Amazon, Google i Apple przedstawiły tak dobre wyniki za IV kw. ub.r., że kursy ich akcji na giełdzie w Nowym Jorku poszły w górę. Wygenerowane przez te spółki wzrosty przychodów wskazują, że cyfrowi giganci są odporni na rynkowe wstrząsy dotykające mniejszych graczy. Jak podkreśla w swojej analizie Reuters, chociaż obawy o rosnącą inflację, kolejne warianty COVID-19 i przerwy w łańcuchach dostaw „wstrząsnęły Wall Street i zaszkodziły sprzedaży w niektórych firmach”, to trójka big techów potwierdza mocną pozycję, jaką zajmuje od początku pandemii.
W gronie globalnych cyfrowych liderów – określanym jako GAFA – dobra passa nie dotyczy tylko firmy stworzonej przez Marka Zuckerberga. Facebook (obecnie: Meta) bowiem po raz pierwszy w swojej 18-letniej historii zanotował w ostatnim kwartale zeszłego roku spadek liczby aktywnych dziennych użytkowników. Jego skala nie była znaczna – ubyło zaledwie 0,05 proc. fejsbukowiczów: w III kw. ub.r. było ich 1,930 mld, w IV kw. 1,929 mld.
Firma przedstawiła też słabsze od oczekiwanych prognozy na kolejny kwartał oraz plany dalszych inwestycji w Reality Labs Meta – dział zajmujący się rozszerzoną i wirtualną rzeczywistością, pracujący nad rozwiązaniami metaverse (czyli możliwościami tworzenia alternatywnej rzeczywistości w skali znacznie większej niż dotychczas). Jego całoroczna strata netto wyniosła 10,2 mld dol.
Reklama
Akcje Mety straciły po publikacji wyników ponad jedną czwartą wartości. Stało się to mimo wzrostu przychodów do 33,7 mld dol. (20 proc. więcej niż w IV kw. 2020 r.), który przekroczył przewidywania analityków (33,4 mld dol.).
„Meta poświęca swój podstawowy model biznesowy z powodu fascynacji metawersem” – oceniła Rachel Jones, analityczka z firmy GlobalData, cytowana przez Associated Press. Dodała, że inwestowanie w nowe technologie nie jest niczym złym, ale minie „co najmniej kolejna dekada”, zanim metaverse naprawdę ruszy.

Reklama
Spadek kursu zmniejszył kapitalizację rynkową firmy o ok. 230 mld dol., co jest największą wartościowo stratą w historii nowojorskiego parkietu. CNBC zwraca uwagę, że poprzedni czarny rekord należał do Apple’a, który stracił 182 mld dol. we wrześniu 2020 r. To o tyle ironiczne, że właśnie firmie z logo nadgryzionego jabłka Facebook częściowo przypisuje swoje kłopoty. Apple w ub.r. zmienił bowiem zasady prywatności na urządzeniach mobilnych, które produkuje.
Facebook i inne aplikacje dostępne na iPhone’ach muszą teraz wyświetlać użytkownikom okienko z informacją, że chcą śledzić ich aktywność online i uzyskać na to zgodę. Utrudnia to wyświetlanie reklam, a właśnie z reklam pochodzi gros wpływów Mety.
Uderzenie nadgryzionym jabłkiem wciąż będzie bolało firmę Marka Zuckerberga. Według relacji Reutersa dyrektor finansowy spółki Dave Wehner powiedział analitykom, że negatywny wpływ zmian prywatności Apple’a na przychody Mety może w tym roku wynieść ok. 10 mld dol.
Te zmiany nie dotknęły natomiast lidera rynku reklamy cyfrowej. Google (a ściślej Alphabet, jego spółka matka) wypracował w IV kw. ub.r. rekordowe przychody 75,3 mld dol. (wzrost o 32 proc. wobec poprzedniego roku), które przerosły oczekiwania analityków. Cały ub.r. też był dla firmy rekordowy. Po ogłoszeniu tych wyników jej akcje podrożały o ponad 8 proc.
Wpływy właściciela największej wyszukiwarki – tak samo jak Facebooka – pochodzą przede wszystkim ze sprzedaży reklam. Google ma jednak własny – i to najpopularniejszy na świecie – system operacyjny na smartfony: Android. I chociaż w odniesieniu do użytkowników iPhone’ów musi współpracować z Apple’em, to – jak podkreśla w swojej analizie CNBC – ma z tą firmą lepsze relacje. Płaci jej bowiem miliardy dolarów rocznie za to, żeby być domyślną wyszukiwarką na urządzeniach z iOS.
Swoimi osiągnięciami na rynku reklamy internetowej po raz pierwszy pochwalił się też Amazon. Właściciel platformy handlu elektronicznego w IV kw. uzyskał z tego tytułu 9,7 mld dol. – 32 proc. więcej niż przed rokiem.
Natomiast w sektorze sprzedaży online – skąd pochodzi niemal połowa jej przychodów – firma Jeffa Bezosa zanotowała uszczuplenie o 1 proc., do 66,1 mld dol. Czwarty kwartał był w tej dziedzinie tradycyjnie najlepszy w roku ze względu na zakupy świąteczne, ale nie przebił analogicznego okresu z pierwszego roku pandemii. Mimo to gigant zyskał uznanie inwestorów, bo dzięki dywersyfikacji swojej działalności – m.in. także przez najbardziej dochodowe usługi chmurowe – wypracował 9,4 proc. wzrostu łącznych przychodów – do 137,4 mld dol. Kurs akcji Amazona po raporcie kwartalnym wzrósł o 14 proc.
W tym czasie najwyżej wyceniany big tech – Apple – zwiększył obroty o 11 proc. – osiągając rekordowe przychody 123,9 mld dol. Pochodziły one głównie ze sprzedaży smartfonów, która przyniosła 71,6 mld dol. (9 proc. więcej niż rok wcześniej). Analitycy oceniają, że producent iPhone’ów z zakłóceniami łańcuchów dostaw – chodzi przede wszystkim o trudności z dostępem do półprzewodników (chipów) – poradził sobie lepiej od konkurentów. Dzięki temu jego kurs wzrósł po publikacji wyników o ok. 5 proc. Kapitalizacja najwyżej wycenianej spółki giełdowej – która na początku br. przebiła już próg 3 mld dol. – wynosi obecnie ok. 2,8 mld dol.