Według Urzędu Komunikacji Elektronicznej Poczta Polska nie wypełnia norm, którym podlega operator wyznaczony
Reklama
Rynek pocztowy w Polsce / Dziennik Gazeta Prawna
Na przesyłki dostarczane przez Pocztę Polską w 2014 r. czekaliśmy dłużej niż przed rokiem. Operator wyznaczony, czyli taki, który dostarcza korespondencję pięć dni w tygodniu i musi utrzymywać odpowiednią sieć placówek, ma problem z wywiązaniem się ze zobowiązań dotyczących terminowości dostarczania listów. Z paczkami jest lepiej – wynika z najnowszego raportu o stanie rynku pocztowego opublikowanego właśnie przez Urząd Komunikacji Elektronicznej.
UKE przy pomocy zewnętrznej firmy audytorskiej co roku bada, w ile dni od wysłania listów trafiają one do adresatów. Punktem odniesienia są procentowe wskaźniki zapisane w rozporządzeniu ministra administracji i cyfryzacji. Wyniki ostatniego badania nie napawają optymizmem. Zgodnie z przepisami operator powinien dostarczyć następnego dnia po wysłaniu minimum 82 proc. listów priorytetowych zwykłych, a udało mu się to zrobić tylko w przypadku 65,4 proc. Z kolei minimum 85 proc. listów zwykłych ekonomicznych powinno trafić do adresatów najpóźniej w trzy dni po ich wysłaniu. Poczta dostarcza w tym terminie 81,6 proc. Jeszcze w 2013 r. operator miał problem tylko ze wskaźnikiem dotyczącym listów priorytetowych, który wynosił 66,7 proc. Teraz nie spełnia już dwóch kryteriów.
Wprawdzie na mocy ustawy – Prawo pocztowe operatorowi wyznaczonemu przyznano (upływający w tym roku) okres przejściowy, w którym nie musi się wskaźnikami przejmować, ale pod warunkiem że nie będą one gorsze niż w 2012 r. Niestety właśnie w przypadku listów priorytetowych i ten przepis nie został dotrzymany. PP osiągnęła wtedy wynik 68,5 proc., czyli o 3,1 proc. lepszy od najświeższego.
Z raportu wynika także, że niemal trzykrotnie (296 proc.)wzrosła liczba reklamacji na usługi pocztowe. W zeszłym roku było ich prawie 120 tys. Najwięcej dotyczyło zagubienia lub uszkodzenia przesyłki, ale ponad 30 tys. właśnie opóźnień w jej dostarczeniu.
Eksperci nie są zgodni co do przyczyn obniżenia jakości usług pocztowych. – Moim zdaniem może to wynikać z trwającej właśnie transformacji sieci Poczty Polskiej, która dostosowuje się do zmieniających się strumieni przesyłek. Maleje wprawdzie wolumen przesyłek listowych, ale skokowo rośnie liczba paczek i przesyłek kurierskich, a Poczta nie jest jeszcze wystarczająco zautomatyzowana, by sobie z tym poradzić. Transformacja ma to zmienić – uważa Michał Mazur, partner w firmie konsultingowej PwC i ekspert rynku pocztowego.
Dodaje, że sytuację Poczty można porównać do spółki PKP – wszyscy słyszeli o dużych środkach przeznaczanych na remont torów, a pociągi de facto jeździły wolniej niż wcześniej. – Tak jest w fazie przejściowej modernizacji każdej sieci, że chwilowo pogarsza się jej efektywność. Jeśli w przyszłym roku wskaźniki się poprawią, to na razie nie ma powodów do niepokoju – uważa Mazur.
Z tą opinią nie zgadza się Rafał Zgorzelski, prezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych. Jego zdaniem pogorszenie jakości usług może się wiązać ze stopniową likwidacją placówek (w ciągu roku ubyło ich 340), usuwaniem skrzynek pocztowych (ok. 10 proc.) i zwalnianiem pracowników (4 tys.). – To musi mieć wpływ na jakość i dostępność usług. Chociaż można by temu zapobiec przy odpowiednim zarządzaniu siecią i wdrożeniu mechanizmów kontrolnych – podsumowuje Zgorzelski.
Obaj eksperci podkreślają zgodnie, że niezależnie od przyczyn PP musi szybko poprawić jakość usług, bo w 2016 r. kończy się dla niej taryfa ulgowa.
Terminy dostarczania przesyłek zapisane w rozporządzeniu dotyczą wyłącznie PP, która świadczy usługi powszechne, Alternatywni operatorzy swoje wskaźniki weryfikują w praktyce biznesowej – często w zawartych przez nich umowach kontrahent zastrzega, jak szybko jego przesyłki mają trafiać do adresatów. Można to weryfikować poprzez systemy śledzenia, które udostępnia każdy większy operator.
W 2014 roku alternatywni operatorzy pocztowi przyjęli do rozpatrzenia ponad 480 tys. reklamacji na usługi pocztowe, z czego 36,04 proc. zostało uwzględnionych. Ogólna liczba reklamacji w stosunku do roku poprzedniego wzrosła o 71,32 proc. przy jednoczesnym spadku liczby pozytywnie rozpatrzonych reklamacji. Pod tym względem PP wypadła więc lepiej. Duża część reklamacji ma związek z bałaganem, jaki powstał po tym, jak PGP i InPost wygrały przetarg na obsługę sądów i prokuratur. Media informowały o wielu przypadkach opóźnień w doręczeniach przesyłek lub ich zagubienia.
166 podmiotów na polskim rynku
Na koniec roku 2014 w rejestrze operatorów pocztowych prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej zarejestrowanych było 295 podmiotów – o 20 więcej niż w roku poprzednim, jednakże działalność w zakresie świadczenia usług pocztowych prowadziło 166 – o trzech więcej niż rok wcześniej.
W obrocie krajowym i zagranicznym zrealizowano łącznie (z drukami bezadresowymi) 5973,21 mln usług pocztowych, osiągając z tego tytułu 7570,65 mln zł przychodów. Na jednego mieszkańca w 2014 r. przypadało średnio 54,2 przesyłki. Pod tym względem jest to jeden z najgorszych wyników w Europie.