Jak tłumaczy Joanna Ałasa, zastępca dyrektora działu analiz oraz specjalista ds. zrównoważonego rozwoju w NN Investment Partners TFI, Unia Europejska definiowała gaz jako paliwo przejściowe na czas transformacji, dosyć mocno uzależniając się w ten sposób od dostaw tego surowca z Rosji. Sposób ten okazał się błędny ze strategicznego punktu widzenia, a Europa wróciła obecnie do dyskusji na temat bezpieczeństwa energetycznego, bo okazało się ono równie ważne jak sama redukcja emisji.

OZE to bezpieczeństwo energetyczne

- W sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, bezpieczeństwo energetyczne krajów stało się podstawową potrzebą. Znalazła się przestrzeń nawet dla praktyk, które nie miały do tej pory miejsca i nie spotkałyby się z aprobatą w innych okolicznościach, np. dla pozyskiwania węgla z mułów węglowych. W krótkim okresie podejście wielu krajów do tych kwestii zmieniło się - wyjaśnia Ałasa.
Dodaje też, że w tej chwili cele klimatyczne schodzą na dalszy plan, ale nadal pozostają na horyzoncie, bowiem cele redukcji emisji na 2030 i 2050 rok nie zmieniły się. - Oznacza to, że za kilka lat inwestycje w zieloną energię i technologie, a być może również w obecnie stosowane niestandardowe rozwiązania, będą musiały przyspieszyć, żeby te cele nadgonić. Wsparciem powinny być środki z budżetów państw i instytucji finansowych - ocenia.
- Inwestując w odnawialne źródła energii, de facto realizujemy dwa cele. Redukujemy emisję gazów cieplarnianych i budujemy bezpieczeństwo energetyczne, uniezależniając się od paliw kopalnych - komentuje Ałasa. Jednocześnie maleje wtedy zależność od państw takich jak Rosja, które mogą wykorzystywać swoją przewagę jako broń przeciwko krajom, z którymi prowadzą wymianę gospodarczą.
Jak tłumaczy Robert Adamczyk, doradca ds. ESG w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, cały Zielony Ład jest ukierunkowany na to, aby odejść od paliw kopalnych i zastąpić je innymi, alternatywami. - To było celem Unii Europejskiej już od dłuższego czasu, ale wojna w Ukrainie dość mocno przyspiesza ten proces. To nie znaczy, że zupełnie odejdziemy od gazu, ale zmniejszymy zarówno zużycie, jak i energochłonność, która jest bardzo istotna. Będziemy wspierać inwestycje związane z zieloną transformacją w Europie, w tym w Polsce - mówi.
Zwraca też uwagę na konstrukcję łańcuchów dostaw, w której to kwestii firmy powinny zachować czujność. Bardzo ważne - podkreśla Adamczyk - jest bowiem to, skąd pochodzą dostawcy konkretnej firmy, jakie są ich emisje i jak wygląda całokształt produkcji pod względem energochłonności. Wiele problemów i duże emisje często występują nie bezpośrednio w spółkach, lecz właśnie w łańcuchach dostaw. To zaś zagadnienia, z których firmy będą rozliczane na podstawie przepisów unijnej dyrektywy.
- ESG jest już częścią naszego normalnego życia tak samo, jak jest nią założenie kasku na czas jazdy rowerem czy zapięcie pasów w samochodzie. Zrównoważony rozwój staje się standardem - również standardem, który muszą raportować spółki w związku z nałożonym na nie wymogiem formalno- prawnym. Ten wymóg formalno-prawny oznacza, że również spółki, które będą aktywne podczas procesu odbudowy Ukrainy - a Ukraina jest państwem akcesyjnym - będą musiały wziąć pod uwagę ESG - dodaje przedstawiciel EBOR.

Zielona odbudowa Ukrainy?

Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju będzie jedną z wiodących instytucji wspierających odbudowę Ukrainy. Jak przekonuje Adamczyk, projekty związane z odbudową kraju, realizowane przez EBOR, będą ocenianie również pod zielonym kątem. W procesie odbudowy w drugiej kolejności - po kluczowych inwestycjach z punktu widzenia państwa - brane będą pod uwagę głównie te inwestycje, które spełniają zielone kryteria.
- Jeżeli chodzi o udzielenie finansowania, wsparcia czy grantu przez Unię Europejską, będzie to analizowane pod tym kątem. Jako Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju również będziemy brać pod uwagę, czy spółki, które realizują finansowane przez nas inwestycje w Ukrainie, mają strategię dekarbonizacji. Tam, gdzie to możliwe, chcemy finansować bardziej zaawansowane technologie, które są niskoemisyjne lub energoefektywne. Dysponujemy mechanizmami, które pozwolą nam na ukierunkowanie finansowania na zielone inwestycje - podkreśla Robert Adamczyk.
Same spółki realizujące projekty w Ukrainie będą brały pod uwagę poziom energochłonności u podwykonawców i wybiorą tych z niższymi emisjami.
- W kontekście wojny w Ukrainie istotnym elementem związanym z ładem korporacyjnym będzie też to, czy firma stanowiąca część łańcucha dostaw jest objęta sankcjami. Przykładem może być sektor meblarski. Jeżeli drewno nie pochodzi z certyfikowanych upraw i dostawca nie spełnia wymogów, to oznacza, że kontrahenci nie będą tego kupować - tłumaczy Robert Adamczyk. Jak dodaje, sprowadzane drewno będzie musiało być certyfikowane, ze źródeł, które nie są powiązane z osobami lub spółkami, które są objęte sankcjami. Zwiększy się poziom weryfikacji i nacisk na kontrahentów, aby spełniali oni określone normy i standardy.

Firmy nie wciskają hamulca

Pełzający kryzys gospodarczy i rosnące trudności z pozyskiwaniem kapitału na inwestycje nie powinny przeszkodzić realizacji celów ESG w firmach. Jak zauważa Joanna Ałasa, inwestycje zmierzające do redukcji emisji mają charakter długoterminowy i firmy planują je z wieloletnim wyprzedzeniem. Obecnie dostęp do finansowania jest trudniejszy i jest ono droższe, ale w długim terminie firmy widzą potrzebę zmiany. Niektóre dostrzegają wręcz konieczność przyspieszenia prac nad zielonymi projektami, a część dostrzega teraz okazję, żeby kupić określoną technologię od rynkowych graczy.
- Przez to, że rośnie popyt na zieloną energię, rentowności takich projektów mogą być wyższe, co powinno kompensować wyższy koszt finansowania. Nie widać zatem, żeby firmy modyfikowały swoje podejście do celów ESG. Możliwe, że niektóre środki zostaną przesunięte w ramach planów ograniczenia emisji, ale to nie oznacza odejścia od głównych założeń - podkreśla przedstawicielka NN Investment Partners TFI.
Joanna Ałasa dzieli się również swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi firm z branży paliwowej. Widzimy, że odchodzą od swoich projektów w Rosji. Modyfikują swoje plany dotyczące zwiększania produkcji na Wschodzie i przesuwają inwestycje w inne rejony globu. Obserwujemy również rosnące zainteresowanie transformacją energetyczną i czystymi technologiami w tym segmencie rynku - mówi.
Wojna w Ukrainie pogłębiła zaangażowanie firm również w zakresie społecznej odpowiedzialności (S- social responsibility). Jak wskazuje dr Monika Sady, kierownik zespołu ds. rozwoju społecznego i ekologicznego z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, podejście do ESG zmieniło się nie tylko na skutek wybuchu wojny w Ukrainie, ale też przez pandemię koronawirusa.
- Firmy zaczęły przywiązywać większą wagę do społecznej odpowiedzialności i do pomocy potrzebującym. Wojna spowodowała dodatkowo oddolny zryw wśród pracowników, którzy zaczęli organizować pomoc i inicjować w firmach bardziej systemowe rozwiązania sprzyjające profesjonalizacji tej pomocy - ocenia rozmówczyni DGP.
Kolejną grupą, która miała wpływ na działania firm - kontynuuje Monika Sady - byli klienci, intensywnie przyglądający się temu, które podmioty działają na rynku rosyjskim i świadomie podejmujący decyzje zakupowe oparte na tej wiedzy. To wszystko spowodowało wzrost znaczenia kwestii wpływu społecznego, także w ramach ESG.
- Firmy zaczęły się zastanawiać, w jaki sposób mądrze pomagać, jak organizować pomoc i w jaki sposób ją mierzyć i komunikować. Po kilku tygodniach wojny ta pomoc zaczęła się profesjonalizować. Firmy podeszły do tego zagadnienia bardziej odpowiedzialnie, zgłaszając się do organizacji pozarządowych i próbując łączyć pomoc z tym, czym zajmują się biznesowo - opowiada badaczka.
Tłumaczy też, że wsparcie dostosowane do tego, czym na co dzień zajmuje się firma, jest z natury lepiej zorganizowane, bardziej odpowiedzialne i pomoc staje się elementem kultury organizacyjnej. Taką pomoc można też uwzględnić w raportach niefinansowych, co ma ogromną wartość nie tylko w kontekście informowania interesariuszy, lecz także w zakresie edukowania społeczeństwa. Inne firmy mogą bowiem podpatrzeć dobre wzorce, dzięki czemu rośnie świadomość i poziom wiedzy na temat tego, jak powinno wyglądać ESG w praktyce.
Monika Sady zwraca też uwagę na rolę konkursów, w których firmy prezentują swoje osiągnięcia w zakresie ESG.
- Takie konkursy jak Liderzy ESG pokazują, że raporty niefinansowe to nie działalność PR-owa, lecz coś, co rzeczywiście da się przeanalizować, porównać i ocenić, gdzie występuje prawdziwa wartość. Dzięki konkursowi możliwe jest pokazanie Liderów ESG, którzy prowadzą najciekawsze działania, potrafią je mierzyć, zaprezentować i raportować. To fantastyczna inicjatywa, na której korzysta i uczy się cały szeroko pojęty rynek - podkreśla.
Rynek pozna nowych liderów ESG i Wizjonera Rozwoju już za kilkanaście dni. 8 grudnia br. odbędzie się uroczysta gala podczas, której ogłoszeni zostaną laureaci II edycji Konkursu Liderzy ESG oraz Wizjoner Rozwoju.
_____________________
O konkursie Liderzy ESG
„Lider ESG” to tytuł przyznawany firmom i instytucjom, które mają i realizują wyróżniającą się strategię ESG, oferują innowacyjne produkty i usługi wspierające ochronę środowiska lub zrównoważony rozwój społeczny oraz prowadzą skuteczne kampanie informacyjne i promocyjne w obszarze zrównoważonego rozwoju.
Specjalne wyróżnienie „Wizjonera/Wizjonerki Zielonej Transformacji” jest przyznawane osobom fizycznym, które swoją postawą i autorytetem wspierają odpowiedzialny biznes. „Rozstrzygnięcie II edycji Konkursu Liderzy ESG nastąpi podczas uroczystej gali 8 grudnia 2022 r.
Organizatorzy:
liderzy ESG / Fot. materiały prasowe