Wartość importu liczonego w złotych zwiększyła się o niemal 8 proc., do prawie 11,9 mld zł. Eksperci tłumaczą to wysokimi kosztami transportu morskiego, ale i podwyżkami w azjatyckich fabrykach. Sprawiły one, że sprowadzanie zabawek z Chin zdrożało od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu procent.
- Jest coraz mniej opłacalne i bardziej ryzykowne, biorąc pod uwagę, że popyt hamuje. Jak wynika z moich rozmów z producentami i importerami, sklepy w tym roku zamawiają towar na mniejszą skalę. Dzieje się tak, bo wciąż mają pełne magazyny - tłumaczy Urszula Kaszubowska, redaktor czasopisma „Branża Dziecięca”, związana z Polskim Stowarzyszeniem Branży Zabawek i Artykułów Dziecięcych.