Pod wpływem obaw o suszę ceny ziarna poszły w górę o ponad 20 proc. Pogoda zdecyduje o trendach w najbliższej przyszłości.

Notowania jednego z dwóch podstawowych zbóż – oprócz kukurydzy – przez ostatnie kilkanaście miesięcy spadały. Także na podążającym za globalnymi trendami krajowym rynku. Coraz niższe ceny były jednym z katalizatorów przetaczających się przez Polskę niedawno rolniczych protestów. Ale w ostatnich tygodniach niekorzystny dla producentów trend uległ odwróceniu. Od początku czerwca giełdowe notowania pszenicy na rynku amerykańskim (na Chicago Board of Trade) poszły w górę o ponad 20 proc. W Europie, gdzie punktem odniesienia jest francuska giełda MATIF, skala wzrostów jest tylko nieznacznie mniejsza. Na zakończenie poprzedniego tygodnia za tonę pszenicy trzeba było na Starym Kontynencie zapłacić 247 euro (ok. 1095 zł).

– Wzrost notowań jest odbiciem obaw związanych z suszą w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych. Pojawia się także coraz więcej niepewności co do produkcji zbóż w Indiach w nadchodzącym sezonie. Ponadto istnieje duże ryzyko, że Rosja w lipcu nie zgodzi się na przedłużenie umowy ustanawiającej morski korytarz, którym eksportowała produkty rolne Ukraina – mówi Mariusz Dziwulski, analityk rynku rolnego w banku PKO BP.

Nie tylko woda

Doniesienia o problemach z wodą w wielu europejskich państwach przetaczają się przez media od kilku miesięcy. Zbyt małe opady deszczu zimą sprawiły, że wody brakuje w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii, we Francji czy we Włoszech. Europejskie Obserwatorium ds. Susz informowało na początku czerwca o ostrzeżeniach przed suszą dla jednej trzeciej terytorium kontynentu. Nadmierne wysuszenie gleby w zeszłym roku obserwowane przede wszystkim na południu Europy obecnie widoczne jest także w Europie Północnej i Środkowej. W Niemczech stan zagrożenia pożarowego obowiązuje na mniej więcej połowie terytorium.

Dziwulski wyjaśnia, że pojawiające się dotychczas prognozy dotyczące rozpoczynającego się sezonu 2023/2024 wskazywały na wzrost światowej produkcji zbóż. Opierały się one w dużej mierze na oczekiwaniach lepszych zbiorów w UE, po zeszłorocznych spadkach dotyczących przede wszystkim kukurydzy. Ale więcej na rynku ma być również pszenicy. Czerwcowa prognoza amerykańskiego Departamentu Rolnictwa wskazuje, że w tym sezonie zostanie ustanowiony rekord – produkcja jest szacowana na 800 mln t, co oznacza wzrost o 1,5 proc. w porównaniu z poprzednimi zbiorami.

Więcej zboża ma zostać zebrane w UE, Chinach oraz Indiach, na które przypada łącznie niemal połowa światowej produkcji pszenicy. Spadki zanotuje za to Rosja i Ukraina, choć mniejsze niż w zeszłym roku, kiedy rozpoczęła się rosyjska agresja na Ukrainę. Prognozowane zwiększenie globalnej podaży, przy stabilizacji popytu, było jednym z czynników sprawiających, że w ostatnich miesiącach ceny zbóż spadały. W porównaniu z rekordowymi poziomami z pierwszej połowy poprzedniego roku, kiedy na rynku w Chicago buszel pszenicy kosztował ponad 12 dol. (przy ówczesnych kursach walutowych dawało to ok. 2 tys. zł/t), notowania obniżyły się o połowę.

– Nie można wykluczyć, że dołek cenowy na rynku pszenicy mamy za sobą. To, co stanie się w najbliższej przyszłości, zależeć będzie w największym stopniu od tego, czy zmaterializują się obawy związane z wpływem suszy na zbiory. Pod uwagę należy brać także czynniki ryzyka związane z geopolityką – dodaje Dziwulski.

Wciąż podwyższone

Gwałtowne zmiany cen zbóż w okresach poprzedzających zbiory są jedną z cech charakterystycznych dla tego rynku i w miarę regularnie zdarzały się także w przeszłości. Następują z reguły pod wpływem zmian szacunków dotyczących plonów. Nie zawsze jednak trendy utrzymują się dłużej. Na przykład znaczące wzrosty cen, podobnie jak teraz trwające kilka tygodni, które miały miejsce w latach 2018 i 2019, nie sprawiły, że cena pszenicy oderwała się znacząco od obowiązującego wówczas poziomu równowagi (500 centów/buszel na rynku amerykańskim).

Zachowanie cen pszenicy na głównych rynkach globalnych ma decydujący wpływ na to, co się dzieje na krajowym rynku. W majowej analizie bank PKO BP oceniał, że w 2023 r. przeciętna cena skupu pszenicy będzie niższa niż przed rokiem o 25–31 proc. Wpływ na ceny ma m.in. wysoka podaż zbóż, ze względu na znacząco wyższe niż przed rokiem ich zapasy.

– Ceny na krajowym rynku podążają za globalnymi trendami, ale czynniki lokalne też mają znacznie. Presję będą wywierać nadchodzące żniwa, więc nie można jednoznacznie stwierdzić, że wzrost cen na świecie znajdzie proporcjonalne odbicie w kraju – ocenia Dziwulski.

Na ceny zbóż, tak jak na wiele innych surowców, znaczący wpływ miała agresja Rosji na Ukrainę. Notowania pszenicy na rynkach globalnych były w zeszłym roku najwyższe w historii, a kukurydza wyrównała rekordy sprzed dekady. O ile kursy takich surowców jak: miedź, ropa czy gaz wróciły do pułapów sprzed wybuchu wojny, o tyle notowania zbóż, mimo znaczących spadków w ostatnich miesiącach, wciąż utrzymują się na podwyższonych poziomach. ©℗

Światowy bilans rynku zbóż (mln t) / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe