Koalicja, która przejmie władzę, chce kontynuować przygotowania do budowy nowych torów. Ale raczej nie w formule PPP, co rozważał dotychczasowy rząd

Całkowita wartość uchwalonego przez rząd wieloletniego planu finansowego Centralnego Portu Komunikacyjnego na lata 2024–2030 to aż 155 mld zł. Z tego ponad 70 mld zł ma trafić na budowę nowych linii kolejowych. W tej puli ogromna większość środków – ponad 41 mld zł – ma pochodzić z emisji obligacji skarbowych. Do tego 23 mld zł mają być uzyskane z dotacji unijnych, a prawie 5 mld zł od prywatnych inwestorów w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.

– Rzeczywiście, w przypadku niektórych projektów kolejowych dopuszczamy ewentualność realizacji w formule PPP, co byłoby nowością w przypadku inwestycji kolejowych w Polsce. Uruchomienie takiego modelu przewidujemy najwcześniej w 2028 r. Zasady formuły realizacji i szczegóły ewentualnych umów zostaną więc jeszcze doprecyzowane – mówi Konrad Majszyk, rzecznik spółki CPK. – Zamierzamy przy tym korzystać z najlepszych europejskich doświadczeń. W modelu PPP została zrealizowana np. linia kolei dużych prędkości między Tours i Bordeaux we Francji – dodaje.

Jaka formuła

Spółka CPK zakłada, że w przypadku PPP część finansowania pochodziła by ze środków własnych inwestora prywatnego i z kredytu komercyjnego. – Odsetki i raty kredytu spłacałby inwestor prywatny – od momentu rozpoczęcia eksploatacji linii – ze środków uzyskanych z kontraktu PPP. Ten ostatni obejmowałby także np. utrzymanie linii kolejowych – mówi Majszyk.

W formule partnerstwa publiczno-prywatnego byłyby realizowane spora część linii kolejowych, np. część linii „igrek” z Sieradza do Poznania, przedłużenie Centralnej Magistrali Kolejowej do Trójmiasta, skrót ze Stalowej Woli do Rzeszowa, czy odcinek z Ostrołęki do Łomży.

Rząd przypomina sobie o PPP, gdy w budżecie brak pieniędzy

Majszyk przyznaje, że w przypadku niepozyskania partnera lub niezagwarantowania środków na okres utrzymania wybrane projekty mogłyby zostać przeniesione do realizacji na okres po 2030 r. Wtedy powstawały by już ze środków publicznych.

Adrian Furgalski, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, przyznaje, że rząd zaczyna sobie przypominać o formule PPP wtedy, kiedy w budżecie zaczyna brakować pieniędzy. – Na poziomie krajowym tego modelu finansowania dotąd nie udało się wdrożyć. Tak jak parkingi, szpitale, oczyszczalnie czy drogi nadają się do budowy w formule PPP, to w przypadku linii kolejowych byłoby niezwykle trudne – mówi Furgalski.

Radzi nowej władzy, by nie wyrzucała do kosza komponentu kolejowego CPK. – Na pewno powinno się kontynuować przygotowania do budowy „igreka”, czyli szybkiej linii z Warszawy przez Łódź do Wrocławia i Poznania. Przydatne też będą nowa linia z Katowic w kierunku czeskiej Ostrawy oraz przedłużenie Centralnej Magistrali Kolejowej na północ – zaznacza Furgalski.

Jedna z pierwszych spraw

Na razie przedstawiciele koalicji szykującej się do przejęcia władzy mówią, że konieczny jest audyt zarówno części lotniskowej, jak i kolejowej. Zgodnie jednak przyznają, że Polsce przydadzą się nowe odcinki torów.

– Trzeba kontynuować przygotowania na tych liniach, na których będą odpowiednio duże potoki podróżnych. To na pewno linia „Y” czy CMK Północ, która ma skrócić czas przejazdu do Trójmiasta i odciążyć istniejącą linię przez Iławę. Trzeba jednak zweryfikować, czy przebieg poszczególnych tras jest właściwy. Chodzi o to, żeby koszty społeczne inwestycji były jak najmniejsze – mówi Maciej Lasek, poseł Koalicji Obywatelskiej.

Zaznacza, że trudno mu na gorąco oceniać pomysł budowy linii kolejowych w formule PPP. – Jednak pierwsze skojarzenie nie jest najlepsze. Wszyscy wiedzą, jak skończyło się oddanie prywatnej firmie budowy autostrady A2 w Wielkopolsce. Dla kierowców to teraz najdroższa trasa w Polsce – dodaje Lasek.

Sceptyczna wobec zastosowania PPP przy budowie nowych torów jest też posłanka Paulina Matysiak z Lewicy, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji infrastruktury. – Być może znajdzie się firma, która zechce zainwestować w budowę nowych tras kolejowych. Pytanie jednak, co dalej z taką linią i jak nią zarządzać – mówi Paulina Matysiak, ale zaznacza, że więcej będzie można powiedzieć po dokładnym przeanalizowaniu pomysłu. Dodaje, że trzeba kontynuować przygotowania do budowania nowych linii kolejowych. – Nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie jest przeciwny realizowaniu nowych torów. Przy takich inwestycjach trzeba się zaś liczyć z tym, że część mieszkańców protestuje – dodaje Paulina Matysiak. Uważa, że kwestia inwestycji spółki CPK powinna być jedną z pierwszych spraw, którymi zajmie się komisja infrastruktury w nowej kadencji Sejmu. ©℗

Nowa sieć kolejowa / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe