Wojna w Ukrainie będzie mieć wielowymiarowy wpływ na polskie społeczeństwo i biznes. Dziś nie jesteśmy w stanie oszacować wszystkich jej skutków. Nie wiemy, jak długo konflikt potrwa, jaki będzie ciąg dalszy oraz jak duża liczba uchodźców, zmuszonych do opuszczenia swojej ojczyzny, znajdzie schronienie w Polsce.
Marek Dietl, prezes Giełdy Papierów Wartościowych
Jednego możemy być pewni: musimy zweryfikować prognozy ekonomiczne na ten rok, bo niepewność konsumentów i wzrost cen surowców ograniczą nieco rozwój gospodarki, która szybko odrobiła pandemiczne straty i zdążyła wrócić na ścieżkę długoterminowego wzrostu. Jeszcze przed wybuchem konfliktu w Ukrainie spodziewaliśmy się osłabnięcia wzrostu konsumpcji z powodu niższego wzrostu siły nabywczej gospodarstw domowych, m.in. z powodu rosnących rat kredytów. Jednocześnie wzrost PKB jest ograniczany przez inflację napędzaną wzrostem cen surowców – rosyjska agresja potęguje to zjawisko. Trudno dzisiaj jednoznacznie ocenić, jak mocno te czynniki wpłyną na nasz wskaźnik PKB, ale na ten moment wydaje się, że wzrost gospodarczy może być ok. 1–1,5 pkt proc. niższy, niż zakładaliśmy przed wybuchem wojny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.