Reklama
W marcu w cenach stałych sprzedaż zwiększyła się rok do roku o 9,6 proc., podczas gdy w lutym o 8,1 proc. – wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego opublikowanych przed weekendem. Jeszcze większy skok nastąpił w cenach bieżących – o 22 proc., wobec 16,5 proc. w lutym, co jest najwyższym wynikiem od miesięcy.
To dowód, że inflacja ma coraz większy udział w tym wzroście. – Najbardziej jest to widoczne w paliwach oraz żywności, której sprzedaż rok do roku w cenach stałych zwiększyła się zaledwie o 0,2 proc., a w bieżących aż o 8,7 proc. – tłumaczy Jakub Olipra z banku Credit Agricole.
Duża dynamika cen bieżących pokazuje, że producenci przenoszą swoje rosnące koszty na konsumentów. Handlowcy nie mają wątpliwości, że czekają nas dalsze podwyżki. Twierdzą, że obecne są mniejsze, niż wynikałoby z cenników dostawców, a sprzedawcy biorą część na siebie, żeby nie stracić klientów. – Dopóki koszty energii, paliw i surowców rolnych nie spadną, o stabilizacji cen, nie mówiąc już o obniżkach, nie ma co myśleć – mówi nam przedstawiciel jednej z dużych sieci dyskontów.
Inflacja to tylko jeden z motorów napędowych sprzedaży. Innym jest napływ uchodźców z Ukrainy. Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Credit Agricole, czynnik ten zrekompensował z nawiązką negatywny wpływ rosnącej inflacji ograniczającej siłę nabywczą dochodów w dyspozycji gospodarstw domowych oraz pogorszenia nastrojów konsumenckich. Sprawił, że sprzedaż w takich kategoriach, jak: odzież i obuwie, meble i AGD/RTV odbiła.
Zdaniem ekspertów zakupy w tych branżach są generowane na razie przede wszystkim przez Polaków, którzy doposażają mieszkania w związku z przyjęciem uchodźców. Ci ruszą na zakupy po tym, jak znajdą zatrudnienie. A to dzieje się na coraz większą skalę. Jak podaje resort pracy, zatrudnienie w oparciu o specustawę znalazło już ponad 80 tys. uchodźców.
Magdalena Chachulska, dyrektor międzynarodowego operatora centrów out letowych Neinver w Polsce, tłumaczy, że w marcu można było zaobserwować zwiększenie zainteresowania określonymi kategoriami produktów, takimi jak: środki higieniczne, kosmetyki, ubrania, śpiwory i materace. Pod koniec lutego liczba klientów spadła.
Faktyczne przełożenie napływu uchodźców na polski rynek sprzedaży detalicznej trudno oszacować. Polacy i Ukraińcy zaopatrują się przeważnie w supermarketach i dyskontach, a GUS od 2020 r. nie raportuje danych na temat sprzedaży w nie wyspecjalizowanych sklepach.
Zdaniem naszych rozmówców dynamika sprzedaży w najbliższych miesiącach powinna wyhamować. Inflacja ogranicza naszą siłę nabywczą, można też oczekiwać spadku popytu na towary nabywane jednorazowo, takie jak: odzież, obuwie, meble, RTV czy AGD. Jednocześnie przed nami zmiana sygnału nadawania telewizji od 1 lipca. Tomasz Miśkiewicz, dyrektor marketingu w TP Vision Polska, uważa, że zmiana technologii nadawania będzie w tym roku motorem napędowym dla sektora. Według Związku Cyfrowa Polska ok. 2 mln gospodarstw domowych może nie odbierać nowego sygnału na starym sprzęcie. Zdaniem ekspertów ten czynnik może jednak zadziałać dopiero w połowie roku, bo według Krajowego Instytutu Mediów tylko ok. połowa gospodarstw domowych jest świadoma zmiany.