen żywności i energii. Pokazuje, jak silna jest presja popytowa, na którą może wpływać bank centralny poprzez zmiany poziomu stóp procentowych. W październiku ta miara inflacji wynosiła jeszcze 8 proc. Teraz analitycy szacują ją na 7,2–7,5 proc. (oficjalne dane dziś poda Narodowy Bank Polski).

„W kierunku spadku inflacji ogółem oddziaływała również niższa dynamika cen w kategorii «żywność i napoje bezalkoholowe» (7,3 proc. w listopadzie wobec 8,0 proc. w październiku). Obniżenie inflacji w tej kategorii wynikało w listopadzie głównie z efektów wysokiej bazy sprzed roku, podczas gdy miesięczna dynamika cen żywności i napojów bezalkoholowych ukształtowała się powyżej wzorca sezonowego. W znacznym stopniu było to związane ze wzrostem cen owoców i warzyw, czemu sprzyjają słabsze tegoroczne zbiory” – napisali w komentarzu ekonomiści Credit Agricole Bank Polska.

6,6 proc. - tyle wyniosła roczna inflacja w listopadzie

20,6 proc. - taki był wzrost cen energii cieplnej; to najmocniej drożejąca kategoria

25,3 proc. - o tyle spadły w porównaniu z listopadem ub.r. ceny opału; to kategoria najsilniej taniejąca

Według Banku Millennium „po ośmiu miesiącach wyraźnych spadków rocznego wskaźnika inflacji, przestrzeń do dalszej dezinflacji wyczerpuje się. Przedłużenie obowiązywania części działań osłonowych w zakresie cen nośników energii oraz żywności, co deklarują przedstawiciele nowego rządu, otwiera drogę do spadków wskaźnika na początku 2024 r., jednak powrót inflacji do celu NBP pozostaje odległą perspektywą”.

Celem banku centralnego jest wzrost cen na poziomie 2,5 proc. Dopuszczalne są odchylenia o 1 pkt proc. w dół i w górę. Z ostatniej projekcji inflacji wynika, że górny pułap odchyleń może być trwale osiągnięty w drugiej połowie 2025 r. Jest szansa, że do tego poziomu zbliżymy się w ciągu kilku miesięcy, ale nie będzie to trwały trend.

„Spodziewamy się, że inflacja pozostanie z grubsza stabilna w grudniu, a następnie spadnie w I kw. 2024 r. w związku z decyzjami rządu dotyczącymi zamrożenia cen energii i zerowego podatku VAT na żywność, do 3 proc. w marcu, a następnie odbije do 7 proc. w II poł. 2024 r.” – stwierdzili w piątkowym opracowaniu analitycy Santander Bank Polska.

Gołębi bankierzy

Zachowanie inflacji w listopadzie w Polsce odstaje od wzorca z innych krajów naszego regionu. Wszędzie nastąpił znaczący spadek. Na Węgrzech, gdzie do połowy tego roku ceny w skali 12 miesięcy rosły w tempie przekraczającym 20 proc., w październiku inflacja wynosiła 9,9 proc., a miesiąc później już 7,9 proc. W Czechach wskaźnik zmniejszył się do 7,3 proc., z 8,5 proc. w październiku. Na Słowacji: z 7,1 proc. do 6,2 proc. Jeszcze kilka miesięcy temu do unijnych „liderów drożenia” należały – prócz Węgier – republiki nadbałtyckie. Jak jest teraz? Na Łotwie roczna inflacja wynosiła w listopadzie 1 proc., na Litwie 2 proc., tylko w Estonii było to 4 proc.

Spadek inflacji to trend ogólnoświatowy. Przekłada się on na zmianę podejścia banków centralnych. W ubiegłym tygodniu ani amerykańska Rezerwa Federalna, ani Europejski Bank Centralny, Bank Anglii czy Szwajcarski Bank Narodowy nie zmieniły poziomu stóp procentowych, ale dla inwestorów na rynkach finansowych zaskoczeniem były bardziej „gołębie” niż oczekiwane wypowiedzi Jerome’a Powella, szefa Fedu. Christine Lagarde, prezes EBC, starała się wypaść bardziej „jastrzębio”, ale również w przypadku banku centralnego Eurolandu w najbliższych miesiącach oczekiwane jest rozpoczęcie obniżek stóp procentowych. ©℗