Przed Polską duże wyzwania na 2024 r. w zakresie cyfryzacji, bo wiele działań wyhamowało, wiele zostało zaprzepaszczonych. Nie uda się jednak stworzyć nowoczesnej, cyfrowej Polski bez spójnej wizji – uznali uczestnicy debaty, która odbyła się pod hasłem „Priorytety polskiej cyfryzacji w 2024 – co należy naprawić, co przyspieszyć i jak dobrze inwestować publiczne środki ?”

Polska cyfrowa dziś – czy mObywatel i e-Recepta to początek Polski cyfrowej jutro?

ikona lupy />
Krzysztof Król- ekspert ds. cyfryzacji / Materiały prasowe

Krzysztof Król: We wrześniu został ogłoszony raport o stanie cyfrowej dekady w UE. Pokazuje stan cyfryzacji w czterech obszarach: umiejętności, infrastruktura, biznes oraz usługi publiczne. W każdym z nich Polska wypada poniżej średniej unijnej. Zgodnie z nim w 2021 r. 43 proc. osób w wieku 16–74 lat posiadało co najmniej podstawowe umiejętności cyfrowe (UE: 54 proc.). Udział specjalistów ICT w zatrudnieniu ogółem wynosi 3,6 proc. (UE: 4,6 proc.). Jeśli chodzi o infrastrukturę cyfrową, to siecią stacjonarną o bardzo dużej przepustowości objętych jest 71 proc. gospodarstw domowych, a średnia unijna to 73 proc. Dostęp do 5G ma 63 proc. gospodarstw w kraju, wobec 81 proc. średniej unijnej. Z usług chmury obliczeniowej korzysta 19 proc. polskich przedsiębiorstw (średnia UE: 34 proc.). Polska osiąga też słabsze wyniki w stosunku do średniej unijnej pod względem dostępności usług cyfrowych w internecie, otrzymując 60 pkt w zakresie cyfrowych usług publicznych dla obywateli (średnia UE: 77 pkt) i 73 pkt w przypadku przedsiębiorstw (średnia UE: 84 pkt). Jeśli chodzi o usługi e-administracji, 63 proc. użytkowników internetu korzystało z nich w 2022 r. Jest to wynik poniżej średniej unijnej wynoszącej 74 proc. Jest jeden wyjątek, w którym odnieśliśmy sukces. To e-zdrowie. Konieczne są więc większe nakłady na infrastrukturę i cyfrowe usługi publiczne. Puentą tego raportu może być to, że są środki na to przewidziane, ale Polska nie złożyła wniosku do KPO.

ikona lupy />
Małgorzata Olszewska- dr nauk prawnych, ekspertka Krajowej Izby Gospodarki Cyfrowej, wiceministger cyfryzacji i administracji w latach 2012-2014 / Materiały prasowe

Dr Małgorzata Olszewska: Ten raport jest dobrym punktem wyjścia do tego, na czym powinniśmy się skupić w przyszłości. Jeśli chodzi o sieci stacjonarne kluczowe dla rozwoju cyfryzacji, te cały czas się rozwijają dzięki środkom z UE. Do tego przed nami kolejna pula pieniędzy, które trafią na rynek telekomunikacyjny w ramach kolejnej perspektywy finansowej. Dlatego ich efektywne wydatkowanie to wyzwanie na 2024 r.

Jeśli chodzi o sieć 5G to zdecydowanie przespaliśmy jej wdrażanie jako kraj. Dynamika rozwoju pod tym względem została wytracona. Podobnie, jeśli chodzi o e-usługi, które były rozwijane, chociażby te w obszarze zdrowia w ramach projektu P1, realizowanego przecież kilka lat temu i także finansowanego ze środków europejskich, a którego produktem były m.in. e-recepta, e-skierowanie. Jego realizacja nabrała tempa w czasie pandemii. Udało nam się go ukończyć z sukcesem, ale na tym nie możemy poprzestać. Dlatego w tym zakresie wyzwaniem na 2024 r. jest odpowiedzenie sobie na pytanie, co chcemy osiągnąć w zakresie e-usług. To kluczowe dla dalszego ich rozwoju, dla społeczeństwa.

Pozostaje jeszcze kwestia edukacji. Dziś 7-latkowie mają dostęp do smartfona, a 8-latkowie do komputera. Ważne więc jest to, jaką ofertę kształcenia im zaproponujemy, biorąc jednak także pod uwagę zagrożenia, które niesie za sobą świat cyfrowy. Ważne, abyśmy stali się wrażliwi na problemy młodego pokolenia oraz to, jakiego wsparcia ono oczekuje.

ikona lupy />
Grzegorz Napieralski- zastępca przewodniczącego sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowych technologii / Materiały prasowe

Grzegorz Napieralski: Zgadzam się, zwlekając z aukcją 5G, bezpowrotnie straciliśmy czas. Uważam też, że rząd skupiał się w ostatnich latach na rozwijaniu pojedynczych e-usług. Mogliśmy zrobić więcej w zakresie cyfryzacji. Problem w tym, że brakowało wizji w tym zakresie. Jest szansa na zmiany. Po raz pierwszy ministrem cyfryzacji ma zostać osoba, która będzie jednocześnie wicepremierem. Mowa o Krzysztofie Gawkowskim.

Jeśli chodzi o kwestie edukacji, ta też została zaprzepaszczona. Rozdanie dzieciom w IV klasie tabletów, bez oprogramowania edukacyjnego i przygotowania nauczycieli, było de facto daniem im dodatkowej książki do plecaka.

Tymczasem idea budowania sieci szerokopasmowych i dostępu do internetu jest taka, żeby wspomóc firmy, by robiły to tam, gdzie im się nie opłaca, czyli np. w mniejszych miejscowościach.

Co zatem musimy zrobić. Należy skupić się na pozyskaniu środków z UE i ich właściwym wydaniu. A gra toczy się o 20 mld zł, które mają iść na cele cyfryzacji. Dlatego potrzebna jest wizja rozwoju nowoczesnego państwa cyfrowego, która powstanie w resorcie cyfryzacji, ale będzie spójna z wizją resortu edukacji i MSWiA.

Dr Małgorzata Olszewska: Dziś niestety przedsiębiorcy zastanawiają się, czy Polska dostanie środki z UE. A to dla nich ważne, ponieważ, aby otrzymać wsparcie na realizację projektu, muszą też wyłożyć własne pieniądze.

ikona lupy />
Magdalena Gaj- ekspertka Krajowej Izby Gospodarki Cyfrowej, wiceminister infrastruktury w latach 2009-2011, wiceminister administracji i cyfryzacji w latach 2011-2012, prezes UKE w latach 2012-2016 / Materiały prasowe

Magdalena Gaj: Efekt jest taki, że przedsiębiorcy, którzy mieli budować Polskę cyfrową, którzy zaangażowali już swoje pieniądze, wystartowali w konkursach i je wygrali, zastanawiają się, czy podpisywać umowy o dofinansowanie. Mają bowiem świadomość, że jeśli środki z UE nie popłyną, to będą musieli dokończyć projekt z własnych pieniędzy. Tymczasem prawda jest taka, że tych inwestycji nie podjęliby się w innych warunkach finansowych, bo biznesowo nie są opłacalne.

Nikodem Bończa Tomaszewski: Odniosę się do raportu o stanie digitalizacji w krajach UE. Nie ma czasu, żeby odnieść się do wszystkich wątków, ale jest dla mnie zaskoczeniem, że wypadamy jako kraj tak słabo. Trudno się z tym zgodzić.

To w Polsce swoje centra badawczo-rozwojowe lokalizują największe korporacje globalne ICT. Co więcej, zyskują one role wiodących dla tych firm, zostając największymi dostawcami patentów. Nie jest to przypadek. Polska w samym sektorze telekomunikacji ma kilkadziesiąt tysięcy inżynierów i inżynierek, co gwarantuje dostęp do fachowej kadry.

Odniosę się też do e-usług. Portal Obywatel.gov.pl powstał w 2015 r. Wtedy była i wola polityczna, i zaplecze techniczne COI niezbędne do jego uruchomienia, problemem okazało się przekonanie administracji państwowej, że IT ma służyć obywatelom, a nie tylko państwu. Teraz po latach sytuacja jest inna. Pociąg e-usług ruszył na poziomie administracji centralnej i samorządów, ich wdrażanie stało się oczywistością. Celem ostatecznym powinno być przeniesienie wszystkich usług publicznych do sieci.

Dziwię się też, że wymienia się polskie przedsiębiorstwa jako zacofane cyfrowo. Biorąc pod uwagę wykorzystanie technologii ICT wśród firm klientów Exatel nie uważam, żeby tak było.

Krzysztof Król: Mówiąc o unijnym raporcie wskazywałem, że Polska idzie tą ścieżką, podczas gdy inne kraje jadą już samochodami – jak powiedział w 1988 r. Lech Wałęsa

Magdalena Gaj: Nawet ta ocena dotycząca informatyków nie dotyczy tego, czy są dobrzy, czy źli, ale że mamy mniej zatrudnionych fachowców, niż to ma miejsce w innych krajach UE. Dlatego trzeba się zastanowić, dlaczego nasi specjaliści wyjeżdżają do pracy do Doliny Krzemowej, a nie zostają w kraju. Dlaczego Polska nie jest w stanie stworzyć warunków dla młodych czy starszych osób, dla firm, które dadzą im swobodę myślenia, gwarantując przy tym odpowiednie wynagrodzenie. Które sprawią, że pozostaną w Polsce i tu będą tworzyć patenty. A to powinna być rola rządu.

ikona lupy />
Nikodem Bończa Tomaszewski- prezes zarządu, EXATEL S.A. / Materiały prasowe

Nikodem Bończa Tomaszewski: W przypadku polskich przedsiębiorstw dostrzegam pewne luki w zakresie cyberbezpieczeństwa, które nie jest doinwestowane, jeśli pewnych działań nie wymagają przepisy.

Jeśli chodzi o specjalistów, to uważam, że najlepsi wyjeżdżają, bo nasz komercyjny sektor IT zasadniczo nie stawia na rozwój własnych technologii. Mamy adaptacyjny model gospodarki ICT, czyli zręcznie implementujemy zagranicznie technologie, ale mało tworzymy własnych. Ponieważ zyski płyną tam, gdzie jest własność intelektualna, to saldo handlowe naszej gospodarki ICT jest przez to ujemne. W efekcie polskie firmy nie są w stanie konkurować o najlepszych pracowników ani płacowo, ani ofertą wyzwań zawodowych.

W Exatel jesteśmy tego świadomi, dlatego oprócz świadczenia usług telekomunikacyjnych tworzymy i wdrażamy własne innowacyjne technologie SDN.

Na koniec powiem kilka słów o łączności. Mamy bardzo rozbudowaną infrastrukturę, choć nie zawsze zoptymalizowaną zasięgowo. Celem polityki telekomunikacyjnej ostatnich 20 lat było zapewnienie tanich usług i to zostało osiągnięte. Teraz ważne jest poszukanie odpowiedzi na pytanie, jak chcemy, żeby wyglądała nasza cyberprzestrzeń. Czy chcemy mieć wpływ na jej funkcjonowanie, a jeśli tak, to jaki? Wokół tego pytania powinna wytworzyć się dyskusja analogiczna do tej, która od lat toczy się wokoło polityki bezpieczeństwa energetycznego.

ikona lupy />
Dariusz Piotrowski- dyrektor generalny Dell Technologies w Polsce / Materiały prasowe

Dariusz Piotrowski: Podzielam opinie, że w sektorze dużych firm cyfryzacja wygląda dobrze. Zgadzam się również, że nie ma wyraźnej, spójnej wizji rozwoju cyfryzacji w Polsce. Ale podkreślę też, że mamy grupę bardzo dobrych specjalistów średniego szczebla, którzy tworzą to, co dziś mamy. Jesteśmy jednym z niewielu krajów w Europie, w którym na taką skalę obowiązuje e-dowód. Ma go 5 mln obywateli. 500 tys. dziennie loguje się na portal mObywatel.gov.pl

Poza tym, nie da się zrealizować jednego, wielkiego celu od razu. Takie zadania zwykle wymagają mniejszych, kumulatywnych wysiłków, zanim zostaną osiągnięte. Trzeba iść drobnymi krokami do celu, czyli tworzyć mniejsze rozwiązania, które potem jak puzzle złożą się w całość, czyli cyfrowe państwo.

Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że wiele mówimy o 5G, o tym, czy jest dostępna, czy nie, ale ta sieć nie ma aż takiego znaczenia dla pojedynczego obywatela. Jest jednak ważna z punktu widzenia firm.

Magdalena Gaj: To prawda. Technologia 5G to technologia dla przemysłu. Jednak przez osiem lat nic nie wydarzyło się w obszarze udostępnienia tej częstotliwości. I to trzeba ocenić negatywnie.

Dariusz Piotrowski: Jeśli chodzi o pole do działania na przyszłość, to duże nadzieje wiążę z tym, że nowy minister cyfryzacji będzie miał większe umocowanie przez to, że będzie też wicepremierem. Na pewno potrzebna jest także współpraca na polu publiczno-biznesowym. Współpraca między podmiotami rynkowymi a ministerstwami, które tworzą państwo. W cyfryzacji nie chodzi o to, by obywatel miał sam dostęp do elektronicznego dowodu czy prawa jazdy, ale by mógł go w praktyce wykorzystać i załatwić szereg spraw zdalnie. A do tego potrzebne są też odpowiednie regulacje.

Grzegorz Napieralski: Współpraca jest ważna. Przede wszystkim, jeśli chodzi o resort cyfryzacji i edukacji. Ale też istotna jest współpraca polityki z biznesem. Bo świat szybo się zmienia. Politycy nie są w stanie jednak za nimi nadążyć. Muszą więc polegać na firmach, które je śledzą i są z nimi na bieżąco. Nie chcę krytykować drobnych rozwiązań, które są wdrażane. Ale nie powinniśmy się cieszyć z drobiazgów. Musimy stworzyć wizję rozwoju cyfrowego państwa, bo inaczej puzzle, z których mamy je stworzyć, się rozlecą.

Nikodem Bończa Tomaszewski: Zgadzam się, że sieć 5G jest dziś rozwiązaniem dla przemysłu. W Exatel oferujemy usługi na niej oparte od ponad roku. Nie widzimy jednak szerszego zainteresowania nimi ze strony przemysłu. Może w zakresie testowania, ale nie wdrożenia na stałe.

W przypadku wdrażania w Polsce technologii 5G krytyka związana z przedłużającym się procesem dystrybucji pasma nie może być jednostronna. Nie można zapomnieć, że zaproponowany przez UKE model dystrybucji zakłada niespotykane do tej pory wymagania zasięgowe. Dzięki temu 5G będzie dostępne wzdłuż szlaków komunikacyjnych. To duża zmiana, bo przez lata tematyka aukcyjna ograniczała się do kwestii wysokości opłat za częstotliwości. W 2024 r. zapadną kluczowe decyzje związanie z dystrybucją pasma 700 MHz. To wielka szansa dla zapewnienia zasięgu 5G w całym kraju. Przypomnę, że wystarczy do istniejącej już infrastruktury mobilnej dobudować 300 masztów, żeby zapewnić pokrycie geograficzne w cały kraju dla łączność krytycznej w 5G.

Jakie regulacje, nad którymi pracuje UE w zakresie cyfryzacji, są istotne dla Polski?

Magdalena Gaj: Najważniejsza jest aktualność regulacji. Ale jest akt unijny, który musimy implementować. To Europejski kodeks łączności elektronicznej. Jest spóźniony o trzy lata. I wkrótce będziemy tego ponosić konsekwencje, w tym finansowe.

Pojawia się jednak dylemat, czy nowy minister cyfryzacji powinien przyjąć opracowaną już ustawę, czy jednak wyrzucić ją do kosza i stworzyć nową. Gdyby był czas, to drugie rozwiązanie byłoby właściwe. Regulacja opiera się bowiem na starym prawie telekomunikacyjnym, które nie przystaje już do rzeczywistości. Wszystko wymaga więc zmian. Nasz model regulacji też. Pojawia się więc pytanie, czy dziś regulator powinien skupiać się na regulacji operatorów, dostawców, czy zagwarantować otwarty dostęp i dzielenie się na poziomie hurtowym infrastrukturą. Czy nie czas, by zacząć myśleć o nowym modelu regulacji i regulatora, bo obecnie funkcjonujący został pomyślany przeszło 20 lat temu, kiedy rynek wyglądał zupełnie inaczej. Dzisiaj wyzwania regulacyjne to bezpieczeństwo sieci, relacji z AI, myślę tutaj o wypracowaniu zasad funkcjonowania cyberprzestrzeni ze sztuczną inteligencją w tle.

Dariusz Piotrowski: Nie można ograniczać cyfryzacji do infrastruktury bazowej sieci. To już dawno nieaktualne. Dyskusja powinna toczyć się wokół wyzwań, które stoją przed cywilizacją. A jest nią AI i algorytmy, co stanowi dzisiejszą oś rozmów w UE.

Dlatego zamiast zastanawiać się na tym, jak wdrożyć istniejące unijne dyrektywy, przemyślmy, jak Polska może zaistnieć w strukturach unijnych, by kreować nowe regulacje. To pozwoli nam wykonać prawdziwy skok jakościowy.

Grzegorz Napieralski: Chcieliśmy to zrobić w poprzedniej kadencji. Zaproponowaliśmy utworzenie podkomisji ds. algorytmów cyfrowych. Jako jeden z pierwszych krajów w UE przygotowaliśmy ustawę na temat algorytmów, które zatrudniają i oceniają pracowników. To zostało jednak zblokowane w Polsce. Sztuczna inteligencja i algorytmy powinny być głównym tematem debaty w UE, w której Polska powinna być aktywna. Jeśli jest jakaś ważna dyrektywa UE, to powinniśmy ją szybko implementować. Tymczasem robiliśmy to dla celów politycznych. Partyjna polityka zabija natomiast rozwój państwa.

Dr Małgorzata Olszewska: Mówiąc o regulacjach, trzeba spojrzeć szerzej, nie tylko na te unijne, ale też światowe, bo stanowią punkt odniesienia. To, co dzieje się w świecie cyfrowym, nie ma granic.

Głos Polski został wytracony na forum UE. Dyskusje się odbywają, ale prym wiodą inne państwa. Ważne jest więc, by korzystać z ich wiedzy, wymieniać się nią. Istotne jest też, aby Polska miała wizję swoich regulacji i ją prezentowała na forum europejskim czy międzynarodowym. W mojej ocenie nie wszystkie regulacje, nawet te unijne, które wymagają implementacji, są już adekwatne do sytuacji w odniesieniu do rynku cyfrowego. Trudno w dzisiejszych czasach mówić o walce z monopolem telekomunikacyjnym, kiedy przekazujemy olbrzymią pulę publicznych pieniędzy w rozwój hubów infrastrukturalnych z udziałem funduszy inwestycyjnych. Cyberprzestrzeń i wszystko, co jej dotyczy jest istotne. Ważna jest cała sfera związana z ochroną danych osobowych i prywatności, bo tych rzeczy nie da się już rozdzielić.

Przedsiębiorcy i obywatele muszą mieć komfort bycia w świecie cyfrowym, muszą wiedzieć, że nic złego się nie wydarzy. Ważne jest, aby regulacje były prospołeczne. Wtedy będą skuteczne.

Krzysztof Król: Fakt, jeśli chodzi o regulacje UE, to jako Polska zniknęliśmy z tego obszaru. Dziś mało kto już pamięta, że europejskim inspektorem danych osobowych jest Polak. Tymczasem trwa debata nad rozszerzeniem ochrony danych osobowych przed reklamami, spamami. Debaty w UE toczą się z udziałem administracji i dużych globalnych firm. Polski biznes, poza Asseco, w ich nie uczestniczy. A to dlatego, że ustępująca administracja skupiła się na rozwoju systemów państwowych.

Nikodem Bończa Tomaszewski: Zasadniczo regulacje kojarzą się mi z socjalistycznym centralnym planowaniem. Każda regulacja kosztuje, o czym europejska biurokracja zdaje się zapominać. W efekcie europejska gospodarka systematycznie przytłaczana regulacjami, traci konkurencyjność i innowacyjność na rynku globalnym. Dlatego regulacje powinny być proste do implementacji i ograniczone do kluczowych obszarów.

Dariusz Piotrowski: Uważam, że w IT są obszary, w których regulacje na poziomie unijnym czy nawet światowym są niezbędne. To przede wszystkim cyberbezpieczeństwo, bowiem cyberprzestępczość tworzy już trzecie PKB na świecie, oraz sztuczna inteligencja. Konieczne jest, by nasz kraj nadążył z nowelizacją ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa.

Zatem przeregulowanie – nie, ale regulacje w wybranych, kluczowych aspektach – jak najbardziej tak. Podam jeszcze przykład RODO. Kiedy było wdrażane, wszyscy się zastanawiali, po co, czy warto? Dziś Stany Zjednoczone będą kopiować europejskie przepisy w tym zakresie.

Dr Małgorzata Olszewska: Myślę, że wiele osób nie wiedziało, dlaczego RODO (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych) oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) i jego wdrożenie były ważne. Zwłaszcza w świecie cyfrowym. To pokazuje, że komunikacja szwankuje i powinna być prostsza dla obywatela czy przedsiębiorcy. To też pokazuje, że jesteśmy przeregulowani, jeśli chodzi o zasób przepisów, a przedsiębiorcy, którzy muszą dostosować się do ciągle zmieniających się wielu przepisów, musieli jeszcze wdrożyć w swoich organizacjach szereg obowiązków związanych z RODO.

Magdalena Gaj: Ważne jest też, by stworzyć ośrodek merytoryczny wpierający decydentów politycznych w kwestiach cyberbezpieczeństwa. Doszło do rozproszenia kompetencji.

Nikodem Bończa Tomaszewski: Nie zgadzam się z tym. Nasza sytuacja pod względem kompetencji cyfrowych w sektorze publicznym jest bardzo dobra. Można wskazać trzy główne podmioty: Exatel, Nask i Centralny Ośrodek Informatyki. To instytucje mające wieloletnie tradycje, o silnych uzupełaniających się kompetencjach. Silne ośrodki zajmujące się cyberbezpieczeństwem są też w wojsku i w służbach mundurowych.

Dr Małgorzata Olszewska: W tej całej układance ważny jest jeszcze samorząd. Gdyby zapytać urzędy lokalne, czym zajmują się te instytucje, nie wszystkie zapewne by to wiedziały.

Cyfryzacja to dostęp do danych. Jak zadbać o ich bezpieczeństwo? Czy rolę w tym do odegrania ma wiedza czy infrastruktura. Jak do tego ma się cyfrowa suwerenność? Czy jest możliwa?

Grzegorz Napieralski: Nie można oddzielić wiedzy od infrastruktury. Trzeba zadbać o dobrze skrojone przepisy, bo dostęp do danych jest coraz większy. Kiedyś państwo nie widziało, gdzie ktoś posługuje się dowodem osobistym. Dziś wie o każdym jednym razie. Wiedza urzędnicza, polityczna na temat posługiwania się danymi wrażliwymi jest więc numerem jeden. Potem dochodzi infrastruktura. A suwerenność nie pasuje według mnie do cyberbezpieczeństwa. Bo własnego systemu nie zbudujemy. I jeśli chcemy mieć poczucie bezpieczeństwa, to musimy mieć udział w globalnym systemie, a mamy do tego zaplecze.

Małgorzata Gaj: Tak, musimy być częścią globalnego systemu bezpieczeństwa. Jednym słowem – mieć swoje miejsce przy tym stole.

Dr Małgorzata Olszewska: Ja bym postawiła na wiedzę od podstaw. Jest ważniejsza niż infrastruktura, która jest na przyzwoitym poziomie. Mimo że są regulacje dotyczące RODO, prywatności, wymogów w zakresie bezpieczeństwa, to te zagadnienia powinny wejść w krwiobieg administracji na każdym szczeblu, tak aby ludzie zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenia wiążą się z danymi, do czego mogą być wykorzystane. Jeśli administracja będzie dobrze przygotowana, to przykład pójdzie z góry. A ten jest ważny. Przykład wycieku danych w firmie Alab pokazuje, że biznes prywatny też jest zagrożony.

Krzysztof Król: Bezpieczeństwo jest ważne, bo będzie się rozwijał dostęp do danych wrażliwych. Choćby w e-zdrowiu. Dziś mamy system poprawnie działającego indeksu elektronicznego dokumentu medycznego. Za chwile będą zamieszczane w sieci graficzne dane medyczne Do 2030 r. KE zakłada, że 100 proc. danych medycznych ma być elektroniczna i dostępna dla obywateli. Jakie to rodzi ryzyko, jeśli dane te przedostaną się do nieuprawnionych osób. Dane medyczne powinny z drugiej strony powinny być dostępne dla każdego i zawsze za zgodą pacjenta, ale ich wykorzystanie analityczne powinno być możliwe po zanonimizowaniu.

Nikodem Bończa Tomaszewski: Cybersuwerenność jest kluczowa. Na świecie pojmuje się ją wąsko jako zapewnienie bezpieczeństwa aparatowi państwowemu. W przypadku Polski powinniśmy ją inaczej definiować, w duchu wolności. Według mnie cybersuwerenne państwo to takie, które jest w stanie zapewnić obywatelom wolność i bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni. A do tego potrzebne są kadra, infrastruktura, e-usługi, kontrola danych, cyberbezpieczeństwo oraz silny sektor prywatny ICT.

Magdalena Gaj: Dla mnie edukacja jest najważniejsza. Bo jeśli z danych wynika, że w Polsce kompetencje cyfrowe są na poziomie 43 proc., to wychodzi na to, że ich braki występują też w gronie osób, które odpowiadają choćby za przetwarzanie naszych danych, tak powszechnie teraz dostępnych. Dlatego trzeba edukować na temat danych wrażliwych, co z nimi można robić, jak wykorzystywać. Poza tym trzeba zająć się edukacją od przedszkola. Dziś dzieci nie mają problemu, by dzielić się swoim wizerunkiem. Ale nie wiedzą, na co w ten sposób się narażają. Trzeba je uświadamiać.

Dariusz Piotrowski: Nie ma cybersuwerenności na poziomie internetu. Ale można i trzeba zadbać o bezpieczeństwo i niezależność infrastruktury. Sposobem na to jest np. przyciąganie do Polski takich inwestycji jak fabryka chipów Intela czy centrum R&D Della, który ma też w naszym kraju biuro handlowe, fabrykę i systematycznie chce rozwijać się dalej. Taka współpraca jest ważna z punktu widzenia suwerenności.

I jeszcze jedno – aby można było zadbać o cyberbezpieczeństwo, potrzebne są też zmiany systemowe. Dziś zamawiając sprzęt do urzędów, trzeba kierować się głównie kryterium niskiej ceny, za którą otrzymuje się często komputery bez zabezpieczeń. Jak w tej sytuacji mówić o pełnym zachowaniu bezpieczeństwa? Koszty ewentualnego cyberataku są zawsze o wiele wyższe. Warto więc myśleć o odpowiednim dostosowaniu zasad zamówień publicznych. Ponadto trzeba też pamiętać, że o cyberbezpieczeństwo powinno się zadbać w całym łańcuchu dostaw.

Grzegorz Napieralski: Suwerenność i cyberbezpieczeństwo nie pasuje mi do siebie. Powinniśmy dbać o suwerenność militarną, bo cyberbezpieczeństwo to już jest globalna wioska, tu nikt nie jest suwerenny.

_________________________________________

W e-usługach mamy się czym pochwalić

ikona lupy />
Michał Gramatyka - członek sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowych technologii, Polska 2050 / Materiały prasowe

Cyfrowe usługi to najbardziej widoczny dla Polek i Polaków element cyfryzacji państwa. I są one realizowane naprawdę dobrze. Pandemia przyspieszyła ich rozwój oraz upowszechniła korzystanie z takich udogodnień. Przekonaliśmy się, że warto, że nie taki diabeł straszny. I chociaż w aptekach w dalszym ciągu zamiast QR kodu podajemy zestaw cyfr, to naprawdę warto było takie projekty w Polsce wprowadzić. Śmiem twierdzić, że idziemy w awangardzie cyfrowej Europy. Jeśli z czymkolwiek rząd PiS poradził sobie w stopniu zadowalającym, to właśnie z wdrażaniem niektórych usług cyfrowych, szczególnie tych w obszarze zdrowia czy elektronicznej identyfikacji.

Unia wyznacza nam agendę prac na kilka dobrych lat. W najbliższej przyszłości musimy wdrożyć do polskiego porządku prawnego regulacje DSA i DMA (akt o cyfrowych rynkach i akt o cyfrowych usługach). Tuż za rogiem czeka akt o sztucznej inteligencji, reforma prawa autorskiego, zasady zapobiegania nadużyciom w reklamie politycznej i kilka innych regulacji. Wszystkie z nich są istotne nie tylko dla Polski, lecz także dla całej Wspólnoty. Stanowią odpowiedzi na wyzwania nowych czasów. A czas nie stoi w miejscu – gna do przodu jak oszalały.

W „suwaku” pomiędzy zabezpieczeniami infrastrukturalnymi a edukacją zawsze przyznam prymat edukacji. Od świadomości naszego bezpieczeństwa w sieci wszystko się zaczyna. Nawet najlepsze zabezpieczenia nie pomogą, gdy ministrowie rządu wymieniają wiadomości za pomocą otwartych usług pocztowych, z pominięciem systemu zabezpieczeń Kancelarii Rady Ministrów – a taki był przecież mechanizm największej w polskiej polityce cyfrowej wpadki znanej jako „afera e-mailowa Dworczyka”.

Czy możliwe jest zachowanie cyfrowej suwerenności w świecie, w którym 92 proc. danych państw „starej Europy” przechowywanych jest na amerykańskich serwerach? Pewnie tak, ale wymaga to skoordynowanego wysiłku wszystkich państw europejskich. Oraz dostrzeżenia i zrozumienia wagi tego wyzwania. Z doświadczenia wiem, że zmiany w mentalności przychodzą najtrudniej.

ikona lupy />
Materiały prasowe