DGP dotarł do danych z pierwszego etapu monitoringu cen produktów spożywczych przez urząd antymonopolowy. Celem było sprawdzenie reakcji sprzedawców na ustawowe obniżki wynikające z tarczy antyinflacyjnej. Przypomnijmy od 1 lutego na produkty spożywcze objęte 5 proc. VAT obowiązuje stawka 0 proc. Są to m.in. mięso i ryby oraz przetwory z nich, produkty mleczarskie, warzywa i owoce, przetwory ze zbóż i wyroby piekarnicze, niektóre napoje czy produkty do żywienia niemowląt oraz dzieci.
W lutym pracownicy Inspekcji Handlowej poddali weryfikacji ceny ponad 6,5 tys. produktów w ok. 200 placówkach handlowych. – Niemal we wszystkich monitorowanych sieciach ceny większości produktów spadły o 4 proc. lub więcej. Sporadycznie mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen w badanych sieciach. Dotyczyło to ok. 6 proc. produktów – słyszymy w departamencie komunikacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
– Kontrole są wzmożone w porównaniu z poprzednimi latami. Dlatego wolimy się nie narażać – mówi przedstawiciel jednej z sieci handlowych.
Reklama
Ale nie jest to regułą. – W ostatni weekend kupowałam lody w jednej z popularnych sieci na warszawskim Mokotowie. Cena na chłodni: 16 zł za litr, przy kasie okazało się, że do zapłacenia jest 19 zł. Poprosiłam pracownika o zmianę. Odpowiedział, że to wymaga czasu. Zrezygnowałam z zakupu – mówi nasza czytelniczka.
Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły w lutym, w porównaniu ze styczniem o 1 proc. Rok do roku wzrosły jednak o 7,6 proc. Rządowa tarcza antyinflacyjna zadziałała, ale dlaczego okazała się mniej efektywna, niż oczekiwano?

Reklama
Zdaniem ekspertów to efekt kilku czynników. Wielu sprzedawców tuż przed obniżką VAT podniosło ceny. – Niestety realia rynkowe doprowadziły do sytuacji, w której zmiany cen niektórych produktów stały się nieuniknione – mówi DGP Grzegorz Pytko, dyrektor handlowy w sieci Biedronka. – Przy rosnącej inflacji prowadziliśmy dłuższe niż zwykle negocjacje z wszystkimi naszymi dostawcami, aby zmiany cen wynikające z drastycznych wzrostów kosztów surowców, energii, transportu oraz akcyzy były jak najmniej odczuwalne dla klientów – tłumaczy.
Jakub Olipra z departamentu analiz makroekonomicznych banku Credit Agricole wyjaśnia, że sklepy nie w pełni dostosowały się do wytycznych tarczy. Jego zdaniem trudno oszacować faktyczną skalę tego zjawiska, bo UOKiK objął monitoringiem tylko wycinek rynku. Sprawdzeniu podlegały głównie największe sieci.
Do tego, choć obniżka dotyczyła dużej części rynku spożywczego, to jednak nie objęła wszystkich dostępnych towarów. Sieć Netto podaje, że w jej przypadku spadły ceny 50 proc. asortymentu. Podobnie jest w innych sklepach. Kaufland wyliczył, że obniżył VAT w sumie na ponad 15 tys. produktów, Lidl, że na co najmniej 2 tys. Inne produkty kosztują tyle co wcześniej albo zdrożały.
Ostatnie miesiące to czas drastycznych podwyżek cen surowców do produkcji żywności, ale i kosztów prowadzonej działalności w związku z droższą energią, paliwem czy wzrostem płacy minimalnej. Wojna w Ukrainie tylko spotęgowała ten efekt. Tam, gdzie handlowcy obniżyli ceny z powodu tarczy, często wkrótce je podnosili pod presją dostawców.
– Staramy się łagodzić podwyżki dla konsumentów. Pytanie, jak długo będzie to możliwe. Presja ze strony dostawców jest coraz większa. Nic dziwnego, skoro mamy np. tak wysokie ceny paliwa – mówi nam przedstawiciel jednej z sieci dyskontów.
Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Żywności, potwierdza, że producenci przez cały czas prowadzą negocjacje z sieciami handlowymi. Podkreśla, że na razie podwyżki nie uwzględniają całkowitego wzrostu kosztów. Ale ceny będą piąć się w górę, bo producenci nie mają już poduszki finansowej i nie mogą dokładać do swojej działalności. ©℗
Kontrolerzy sprawdzili ok. 6,5 tys. produktów w 200 placówkach