Moskwa chce w tym roku wysłać za granicę ponad 50 mln t pszenicy. Będzie dużą konkurencją dla producentów z UE.

W rozpoczynającym się właśnie sezonie Rosja utrzyma pozycję największego eksportera zbóż na świecie. Będzie odpowiadać za jedną piątą wszystkich ładunków pszenicy, wynika z analizy Departamentu Rolnictwa Stanów Zjednoczonych. Utrzyma mocną pozycję, mimo że, jak wskazuje w rozmowie z DGP Weronika Szymańska, analityczka BNP Paribas Bank Polska, po rekordowych zbiorach w ubiegłym roku w tym sezonie jest prognozowany spadek produkcji rosyjskiej pszenicy z 92 mln t do 85 mln t.

– Eksport ma być jednak większy m.in. ze względu na zapasy, które zgromadziła Moskwa. Te w przypadku pszenicy są dwa razy większe niż rok wcześniej – mówi Szymańska.

Zgromadzenie ich było możliwe m.in. dzięki temu, że po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę Rosjanie… wzmogli nawożenie swoich pól. Ze względu na sankcje nałożone przez Zachód nie mogą sprzedawać gazu. Wytwarzają jednak więcej nawozów i tym samym wzmacniają produkcję rolną.

Już w zakończonym właśnie sezonie Moskwa notowała rekordowe wyniki sprzedaży. Eksport pszenicy był o ponad połowę większy niż rok wcześniej – wskazuje agencja Agricensus. W sumie Moskwa wysłała za granicę co najmniej 44,7 mln t pszenicy.

Minister rolnictwa Dmitrij Patruszew wskazuje, że w tym sezonie może być to nawet 50–55 mln t.

Kupowanie wsparcia

Równocześnie Rosja zacieśnia kontrolę nad swoim eksportem. Trzy międzynarodowe firmy – Cargill, Viterra i Louis Dreyfus – wycofały się z tamtejszego rynku zboża na początku lipca (decyzję w tej sprawie ogłosiły w marcu). Dotychczas przez nie przechodziła duża część eksportu pszenicy.

W ubiegłym roku gubernatorzy regionów produkujących zboże zaczęli wzywać do ograniczenia udziału zagranicznych firm w handlu. A rosyjski producent nawozów UralChem przekazał prezydentowi Władimirowi Putinowi, że jest skłonny kupić lokalne aktywa Cargilla i Viterry.

Z informacji agencji Bloomberg wynika, że Moskwa od dłuższego czasu utrudniała funkcjonowanie zagranicznym przedsiębiorstwom. Chodzi m.in. o problemy z uzyskiwaniem dokumentów niezbędnych do eksportu.

Celem jest to, by większą kontrolę nad sprzedażą zboża zyskali lokalni handlarze. Może to ułatwić także eksport zbóż uprawianych na okupowanych terytoriach Ukrainy i zwiększyć wpływ Kremla na kształtowanie cen. To ważne, bo zboże jest kluczowym narzędziem wpływów Moskwy na świecie.

Pozycja Rosji na arenie międzynarodowej została osłabiona w wyniku inwazji na Ukrainę. Dodatkowe obawy wzbudził nieudany bunt Jewgienija Prigożyna, założyciela Grupy Wagnera.

– W Afryce upadł wizerunek Rosji jako silnego, stabilnego partnera, który może zagwarantować jej bezpieczeństwo – mówił DGP w ubiegłym tygodniu Jędrzej Czerep, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

A to właśnie państwa Afryki i Bliskiego Wschodu są głównymi nabywcami rosyjskich produktów. Dotychczas powstrzymywały się przed nakładaniem sankcji czy bezpośrednim sprzeciwem wobec Rosji na forum ONZ. Dlatego Putin swego czasu przekonywał nawet, że korytarz zbożowy przez Morze Czarne, który umożliwił Ukrainie wznowienie eksportu, jest tamtejszym państwom niepotrzebny, a on sam chętnie przekaże im zboże za darmo.

Niższe ceny towarów z Rosji pomagają te wpływy utrzymać. – Pod koniec czerwca rosyjska pszenica była warta ok. 230 dol. za tonę, czyli ok. 20 dol. mniej niż ta produkowana w Europie Zachodniej. Z punktu widzenia importerów przewaga cenowa Moskwy jest znaczna – podkreśla Szymańska.

Nowe kierunki

Stanowi to jednak problem dla producentów z Unii Europejskiej. Choć analitycy spodziewają się większych zbiorów w UE w tym sezonie, to wzrost eksportu może być niewielki. Ogromne dostawy tańszego rosyjskiego zboża zaspokajają międzynarodowy popyt. Wskazują na to choćby ostatnie zakupy zbożowe Algierii. Według Reutersa dostawy tam zapewnia głównie Rosja, choć jeszcze do niedawna najwięcej pszenicy z UE trafiało właśnie do tego północnoafrykańskiego państwa. – Powinniśmy spodziewać się w tym roku zwiększenia unijnych zapasów – tłumaczy ekspertka BNP Paribas. Podkreśla, że kluczowe będzie również znalezienie nowych odbiorców.

W tym sezonie część państw UE – przede wszystkim Rumunia i Niemcy – najwięcej pszenicy sprzeda do Maroko, które wybiera unijną pszenicę m.in. ze względu na krótszy transport. W gorszej sytuacji jest Francja. – Na razie jesteśmy na ziemi niczyjej – mówił w rozmowie z Reutersem jeden z francuskich handlowców, wskazując, że Paryż będzie najprawdopodobniej zmuszony celować w rynek chiński.

Ceny w dół

Z danych opublikowanych w piątek przez FAO, ONZ-owską agendę ds. wyżywienia i rolnictwa, wynika, że ceny zbóż na świecie spadają. W czerwcu obniżyły się o 2,1 proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem. Tańsze były zarówno kukurydza, jęczmień, pszenica, jak i ryż.

Podobnie było też w przypadku innych głównych surowców rolnych. Indeks cen olejów roślinnych spadł w porównaniu z majem o 2,4 proc. Znalazł się najniżej od listopada 2020 r. A ceny cukru spadły po czterech miesiącach wzrostów o 3,2 proc. (w skali roku nadal notują mocne wzrosty). Nabiał w ciągu miesiąca potaniał o 0,8 proc. Nie zmieniły się jedynie ceny mięsa.

Ogółem czerwcowy indeks cen żywności FAO był najniższy od kwietnia 2021 r. Poziom cen jest obecnie o 23,4 proc. poniżej rekordowego odczytu odnotowanego w marcu 2022 r., tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. ©℗

Światowy indeks cen żywności / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe