Po negocjacjach z dyplomatami unijnymi w Waszyngtonie strona amerykańska po raz kolejny zapewnia, że wprowadzi zmiany w Inflation Reduction Act (IRA), ustawie, która wywołała jednoznaczną krytykę po drugiej stronie Atlantyku. – Jeśli chodzi o obawy [Europy], oczywiście będziemy dalej rozmawiać z naszymi europejskimi sojusznikami – zapowiedziała na konferencji prasowej rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre. Jednocześnie administracja prezydenta Joego Bidena nie ma zamiaru ze sprawą wracać do Kongresu, co sugeruje, że ewentualne korekty będą raczej kosmetyczne. A to może zwiastować, że jesteśmy dopiero na początku trudnych negocjacji między Brukselą a Waszyngtonem.
Wątpliwe, by enigmatyczne zapowiedzi i śladowe poprawki usatysfakcjonowały polityków na Starym Kontynencie. Szef Komisji Handlowej Parlamentu Europejskiego Bernd Lange stwierdził nawet, że zbyt małe ustępstwa ze strony USA mogą spowodować, że UE złoży skargę do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Ponadto w spór mocno zaangażowali się najważniejsi politycy europejscy – szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ostrzegała, że IRA wywoła „zniekształcenia” w handlu, a prezydent Francji Emmanuel Macron, odwiedzając w zeszłym tygodniu Waszyngton i spotykając się z Bidenem, mówił o ustawie, że jest „problematyczna”.