Ze względu na wejście w życie nowych przepisów RODO zmieniliśmy sposób
logowania do produktu i sklepu internetowego, w taki sposób aby chronić dane
osobowe zgodnie z najwyższymi standardami.
Prosimy o zmianę dotychczasowego loginu na taki, który będzie adresem
e-mail.
Rosną przychody, rośnie czytelnictwo, wciąż nie ma zysków. To będzie kolejny rok, w którym prasa bezpłatna będzie próbowała wyjść na prostą, ale kolejny raz może się to nie udać.
ANALIZA
Firmy zwiększają wydatki na reklamę w rozdawanych za darmo gazetach w tempie kilkudziesięciu procent rocznie, a na rynku są już tylko dwa tytułu - Metro i Echo Miasta - ale nie wiadomo, czy wreszcie zaczną one przynosić zyski, wynika z rozmów GP z przedstawicielami branży i analitykami.
- Jestem sceptyczny co do świetlanej przyszłości tego segmentu. Jeśli przez tyle lat nie zdobył silnej pozycji i nie może przekroczyć progu rentowności, to nie sądzę, żeby ta prasa miała stać się poważnym biznesem - mówi Edward Korbel, dyrektor ds. badań domu mediowego Starcom.
Obecnie o czytelników i pieniądze z reklam walczą już tylko dwa tytuły. Ukazujące się od 2005 roku dwa razy w tygodniu Echo Miasta, wydawane przez spółkę Media4mat, należącą do Polskapresse, oraz codzienne Metro, wydawane przez giełdową Agorę. Gdy pod koniec 2006 roku z rynku zniknęło bezpłatne Dzień Dobry, a rok później dużo większy Metropol (należący do światowej sieci Metro), zarówno Agora, jak i Polskapresse zacierały ręce, licząc na przejęcie klientów zamkniętych tytułów i szybsze osiągnięcie rentowności.
Media4mat jeszcze w 2006 roku mówiło, że planuje osiągnięcie rentowności w 2007 roku. Agora z kolei oficjalnie mówiła o 2008 roku, choć Metro jako samodzielny tytuł istnieje już prawie siedem lat. Specjaliści z branży przypominają, że taki tytuł powinien na siebie zarabiać po trzech.
Agora nie komentuje obecnych wyników Metra i wcześniejszych deklaracji dotyczących rentowości do czasu ogłoszenia wyników finansowych za ubiegły rok. Po III kwartałach 2007 r. wpływy z reklam wzrosły o 48 proc. i stanowią już 3 proc. wszystkich wydatków na prasę. Echo Miasta zwiększyło w ubiegłym roku przychody o 34 proc., choć w II połowie roku rosły one aż o co najmniej 40 proc. Do końca listopada przychody wyniosły 35,8 mln zł.
- Szybkie osiągnięcie rentowności zależeć będzie od układy sił na rynku. W najbliższym czasie okaże się, kto będzie się wycofywał po wejściu dziennika Polska. Natomiast przyszłe nasze zyski na pewno będziemy reinwestować w rozwój w kolejnych miastach. W niektórych miastach już osiągamy próg rentowności - mówi GP Łukasz Gajewski, prezes Media4mat.
Edward Korbel uważa, że problemy wydawców wynikają z wciąż małego zaufania reklamodawców do darmowych gazet, i to mimo że według badań rośnie ich czytelnictwo.
- Te badania są moim zdaniem przeszacowane i pokazują raczej siłę marki, a nie faktycznego czytelnictwa. Inaczej wygląda podejście do tytułu, za który świadomie płacimy, niż do takiego, który nam ktoś daje na ulicy - dodaje Edward Korbel.
Zdaniem Łukasza Gajewskiego, reklamodawcy coraz częściej przekonują się do potencjału biznesowego bezpłatnych gazet, dlatego liczy na podobny wzrost przychodów jak rok wcześniej.
- Pomogą w tym działania marketingowe budujące wizerunek Echa Miasta jako miejskiej gazety ogłoszeniowej. W ofercie ogłoszeń drobnych pojawią się nowe produkty, a także niekonwencjonalne kanały ich sprzedaży. Planujemy rozwój reklamowy kolumn branżowych i dalszą dystrybucję gazet w oparciu o euroskrzynki, domki jednorodzinne i kolportaż do kierowców - dodaje prezes Media4mat.
SZERSZA PERSPEKTYWA - RYNEK
Po zamknięciu w Polsce Metropolu z powodu ciągłych strat Metro International, wydające gazety bezpłatne w 100 miastach na świecie, zastanawia się nad wyjściem z amerykańskiego rynku. Po siedmiu latach obecności w Nowym Jorku, Bostonie i Filadelfii - jak pisze The Economist - wydawca wciąż traci tam pieniądze (10,6 mln dol. w ubiegłym roku). Spadają też przychody i nakład. Choć analitycy podważają sens dalszych inwestycji w prasę bezpłatną, niektórzy amerykańscy wydawcy wciąż inwestują w kolejne tytuły.