Tylko w ciągu ostatniego roku w kraju przybyło 197 nowych multidłużników. Na koniec października liczba osób mających niespłacone zobowiązania powyżej 1 mln zł urosła do ponad 4,5 tys. - wynika z danych przygotowanych dla DGP przez Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor i bazę informacji kredytowych BIK. To o prawie 200 osób więcej niż przed rokiem.
- Ich łączna skala zadłużenia przekracza 11,2 mld zł. Dla porównania rok temu było to niespełna 10,5 mld zł - opisuje Diana Borowiecka, starszy specjalista w Grupie BIK.
Reklama
Milionowych dłużników nie brakuje też w bazie Krajowego Rejestru Długów. Dziś liczy ona 373 osoby, których łączny dług dobija do miliarda złotych. Razem mają ponad 3,4 tys. różnych pożyczek i świadczeń do spłacenia.

Reklama
Zdaniem ekspertów niepokojące jest nie tyle to, że długi są, ile - że rosną. Innymi słowy: mimo nieuregulowanych zobowiązań ta grupa ludzi zaciąga kolejne. I to wyróżnia ich na tle reszty dłużników. Średnio każdy z nich ma do uregulowania 2,6 mln zł, a nowymi zobowiązaniami pokrywają stare, co powoduje, że statystycznie mają po dziewięć kredytów (trzykrotnie więcej niż w przypadku ogółu zadłużonych).
Kolejny problem polega na tym, że są to zazwyczaj długi trudne do odzyskania.
- A zdecydowana większość wierzycieli jest sama sobie winna. Prawie 55 proc. rekordowych dłużników ma przynajmniej dwóch wierzycieli - mówi Adam Łącki, prezes KRD Biura Informacji Gospodarczej. I dodaje, że tam, gdzie jest jakiś majątek, może się udać go zlicytować i „odzyskać” część środków. Jednak w pozostałych sytuacjach niespłacone zobowiązania są spisywane na straty.

Kim są osoby zalegające z płatnościami na rekordowe kwoty?

Kim są osoby zalegające z płatnościami na rekordowe kwoty? To częściej mężczyźni niż kobiety. Ci pierwsi stanowią 70 proc. grupy osób, których zaległości przekroczyły milion złotych. Jeśli wziąć pod uwagę wiek, to dominują osoby w przedziale 46-55 lat. Tyle lat ma co trzeci dłużnik - rekordzista. I to oni, jak zaznaczają eksperci, wpadają najczęściej w pętlę długów. Mają pozaciągane różne zobowiązania, często w związku z kredytem na mieszkanie, samochód, dobra konsumpcyjne. Do tego prowadzą z reguły wystawny tryb życia, do czego zachęcają ich dobre zarobki. Wystarczy więc, że ich sytuacja na rynku pracy zmieni się na gorsze i misternie ułożony plan spłat wali się niczym domek z kart. A ostatnie lata sprzyjają zmianom w zatrudnieniu. Coraz więcej firm przeżywa trudności, najpierw z powodu pandemii i lockdownów, a teraz wysokich cen surowców, energii, gazu i inflacji. Ta ostatnia powoduje, że wzrost płac, który w kraju ma miejsce, nie jest wyraźnie odczuwalny. Tym samym w przypadku wielu osób dotychczasowe pensje wystarczają na mniej, co ma znaczenie dla spłaty istniejących zobowiązań.
Najmniej, co pokazują rejestry, jest najmłodszych dłużników (w wieku 26-35 lat) z ponad milionowym zobowiązaniem. To jednak osoby, które mają średnio najwięcej do spłacenia. Według wyliczeń KRD - po ponad 6,7 mln zł. Wśród osób jeszcze młodszych, do 26. roku życia, nie ma natomiast ludzi z zobowiązaniami wchodzącymi w sześciocyfrowe kwoty.
Dane rejestrów dłużników pokazują też, że można stworzyć mapę regionów, gdzie najczęściej mieszkają minusowi rekordziści. Niechlubny prym wiedzie województwo mazowieckie. Mieszka tu ponad 27 proc. osób z największymi zobowiązaniami. - Wyróżniają się tu dwa powiaty: warszawski i siedlecki - wynika z danych KRD.
Drugie województwo w rankingu to pomorskie. Tu też mieszkają absolutni rekordziści. Dla przykładu w Słupsku na jednego zadłużonego przypada ponad 48 mln zł. Podium zamyka województwo łódzkie, gdzie 31 osób powinno zwrócić wierzycielom niemal 75 mln zł. Z czego np. w samej Łodzi 15 mieszkańców ma do zwrotu 32 mln zł. Z kolei na drugim biegunie, czyli województw z najmniejszą liczbą milionerów dłużników, są m.in.: podlaskie i podkarpackie (po cztery takie przypadki).
W ujęciu miast stawka wygląda następująco. Na pierwszym miejscu jest Warszawa, a następnie: Kraków, Łódź, Gdańsk, Poznań, Wrocław. Niemało dłużników mieszka też w powiatach uznawanych za sypialnię stolicy: pruszkowskim i piaseczyńskim.
- W milionowe problemy najczęściej popadają mieszkańcy dużych miast. Wśród rekordzistów to najczęściej osoby z aglomeracji powyżej 300 tys. osób. Jest ich 121. Z kolei 43 dłużników pochodzi z miast do 100 tys. mieszkańców - opisuje Adam Łącki.
Choć, jak zauważa Diana Borowiecka, dłużnik rekordzista w Big InfoMonitor to 66-letni mieszkaniec województwa lubelskiego. Uzbierał niespłacanych zobowiązań na prawie 80 mln zł. - Ma na swoim koncie zarówno zaległe zobowiązania kredytowe, jak i pozakredytowe - dodaje Borowiecka.

Wyegzekwowanie spłaty nie jest łatwe

W próby odzyskania pieniędzy od tych osób zaangażowane są już zazwyczaj firmy windykacyjne. Te przyznają jednak, że wyegzekwowanie spłaty nie jest łatwe. Podkreślają, że proces odzyskiwania dużych kwot trwa nawet kilka miesięcy. Jeśli osoby zadłużone na milionowe sumy nie posiadają majątku, zazwyczaj nie są skore do polubownej spłaty. Przytłacza je mnogość zobowiązań. Uważają, że nie ma sensu podejmować wysiłku, by uwolnić się od zaległości.
- W większości są to przedsiębiorcy, a ich zadłużenie najczęściej jest efektem braku lub zmniejszenia liczby zleceń od kontrahentów bądź utraty płynności finansowej. Nie spłacają rat kredytowych w terminie i finalnie bank wypowiada im umowę. Ta grupa dłużników jest skłonna do spłaty zaległości, o ile prowadzą jeszcze działalność gospodarczą i posiadają majątek, który chcą spieniężyć lub zachować po to, by np. nie doszło do licytacji mienia poprzez egzekucję - mówi Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.
I tak milionerzy na minusie zalegają funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym, które są wierzycielami wtórnymi (przejęły zaległości np. od banków czy innych firm). Na drugim miejscu są sądy, a na trzecim instytucje finansowe, w tym głównie banki. Dłużnicy rekordziści mają też na swoich listach wierzycieli z gminy, ale i sektora spożywczego, paliwowego oraz z nieruchomości.
Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe