Praca Saschy O. Beckera (australijski Uniwersytet Monasha) i Ludgera Woessmanna (Uniwersytet Monachijski) potwierdza, że pod koniec XIX w. w pruskich hrabstwach z większym udziałem protestantów w populacji notowano wyższy dochód na głowę niż w regionach zdominowanych przez katolików. Te pierwsze były również bardziej uprzemysłowione oraz miały większy udział sektora usług. Ekonomiści wskazują, że czynnikiem powodującym różnice była alfabetyzacja. W hrabstwach protestanckich kładziono większy nacisk na edukację, co przekładało się na budowanie zamożności.
Z kolei Mara P. Squicciarini (włoski Uniwersytet Bocconiego) wskazuje, że regiony Francji, w których w znaczący sposób byli aktywni księża oporni – a więc ci, którzy odmówili złożenia przysięgi na rewolucyjną konstytucję – cechowały się niższym wzrostem gospodarczym podczas drugiej rewolucji przemysłowej. Badaczka tłumaczy to w ten sposób: technologie, które pojawiły się pod koniec XIX w. oraz na początku XX w., wymagały wykształcenia technicznego, jednak Kościół katolicki, walczący po upadku rewolucji o odzyskanie wpływów, promował konserwatywne postawy, m.in. przeciwstawiając się nauczaniu przedmiotów technicznych. To z kolei doprowadziło do mniejszego uprzemysłowienia tychże regionów, a w konsekwencji do niższego wzrostu gospodarczego.
Reklama
Na inny negatywny efekt związany z religią wskazują Mauricio Drelichman (Szkoła Ekonomii w Vancouver), Jordi Vidal Robert (Uniwersytet w Sydney) i Hans-Joachim Voth (Uniwersytet w Zurychu), którzy w swojej pracy wykorzystali dane z prawie 70 tys. rozpraw inkwizycyjnych w Hiszpanii (od XV w. do początków XIX w.). Okazało się, że gminy, w których skazano większą liczbę osób, mają dziś istotnie niższy dochód na mieszkańca. Jako uzasadnienie naukowcy podają negatywne oddziaływanie inkwizycji na poziom wykształcenia: szczególnie podejrzliwa była ona w stosunku do osób piśmiennych z klasy średniej. To zniechęcało do zdobywania wykształcenia, które było gwarancją bogacenia się. Dodatkowo działalność inkwizycji obniżała poziom wzajemnego zaufania społecznego, co także odbijało się na przedsiębiorczości.
Z innej strony Davide Cantoni (Uniwersytet Monachijski) wskazuje, że protestantyzm nie miał decydującego wpływu na wzrost gospodarczy. W swojej pracy przejrzał dane dla prawie 300 miast Cesarstwa Niemieckiego od XIV w. do XX w. Przyjmując rozwój miasta za dobry obraz wzrostu gospodarczego w czasach przedindustrialnych, Cantoni wskazuje, że ośrodki protestanckie wcale nie rozrastały się szybciej niż katolickie. Naukowiec zwraca też uwagę, że o ile fakt, iż protestantyzm kładł nacisk na edukację, pozwala wyjaśnić różnice w zamożności regionów pod koniec XIX w., o tyle wykształcenie nie ma znaczenia dla rozwoju miast w czasach przedindustrialnych.
Jakie wnioski płyną z tych ustaleń? Jak widać, wpływ religii na zamożność wcale nie jest taki jednoznaczny. Na pewno potrzebne są dalsze badania, by dokładniej przeanalizować zarówno sam wpływ, jak i kanały, którymi oddziałuje. ©℗