Władcy absolutni trzymający rząd dusz dzieciaków i bezwzględni dowódcy żelazną ręką powodujący ruchami armii złożonych z bezrozumnych zombi. Idole narzucający małoletnim fanom sposób zachowania i styl. Autorytety decydujące o tym, co dobre, co złe. I co się liczy w życiu. Vlogerzy, współcześni władcy much
Jest grupa vlogerów lub, jak kto woli, youtuberów, którzy z agresji, hejtu oraz sadyzmu i wulgaryzmów uczynili sobie sposób na życie. Dostatnie życie. Model biznesowy jest prosty: im więcej werbalnej przemocy, przekleństw i wirtualnej krwi, tym większy ruch na ich kontach. I tym większe pieniądze – z reklam, sprzedaży gadżetów, z biletów na spotkania, gdzie będzie On. Wielki Gimper, IsAmUxPompa, TheNitroZyniak lub inni współcześni bohaterowie dziecięcej wyobraźni.
Dorośli zwykle nie mają pojęcia o ich istnieniu, nie znają ksywek, nie widzieli żadnego kawałka radosnej twórczości filmowej zamieszczonej w sieci. A powinni. Bo to świat, w którym „cześć, cwelu” zastępuje powitanie. Gdzie jedną sugestią, hasłem, niewinnym niby-żartem można wskazać ofiarę i ją zniszczyć. Dzielić i rządzić. Wyznaczać zasady. Błyszczeć. Karmić ego i najniższe instynkty. I zarabiać, zarabiać, zarabiać. Przy milczącej aprobacie reszty świata.