W ocenie posłów Lewicy, budżet na 2009 r. w kształcie, który proponuje rząd to "oszustwo, które jutro może okazać się domkiem z kart i rozlecieć w drobny pył". Ich zdaniem, projekt budżetu nie uwzględnia nowych okoliczności, które powstały w gospodarce w wyniku kryzysu finansowego.

W czwartek w Sejmie trwa pierwsze czytanie projektu budżetu na 2009 rok.

"Ten budżet to oszustwo budowane na fałszywych założeniach. Fałszywych założeniach premiera Donalda Tuska, który powtarza wszędzie, że kryzysu (finansowego) nie ma" - ocenił na czwartkowej konferencji prasowej szef SLD Grzegorz Napieralski.

W związku z tym - jego zdaniem - zaproponowany przez rząd budżet "jutro może okazać się domkiem z kart i rozlecieć się w drobny pył".

"Coraz trudniej dostać kredyt, drożeją raty kredytu, coraz mniej osób stara się o nowe mieszkania, produkcja maleje, bezrobocie rośnie i to w prostej linii prowadzi do recesji" - ostrzegał Napieralski.

Według niego, budżet na przyszły rok to "pierwsza ofiara kampanii prezydenckiej". "Donald Tusk wyszedł z założenia, że lepiej nic nie robić, cały czas mówić, że jest wszystko w porządku, byle tylko słupki rosły, byle tylko wygrać wybory na prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej" - stwierdził Napieralski.

Lider SLD skrytykował też premiera za to, że nie uczestniczy w debacie budżetowej. Tusk przebywa za granicą: w czwartek spotyka się z Paryżu z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym i w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

W ocenie szefa klubu Lewicy Wojciecha Olejniczaka, projekt budżetu oparty jest na błędnych założeniach makroekonomicznych. W jego opinii propozycje rządu mogą również przyczynić się do zwiększenia rozwarstwienia społecznego.

"To jest budżet, który wprowadza rozwiązania uchwalone wcześniej przez PiS i Platformę Obywatelską, powodujące że ci, którzy mają się nieźle, dobrze zarabiają, będą mieć jeszcze lepiej. Niestety ten budżet nie daje nic dobrego dla przeciętnego Polaka" - uważa szef klubu Lewicy.

Projekt budżetu - jak uznał Olejniczak - "nie wychodzi na przeciw oczekiwaniom Lewicy". Podkreślił, że jego formacja liczyła m.in., że w przyszłym roku zwiększona zostanie wartość minimalnej renty i emerytury oraz wyrównana zostanie dysproporcja wynikająca z ulgi prorodzinnej.

Polityk liczy na to, iż koalicja PO-PSL podejdzie do sprawy budżetu konstruktywnie i uwzględni w nim okoliczności związane z kryzysem ekonomicznym.

Projekt budżetu na przyszły rok zakłada m.in., że przyszłoroczne dochody państwa wyniosą 303,5 mld zł, a wydatki - ok. 321,7 mld, przy deficycie 18,2 mld zł. Rząd przewiduje ponadto, że inflacja w 2009 r. ukształtuje się na poziomie 2,9 proc., a PKB wyniesie 4,8 proc.