Kierowcy korzystają z niższych cen na stacjach, ale straty płockiego koncernu mogą iść w miliardy. Promocja w państwowej firmie boli też konkurentów.

Od tygodnia ceny na stacjach praktycznie stoją w miejscu po gwałtownych spadkach z początku września. Kierowcy korzystają z przedwyborczego rabatu na tyle chętnie, że występują problemy z logistyką paliw. Eksperci zwracają uwagę, że boleśnie odbije się to na wynikach finansowych Orlenu.

Odejmowanie miliardów

Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ, zwraca uwagę, że spółka nie potwierdza, czy zaspokaja swoje zapotrzebowanie na ropę z rezerw obowiązkowych. W takim przypadku trudno wycenić zapasy, ponieważ nie jest jasne, w jakim okresie zostały zakupione. Jego zdaniem jednak wyniki finansowe Orlenu będą słabsze.

– Przed spadkami cen szacowaliśmy, że wynik EBITDA LIFO z segmentu rafinerii Orlenu w III kw. wyniesie 6–7 mld zł. Teraz szacujemy, że wyniesie on 2–3 mld zł – mówi DGP.

EBITDA to zysk z wyłączeniem odsetek, podatków, amortyzacji i utraty wartości aktywów. Orlen podaje wyniki w konwencji LIFO, czyli najpóźniejszej dostawy.

Z niższych cen korzystają natomiast kierowcy. Według obliczeń firmy wyslijbusem.pl osoba przejeżdżająca miesięcznie 1 tys. km, której auto spala ok. 6 l oleju napędowego na 100 km, we wrześniu zeszłego roku wydała na paliwo przynajmniej 433 zł. W ubiegłym miesiącu było to 370 zł.

Do beneficjentów spadków cen paliw w hurcie należy branża transportowa, lecz sytuacja ta ma też drugie dno.

Maciej Broński, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Transportu Drogowego, mówi, że paliwo to ok. 30 proc. wszystkich kosztów realizacji usługi transportowej. Przewoźnik, który tankuje na krajowych stacjach paliw, faktycznie odczuwa spadek kosztów funkcjonowania. Rozmówca DGP zwraca jednak uwagę, że „wszyscy przewoźnicy zdają sobie sprawę z tego, że obecnie ceny paliw obniżane są sztucznie w związku ze zbliżającymi się wyborami”.

– Wielu dużych przewoźników, mających flotę wielkości 100–150 samochodów, składało jednorazowe zamówienia na 10–25 tys. l paliwa. Od pewnego czasu, od kiedy ceny są wyraźnie zaniżone, dostawca hurtowy odmawia realizacji takich zamówień – mówi.

Broński dodaje, że jego stowarzyszenie słyszało o przypadkach, gdy przewoźnicy otrzymywali mniejsze dostawy paliwa, niż wynikało to z zamówienia.

– W Polsce jest tylko jeden hurtownik, który realizuje tak duże zamówienia. Ma on świadomość, że cena jest zaniżona sztucznie, dlatego jeśli dostanie wyraźnie większe zamówienie, to dostarcza mniejszą ilość lub nie realizuje zamówienia w ogóle – mówi DGP.

Broński zaznacza, że ponieważ w branży transportowej rosną wynagrodzenia, to ogólny rachunek kosztów funkcjonowania firmy pozostaje w dużej mierze niezmieniony.

Wymagająca sytuacja

Spadek cen jest kłopotliwy dla konkurentów Orlenu na rynku krajowym. Według Magdaleny Kandefer-Kańtoch, rzeczniczki BP Polska, „sytuacja rynkowa jest wymagająca”. – Mimo to staramy się utrzymać ciągłość zaopatrzenia. Na bieżąco monitorujemy rynek i będziemy reagować w zależności od sytuacji – deklaruje.

W połowie września niezależny importer paliw Unimot podał, że w obecnej sytuacji na rynku sprowadzanie do kraju ropy jest nieopłacalne, więc zamiast tego firma skupi się na handlu asfaltem czy LPG oraz logistyką.

Jakich cen na stacjach paliw możemy się zatem spodziewać w najbliższej przyszłości? Urszula Cieślak, ekspertka BM Reflex, uważa, że „mogą one wrócić do poziomu, na którym były przed wrześniowymi obniżkami, ale nie muszą”.

– Ostatecznie wszystko zależy od tego, co będzie się działo na rynku ropy naftowej i rynku walutowym w kolejnych tygodniach. Spadek cen, który obserwowaliśmy we wrześniu, był potrzebny, aby spadła inflacja – mówi DGP.

Jej zdaniem drobne podwyżki mogą się zacząć w październiku. – Biorąc pod uwagę, że w październiku 2022 r. ceny paliw były wysokie, nie ma zagrożenia, że inflacja w następnym miesiącu wymknie się spod kontroli – tłumaczy.

Średnia cena oleju napędowego rok temu wynosiła 7,95 zł/l, benzyny 6,83 zł/l. – Zwłaszcza w przypadku oleju napędowego, którego na rynku jest mniej i więcej sprowadzamy go z importu, w moim odczuciu podwyżki mogą się zacząć w ciągu kilku dni. W ostatnim tygodniu zmiany cen paliw były kosmetyczne w porównaniu z tygodniami poprzednimi – mówi Urszula Cieślak.

W odpowiedzi na pytanie DGP Orlen stwierdza, że nie podaje do publicznej wiadomości prognoz dotyczących wyników finansowych, w tym segmentu sprzedaży detalicznej. „Takie informacje są publikowane regularnie w okresowych sprawozdaniach finansowych” – czytamy w odpowiedzi koncernu. Dane finansowe za III kw. 2023 r. mają zostać opublikowane pod koniec października.

Obecnie detaliczne ceny paliw w Polsce są jednymi z najniższych w Unii Europejskiej. Obok nas plasują się Malta (w przeliczeniu 6,15 zł za litr benzyny i 5,55 zł/l oleju napędowego) i Bułgaria (6,65 zł/l benzyny, 6,66 zł/l ON).

Najwięcej za paliwo płacą Holendrzy (9,77 zł/l Pb 95, 8,95/l ON) Duńczycy (9,58/l Pb 95, 9,36/l ON) i Finowie (9,05/l Pb 95 i 9,36/l ON). ©℗

Detaliczne ceny paliw w Polsce należą do najniższych w UE